fot. stock.xchng
Ze złością trzeba umieć się obchodzić - mamy prawo ją przeżywać, ale nie mamy prawa z jej powodu krzywdzić innych.
Dopóki nie mamy dzieci, przekonani jesteśmy o tym, że będziemy dobrymi rodzicami. Zazwyczaj już w pierwszych miesiącach życia dziecka wyobrażenia o sielankowym rodzicielstwie zostają zweryfikowane.
- Czy zdarza ci się wyładowywać złość na dziecku?
-
tak i to bardzo często
18% -
czasem, gdy tracę kontrolę podnoszę głos
63% -
nie, bo potrafię zapanować nad emocjami
13% -
nie, bo moje dziecko nie daje mi ku temu powodów
6%
łącznie głosów: 375
Czytelniczki trójmiejskiego forum "Rodzina i dziecko" dzielą się swoimi opiniami i obawami związanymi z kontrolowaniem negatywnych uczuć, a nasza ekspertka - Emilia Suszka, psychoterapeutka, trener rozwoju osobistego odpowiada na pytania - dlaczego nasze dziecko nas złości? Co robić, by złość nie wymknęła się nam spod kontroli?
Czym jest złość?
Złość jest uczuciem, w które wyposażyła nas natura po to, abyśmy mogli się obronić przed atakiem lub powalczyć o nasze potrzeby. Jest to emocja potrzebna w życiu, tak samo jak miłość czy radość. Daje nam siłę i energię w trudnych sytuacjach. Jednak złość pojawia się w nas czasem niezbyt adekwatnie do sytuacji, jakby nadmiarowo. Zazwyczaj dlatego, że w ciągu naszego życia zgromadziliśmy w sobie pewien "zapas" złości z różnych sytuacji, w których nasze prawa czy potrzeby nie były szanowane. I wtedy nawet drobna iskierka uruchamia duży wybuch uczuć, które tak naprawdę pochodzą z innych okresów naszego życia, z innych relacji.
Ze złością trzeba umieć się obchodzić - mamy prawo ją przeżywać, ale nie mamy prawa z jej powodu krzywdzić innych. Energia złości bywa ogromna i dlatego właśnie trzeba się nauczyć nad nią panować, wykorzystywać ją umiejętnie. Bo za swoją własną złość każdy jest odpowiedzialny osobiście. Czasem dziecko stwarza sytuację, która nas irytuje, jednak to my przeżywamy złość i to my musimy zadecydować, co z nią zrobimy, w jaki sposób ją wyrazimy. Niedopuszczalne jest obciążanie dziecka odpowiedzialnością za to, jak rodzice odreagowują swoją złość, np. komunikat "Tak mnie zezłościłeś, że musiałam Cię zbić." Nie musiałam. Mogłam w inny sposób rozładować swoją irytację.
Często zdarza się, że matka czuje się winna, że zezłościła się na dziecko i na nie krzyczała. Wtedy szczególnie łatwo przerzuca winę na dziecko - żeby zmniejszyć swoje własne poczucie winy, a to jest krzywdzące dla dziecka. Wzięcie odpowiedzialności za swoją złość to np. komunikat: "Jestem zdenerwowana, bo przestraszyłam się, że wpadniesz pod samochód" - to ja się przestraszyłam i biorę to na siebie.
Dlaczego nasze dzieci nas złoszczą?
Dzieci rzadko robią coś celowo na złość rodzicom. Jeśli tak się zdarza, to najczęściej po to, żeby pozyskać uwagę rodziców, która jest dziecku tak bardzo potrzebna, że woli nawet doświadczać złości ze strony mamy lub taty, niż obojętności. Przyczyny wybuchów złości do dziecka leżą w psychice rodzica. Może to być "zapas" złości zgromadzony we wcześniejszych etapach życia, także wtedy, gdy sam rodzic był jeszcze dzieckiem. Wzorce wyrażania złości wyniesione z domu rodzinnego mają tu ogromne znaczenie, wielu dorosłych po prostu nie umie sobie radzić z własną złością, nie wiedzą, jak ją okiełznać.
Czasem przyczyną wybuchów są inne problemy, których dorośli doświadczają w życiu. Złość jest wtedy "przenoszona" na dziecko, choć przyczyną są np. trudne relacje z partnerem, przemęczenie młodej mamy, brak bezpieczeństwa finansowego i wiele innych. Kiedy rodzice są ogólnie poirytowani z powodu swoich "dorosłych" spraw, z łatwością wpadają w złość na dziecko, na którym mogą się łatwo wyładować, bo mają nad nim wielką przewagę.
Dużo trudniej jest okazać swoją złość partnerowi, szefowi czy teściowej. Innymi słowy bywa, że z lęku przed osobami, które mają nad nami przewagę, złościmy się "zastępczo" na dziecko. Częstą przyczyną złości na dziecko jest także zwykła zazdrość o partnera. Kiedy np. tata hołubi córeczkę, poświęca jej nadmiar uwagi, złość żony często kieruje się na córkę, choć to nie ona jest odpowiedzialna za tę sytuację, podobnie kiedy mama nadmiernie koncentruje się na synku kosztem męża, ojciec może złościć się na syna. Odpowiedzialność za takie sytuacje jest po stronie dorosłych, a nie dzieci.
Czy podnoszenie głosu na dziecko jest dopuszczalne?
To zależy od sytuacji: gdy np. dziecko biegnie w stronę jezdni, to musimy czasem krzyknąć, żeby zwrócić jego uwagę. Często potrzebny jest również ton mocny i stanowczy, aby dziecko jasno odebrało komunikat, że czegoś nie wolno robić. Gdy mówimy miłym i spokojnym głosem: "Synku nie bij dziewczynki", to synek może nie zrozumieć, że robi coś złego.
Warto pamiętać, że sama treść tego, co mówimy, użyte słowa, stanowią małą część tego, co odbiera dziecko - ono odbiera komunikat głównie poprzez nasz wyraz twarzy, ton głosu, gesty, które muszą być adekwatne do sytuacji. Niedopuszczalne są jednak krzyki służące tylko wyładowaniu złości rodzica, a zwłaszcza ubliżanie dziecku, poniżanie go czy obrażanie - nawet jeśli odbywa się to cichym głosem. Nie mówiąc już o biciu czy potrząsaniu dzieckiem. Nawiasem mówiąc, potrząsanie niemowlęciem jest nie tylko szkodliwe dla jego rozwoju emocjonalnego, ale także niebezpieczne dla jego zdrowia, a nawet życia.
Jak nie dać się ponieść własnej irytacji? Jak sobie radzić, gdy nasze dziecko nas złości?
Po pierwsze trzeba umieć rozpoznać w sobie pojawiającą się złość i przyznać się do niej. Wiele wybuchów złości wynika z tego, że ignorujemy pierwsze sygnały złości, kiedy jest ona jeszcze do opanowania. Np. dziecko irytuje mamę głośnym stukaniem w garnek, ale ona blokuje w sobie sygnał złości, dziecko - nie wiedząc, że robi coś złego - kontynuuje stukanie. A w mamie wzbiera coraz większa złość i w końcu wybucha. Dlatego trzeba uznać pojawiającą się złość, dać sobie do niej prawo i starać się określić jej przyczynę. Mogę przyznać sama przed sobą "Jestem zła, bo jestem zmęczona i hałas mnie irytuje" albo "Jestem zła, bo hałas jest za głośny i może przeszkadzać sąsiadom".
Kolejny ważny krok to wzięcie odpowiedzialności za swoją złość, za sposób jej okazania. Mogę sobie powiedzieć "Mam prawo być zła, ale nie mam prawa skrzywdzić dziecka". Tu warto uruchomić w sobie empatię do dziecka, wyobrazić sobie, jak ono się czuje, mając świadomość, że nie robi nic złośliwie. Dziecko po prostu sprawdza granice, nie zna jeszcze reguł współżycia z innymi i testuje różne możliwości. Warto też przypomnieć sobie swoje odczucia z dzieciństwa w obliczu wybuchu złości naszych rodziców. A jeśli zdarzyły się nam już wcześniej wybuchy złości do dziecka, to warto sobie przypomnieć, jak źle się wtedy czuliśmy i jak mogło się czuć dziecko.
I bardzo ważna sprawa, o której trzeba pamiętać: nasze zachowanie jest wzorem dla dziecka na całe życie, możemy mu pokazać, jak konstruktywnie radzić sobie ze złością albo zaszczepić mu negatywne wzorce, które przeniesie do swojej rodziny.
Jakie sposoby radzenia sobie ze złością można wykorzystać przy kilkumiesięcznym maluchu, a jakie, gdy mamy do czynienia z 2- lub 3-latkiem?
Kiedy mamę irytuje płacz niemowlęcia, to ważne, żeby zdała sobie sprawę, że dziecko komunikuje jej jakieś swoje potrzeby fizjologiczne, bo to one wypełniają jego świat: chce jeść, coś je boli, jest zmęczone itd., a nie umie inaczej wyrazić swoich problemów niż płaczem. Zadaniem matki jest odczytać te potrzeby i utulić niemowlę, a nie odreagowywać własną złość. Czasem matka złości się z bezradności, bo nie rozumie, o co dziecku chodzi i czuje się z tym źle. Warto dać sobie przyzwolenie na pewną bezradność, bo czasem odczytanie potrzeby dziecka nie jest łatwe, zwłaszcza na początku macierzyństwa. Jeśli jednak matka czuje, że wzbiera w niej złość i ma ochotę zrobić coś dziecku, to lepiej, żeby na chwilę je komuś oddała lub odłożyła w bezpieczne miejsce, a sama dała sobie chwilkę na ochłonięcie.
Złość jest uczuciem, które narasta i po osiągnięciu maksimum intensywności - zawsze opada. Możemy więc mieć pewność, że złość minie. Aby szybciej ją "rozpuścić", można wyjść do drugiego pokoju lub łazienki i wziąć 10 głębokich oddechów, rozluźnić mięśnie ramion i karku. Można też wykonać kilka ćwiczeń lub zająć się na chwilę czymś innym, co zaangażuje naszą uwagę. A czasem trzeba wykrzyczeć się w poduszkę lub podrzeć starą gazetę. Jeśli mamy z kim zostawić dziecko, bardzo pomocny bywa spacer lub bieg. Najważniejsze: jeśli czujemy, że możemy wyładować złość na dziecku, trzeba odreagować ją w bezpieczny sposób. A później, na spokojnie, zastanowić się, o co chodziło i czy to coś jest warte aż takich emocji.
Jeśli złościmy się na starsze dziecko, czasem trzeba pozbyć się nadmiaru nieadekwatnej złości, a czasem okazać dziecku złość w bezpieczny i nie raniący sposób. Aby być stanowczym czy nawet wymierzyć dziecku zasłużoną karę, musimy panować nad swoją złością, bo inaczej może pojawić się krzyk, ubliżanie, szarpanie czy bicie, które są niedopuszczalne.
Dziecko 2- lub 3-letnie zaczyna już rozróżniać emocje, samo właśnie poznaje swoją złość i warto mu mówić o swoich uczuciach, o swojej złości i jednocześnie pokazywać, jak sobie z nią radzimy. To bezcenna lekcja dla malucha. Mama może powiedzieć np. "Jestem teraz tak zdenerwowana, że nie mogę z tobą się bawić, muszę iść i wykrzyczeć złość w poduszkę". Samo nazwanie złości i opowiedzenie o niej zmniejsza jej natężenie. Pomagają tu także te same sposoby, o których była mowa powyżej, przy niemowlęciu, tyle że ze starszym dzieckiem trzeba o złości rozmawiać. Także wtedy, kiedy przydarzy nam się atak wściekłości - gdy już furia minie, warto dziecku wyjaśnić, co się stało, jak się czuliśmy, dlaczego jest nam przykro.
Jeśli w porę i stanowczo stawiamy dziecku granice, pokazujemy, co wolno, a czego nie, to jest szansa, że nie dopuścimy do sytuacji, które doprowadzą nas do utraty kontroli ze złości. Czasem to nasze dzieci miewają napady złości, z którymi sobie nie radzą, ale to odrębny temat.
Rozmawiała

















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.