fot. Maciej Kosycarz/KFP
Jeśli dzieci chcą jeść owoce i warzywa, muszą liczyć na rodziców lub dziadków.
Z szumnie zapowiadanego przez rząd programu "Owoce w szkole" niewiele na razie wyszło. Szkół na Pomorzu jest ponad 500, a owoce trafiły zaledwie do kilku z nich. Powód jest prozaiczny – dostawcom się to nie opłaca.
- Czy Twoje dziecko dostaje już owoce w szkole?
-
tak
17% -
nie
76% -
nie, ale lada tydzień mają się pojawić
7%
łącznie głosów: 193
Dostawcy otwarcie przyznają, że interes ze szkołami po prostu im się nie opłaca. Dostają ledwie 1,20 zł za dostarczoną porcję, a to za mało. Poza tym rząd tak sformułował umowę, że może im zapłacić dopiero po czterech miesiącach. To praktyki bliskie dyktującym ceny i warunki dostawy supermarketom.
Firmy, które początkowo chciały dostarczać do szkół dary natury, zaczęły się masowo wycofywać po upublicznieniu warunków ARR. Straciły na tym dzieci. - Część z nich rzeczywiście nie dostanie owoców i warzyw. Będziemy namawiać firmy, by jednak przystąpiły do programu. Już opracowaliśmy projekt, który złagodzi wymogi wobec dostawców w drugiej części tego roku szkolnego - podkreśla rzecznik Agencji Rynku Rolnego Iwona Ciechan.

















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.