Czy przedszkola chętnie przyjmują przewlekle chore dzieci?

O ile łatwiej jest o miejsce w przedszkolu w przypadku maluchów z nietolerancją glutenu, która wymaga przygotowywania specjalnych posiłków, o wiele trudniej znaleźć placówkę np. dla diabetyka, u którego trzeba monitorować poziom cukru.
O ile łatwiej jest o miejsce w przedszkolu w przypadku maluchów z nietolerancją glutenu, która wymaga przygotowywania specjalnych posiłków, o wiele trudniej znaleźć placówkę np. dla diabetyka, u którego trzeba monitorować poziom cukru. fot. ©istock/MachineHeadz

Nie w każdym przedszkolu przewlekle chore dziecko może liczyć na miejsce. Placówki nie są odpowiednio przygotowane na to, by zapewnić mu odpowiednią opiekę. Mowa tu o kilkulatkach dotkniętych m.in. cukrzycą, alergią, nietolerancją pokarmową, fenyloketonurią oraz wieloma innymi schorzeniami, które bywają kłopotliwe.



Czy uważasz, że przedszkola publiczne powinny przyjmować przewlekle chore dzieci?

tak, przecież zazwyczaj przewlekła choroba nie uniemożliwia normalnego życia 44%
tak, ale tylko w przypadku, kiedy to nie stanowi to zagrożenia dla tego oraz innych dzieci 37%
nie, o ile nie są to przedszkola integracyjne 7%
zdecydowanie nie - nie może być tak, że nauczyciel skoncentrowany będzie tylko na chorym dziecku 12%
zakończona Łącznie głosów: 156
Szukając miejsca dla malca z chorobą przewlekłą opiekunowie są często bezradni wobec obaw placówek edukacyjnych. Zdecydowanie łatwiej jest o miejsce dla dziecka z np. nietolerancją glutenu, która wymaga przygotowywania specjalnych posiłków, niż dla małego diabetyka, któremu trzeba monitorować poziom cukru.

W Trójmieście funkcjonuje prawie 400 przedszkoli. Sprawdź, które znajduje się najbliżej twojego miejsca zamieszkania.

- Kiedy syn zachorował na cukrzycę, okazało się, że w przedszkolu, do którego uczęszczał panie boją się podać mu insulinę, mimo tego, że już po dwóch miesiącach od postawienia diagnozy miał pompę insulinową. - mówi Agnieszka z Gdańska, mama 12-letniego Jeremiego, aktualnie ucznia szkoły sportowej.- Chociaż synek mierzył sobie cukier sam, a ja byłam gotowa udzielać instrukcji przez telefon i na piśmie oświadczyłam, że biorę pełną odpowiedzialność za ich działania. Jednak na początku personel nie chciał nawet wziąć odpowiedzialności za przypominanie dziecku o mierzeniu. Mąż kupił do przedszkola książkę o cukrzycy, gdzie wszystko było opisane w przystępny sposób, szkoliliśmy nauczycielki i tłumaczyliśmy wszystko, ale pierwszy rok był koszmarny - musieliśmy odbierać synka przed obiadem. W drugim roku sytuacja się unormowała i wystarczyło, że przedszkole miało ze mną stały kontakt przez telefon.

Przyjęcie do przedszkola dziecka, które musi przyjmować leki, w dużej mierze zależy od dobrej woli dyrekcji i personelu. To nieprawda, że dziecku medykamenty może podać wyłącznie lekarz lub pielęgniarka. Zgodnie ze stanowiskiem Ministra Zdrowia, nauczyciele szkół i przedszkoli mogą podawać leki dzieciom przewlekle chorym na podstawie imiennego upoważnienia wydanego przez rodzica z informacją, na jaką chorobę dziecko choruje i podaniem nazwy leku oraz dokładnego sposobu dawkowania.

Sprawdź listę trójmiejskich przedszkoli publicznych

- Jeśli nauczyciele odbyli odpowiednie przeszkolenie mogą też skontrolować poziom cukru we krwi, czy podać lek drogą wziewną dziecku choremu na astmę, dotyczy to także podawania insuliny. Zgodnie z interpretacją MZ samo podawanie leków, których przyjmowanie zlecił lekarz specjalista nie jest objęte zakazem. Wszystkie czynności dotyczące podawania leków, które wykonuje rodzic mogą być scedowane w formie pisemnej na nauczyciela (pod warunkiem , jeśli to konieczne, odbycia odpowiedniego przeszkolenia)- mówi Jan Główczewski, Dyrektor Wydziału Rozwoju Edukacji Kuratorium Oświaty w Gdańsku.

Jeżeli szukając przedszkola mimo to słyszymy odmowę uzasadnioną zakazem podawania dziecku lekarstw przez personel, może nie warto upierać się przy swoim, tylko poszukać innego, bardziej przyjaznego miejsca.

Tu znajdziesz listę trójmiejskich przedszkoli niepublicznych

- Żeby bez obaw sprawować opiekę nad dziećmi chorymi na cukrzycę, uczestniczyłam w szkoleniu skierowanym do dyrektorów i personelu placówek edukacyjnych - mówi Monika Żukiewicz, właścicielka niepublicznego Przedszkola Marchewka w Gdańsku. - Wśród naszych podopiecznych są maluchy z nietolerancjami pokarmowymi, a nawet dziecko silnie uczulone na orzechy. Ściśle przestrzegamy zasad żywienia dzieci ze szczególnymi potrzebami, ale też na wszelki wypadek dysponujemy adrenaliną, a personel został przeszkolony w zakresie jej podania.

Faktem jest, że miejsce dla dziecka przewlekle chorego łatwiej znaleźć w przedszkolu niepublicznym. Jednak nawet wśród placówek publicznych są takie, które nie boją się podjąć wyzwania.

- Każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie. Na podstawie rozmowy z rodzicami chorego dziecka oceniamy, czy jesteśmy w stanie sprostać oczekiwaniom i zapewnić dziecku taką opiekę, jakiej potrzebuje - mówi Lucyna Bisewska, dyrektorka Przedszkola nr 11 "Pod kasztanami" w Gdyni. - Mamy wśród podopiecznych alergików, dzieci, które muszą przestrzegać specjalnej diety. Nie spotkaliśmy jak dotąd z przypadkami poważniejszych schorzeń.

Większość przedszkoli publicznych deklaruje, że jest w stanie zaopiekować się dzieckiem z chorobą przewlekłą o ile nie istnieją ku temu przeciwwskazania medyczne, a przedszkole jest w stanie zapewnić dziecku odpowiednią opiekę. Oprócz przywołanego przedszkola nr 11 z Gdyni są to, m.in. Przedszkole nr 12 w Sopocie, Przedszkole nr 22 w Gdańsku, Przedszkole nr 21 w Gdańsku.

Podobne podejście reprezentują placówki niepubliczne. Dziecko przewlekle chore raczej nie usłyszy odmowy w przedszkolu Stumilowy Las w Gdyni, w Oruńskiej Akademii Przedszkolaka z Gdańska, doskonałą sławą wśród rodziców chorych maluchów cieszy się również Przedszkole pw. Świętej Rodziny prowadzone przez Zgromadzenie Sióstr Św. Dominika w Gdyni, w którym personel opiekował się już zarówno małymi alergikami, jak i dziećmi chorymi na cukrzycę oraz inne choroby przewlekłe.

Nie są to deklaracje bezwzględne, bo - jak podkreślają wszyscy dyrektorzy - każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie, a decydującym kryterium jest bezpieczeństwo dziecka.

Na koniec dobra wiadomość dla rodziców maluchów z utrudniającymi życie chorobami: w Gdyni powstaje właśnie Integracyjny Punkt Przedszkolny dla Dzieci z Chorobami Przewlekłymi "Zdrowy Smyk". Placówka specjalizować się będzie w opiece nad dziećmi z cukrzycą, nietolerancją laktozy i glutenu oraz fenyloketonurią, a w swojej kadrze posiada m.in. pielęgniarkę diabetologiczną, pediatrę, dietetyka i diabetologa.

Opinie (24)

  • nie odmówią przyjęcia ale...

    ... zrobią z rodziców nadopiekuńczych panikarzy którzy nie wiadomo co chcą. Wprawdzie piszę o placówce prywatnej z Małego Trójmiasta. Syn został przyjęty do przedszkola w wieku prawie 4 lat, wcześniej już sporo chorował: silna alergia i podejrzenie astmy dziecięcej. Przyjmuje cały czas leki. Placówka reklamuje się jako przedszkole podchodzące indywidualnie do dziecka. Wprawdzie więcej chorował niż chodził. Pediatra zawsze zalecała co najmniej tydzień po chorobie w domu, aby odbudowała się odporność. Byliśmy też hospitalizowani i te same zalecenia dostaliśmy w szpitalu. Dodatkowo przekazywaliśmy wszystkie zalecenia lekarzy dotyczące opieki nad dzieckiem istotne z naszego punktu widzenia do przedszkola. To dostaliśmy opinię nadopiekuńczych trzęsących się rodziców, roztaczających klosz nad synem. Przez telefon od właścicielki przedszkola usłyszałam że powinniśmy zmienić lekarza, który daje tak durne zalecenia. Rozeszliśmy się w atmosferze niesmaku i ogólnego niezrozumienia. Ale kładę to wszystko na karb niedoświadczenia właścicielek, które widocznie mają swoje zdrowe dzieci i interes prowadzą zbyt krótko, aby spotkać się z większą ilością dzieci przewlekle chorych, co do których trzeba zwrócić trochę baczniejszą uwagę.

    • 24 3

  • może dodam tylko że...

    w przedszkolu panie nie musiały podawać żadnych leków, a raczej tylko pilnować, aby syn był odpowiednio ubrany, co wiązało się się w praktyce z kilkukrotnych ujmowaniem i dokładaniem mu warstw ubrania (dziecko mocno się poci). Zazwyczaj wszystko kończyło się tym, że przy pierwszym przypoceniu rozbierały go do najcieńszej koszulki, ale zapominały go z powrotem ubrać (albo się nie chciało), co wg nas miało też wpływ na częste infekcje. Wg mnie to nic nadzwyczajnego, no ale łatwiej było im pamiętać o zmianie pieluchy u dwulatki (grupa była mocno mieszana 2-5 lat). Cieszę się że syn zaczyna w tym roku zerówkę.

    • 9 1

  • A które to przedszkole?

    Proponuję podać nazwę przedszkola. Będzie to przestroga dla innych rodziców.

    • 8 1

  • nie chcę podawać bo...

    już wystarczająco się z nimi naprzeciągaliśmy liny. Miasto nie jest duże (Wejherowo) i wiele osób się zna. Chcę tu normalnie żyć. A Kaszubi jacy mogą być, wiadomo. I mam wrażenie że z jakiegoś powodu większość rodziców bardzo chwali sobie to przedszkole. Nawet dzieci niepełnosprawnych, bo i takie tam chodzą. A no właśnie chodzą. A syn z powodu chorób dużo nie chodził, może to się nie podobało. W naszej konretnej sytuacji źle trafiliśmy. Natomiast nie mam absolutnie uwag do programu, sposobu edukowania dzieci, zajęć dodatkowych. To jest na wysokim poziomie.

    • 6 3

  • oczywiście, że....................NIE

    • 5 0

  • ojj ma Pani kompleks.

    myślę także, że nie chodzi o kaszubów a raczej o katolików. Ci dopiero to potrafią być.

    • 6 9

  • bez przesady...

    my też jesteśmy katolikami, praktykującymi i mi wiele rzeczy nie przeszkadza, póki nie dotyczy bezpośrednio mnie i mojej rodziny. Pierwszy raz spotkałam się z takim niezrozumieniem u ludzi teoretycznie wykształconych, ale my nie miejscowi, stąd wplątałam w to wątki regionalne.

    • 2 1

  • Kaszubi są dobre ludzie. To ortodoksyjnych katolików można się bać.

    • 6 5

  • Jeśli inni rodzice są zadowoleni, tylko Państwo się skarżą,

    to może trzeba przemyśleć, czy druga strona przypadkiem nie ma racji.

    • 2 7

  • ja się nie skarżę, skąd ten wniosek?

    Ja skorzystałam z oferty przedszkola, które reklamuje się jako podchodzące indywidualnie do dziecka. Byłam, rozmawiałam zanim podpisałam umowę. Płacę za to pieniądze, a moje dziecko jest traktowane pod linijkę jak wszystkie inne, które nie chorują. Decydując się przyjąć dziecko przewlekle chore, można się spodziewać, że rodzice będą mieli większe wymagania, niż przeciętne.. Usługa nie spełnia moich oczekiwań, więc ją reklamuję, rozmawiam. Wszyscy kiwają głowami, mówią tak postaramy się, a potem jest jak było. To jest nieprofesjonalne podejście do klienta. Bo niestety jak się prowadzi biznes (nawet jeśli jest to usługa polegająca na opiece nad dziećmi), to słucha się klienta, a nie mu wmawia, że jedynie panie w przedszkolu wiedzą co jest najlepsze dla mojego dziecka. Nie, to rodzice wiedzą co jest najlepsze dla ich dziecka, bo znają jego ograniczenia i możliwości. To nie te czasy że panie w przedszkolu to jedyne światłe i mądre a rodzice w ciemno mają podążać za poleceniami pań. Mogę dostawać rady wychowawcze, edukacyjne, ale nie medyczne. Ja się nie skarżę, ale wymagam. Być może dla tego przedszkola zbyt dużo.

    • 11 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Forum

Ogłoszenia polecane

Wydarzenia

Wystawa Pająków
Wystawa Pająków
pokaz
maj 28-31.12
g. 10:00 - 20:00
Gdańsk, ARANEUS
Zabawa malarska w Malorcie
Zabawa malarska w Malorcie
warsztaty
wrz 20-17.12
Gdynia, Halo Kultura
Trening uważności
Trening uważności
warsztaty
wrz 22-10.11
g. 16:00
Gdańsk, Mindfulness dla dzieci