• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Depresja, chandra czy smutek - kiedy zaczyna się problem?

Obecnie o depresji mówi się dużo i często. To ważne, bo podnosi świadomość występowania choroby, która może przydarzyć się każdemu.
Obecnie o depresji mówi się dużo i często. To ważne, bo podnosi świadomość występowania choroby, która może przydarzyć się każdemu. fot. 123rf.com/fizkes

Blue Monday - 17 stycznia - uznawany za najbardziej depresyjny dzień w roku, przypada zawsze w trzeci poniedziałek stycznia. Brytyjski psycholog Cliff Arnall wyliczył tę datę na podstawie opracowanego przez siebie matematycznego wzoru, w którym uwzględnił kilka czynników: meteorologiczne, psychologiczne czy ekonomiczne. Niestety coraz częściej nie tylko ten jeden poniedziałek, ale cały przełom roku sprawia, że stajemy się przygnębieni i zniechęceni do codziennej aktywności. Krótsze dni, niskie temperatury, brak słońca i ogólne osłabienie organizmu mogą przynieść wiele szkód. Problem pojawia się wtedy, gdy przygnębienie nie mija... Jak odróżnić depresję od chwilowego spadku nastroju?



Potrzebujesz pomocy i wsparcia? Znajdź psychologa w Trójmieście


Czy doświadczyłe(a)ś kryzysu psychicznego?

Zobacz wyniki (370)
Depresja, chandra i naturalny smutek - czym się różnią?

Kamila Szyntar, psychoterapeutka: Termin "depresja" przeniknął do codziennego języka. Obecnie o depresji mówi się dużo i często. To ważne, bo podnosi świadomość występowania choroby, która może przydarzyć się każdemu. Coraz częściej jednak słowo "depresja" jest nadużywane i służy do opisania nastroju, który może trwać kilka chwil, godzin, a nawet dni. W tym znaczeniu używa się go często do określenia normalnej reakcji na trudne wydarzenia, np. ktoś jest smutny, bo dowiedział się o chorobie somatycznej bliskiego przyjaciela, a ktoś inny odczuwa chwilowe zniechęcenie po nieudanej próbie znalezienia pracy. Czasem słyszy się, że wyrazu pochodnego od depresji stosuje się do opisu nawet zwykłych zjawisk, np. "Dzisiaj pogoda jest taka depresyjna".

Nie każdy smutek, zniechęcenie, brak energii i trudne emocje są depresją. To poważna choroba, obejmująca nie tylko obniżenie nastroju, ale także niezdolność do przeżywania przyjemności - anhedonia, obniżony napęd psychoruchowy, kiedy odczuwamy brak sił fizycznych i psychicznej motywacji do podejmowania działań, trudności w koncentracji uwagi, mamy problemy z pamięcią. Mamy myśli i przeżycia depresyjne, jak poczucie winy, myśli samobójcze, negatywne myślenie o sobie samym, pesymizm, niską samoocenę. Wycofujemy się z kontaktów społecznych, czujemy lęk i zaburzenia rytmu dobowego przez bezsenność lub nadmierną senność, cierpimy na zaburzenia łaknienia.

Powracając do pytania - czym różni się depresja od zwykłej chandry i naturalnego smutku? Przede wszystkim czasem trwania. Chandra, smutek trwają kilka, kilkanaście godzin. Depresja zwykle trwa tygodnie, miesiące. Inny jest też charakter obniżonego nastroju. W chandrze nastrój jest zmienny, nieznacznie obniżony, zależny od czynników zewnętrznych. Dla osoby przeżywającej chandrę pomocne będzie dobre towarzystwo, które odwróci uwagę, wciągnie w rozmowę, rozweseli.

W depresji nastrój jest trwale obniżony, jest mała reaktywność na bodźce zewnętrzne, występuje niemożność cieszenia się, poczucie winy za zły nastrój. Chorego na depresję nie da się pocieszyć, a czasem takie próby mogą jeszcze nasilić gorsze samopoczucie, bo osoba czuje się nierozumiana.

Poza tym w chandrze można wskazać przyczynę poprzedzającą obniżone samopoczucie - jakieś wydarzenie, przemyślenie czy też zmienne fizjologiczne nakładające się - przeziębienie, zmęczenie, przepracowanie. W przeciwieństwie do depresji zachowany jest dystans, zdolność do realnej oceny sytuacji, poczucie przemijalności sytuacji. Osoba przeżywająca chandrę nie zostaje wciągnięta w depresyjny świat, niemal nie występują myśli czy czyny suicydalne, które w depresji są niestety częste. Smutek nie zakłóca zwykle codziennej aktywności, natomiast depresja potrafi sprawić, że codzienne obowiązki, nawet najłatwiejsze, wydają się nie do pokonania.

Powtórzę jeszcze raz, nie każdy smutek oznacza depresję. Jednak jego pogłębianie, niezmienność, codzienne występowanie przez wiele dni powinny budzić podejrzenia i potrzebę poszukania specjalistycznej pomocy.

Czytaj też: "I że cię nie opuszczę aż... do pandemii". Czy rozwodzimy się przez wirusa?

Jak rozpoznać depresję?

Depresja upośledza funkcjonowanie i może na jakiś czas wyłączyć z aktywnego życia, zwłaszcza gdy nie zostanie zdiagnozowana i jest nieleczona. Stąd tak ważna jest podstawowa wiedza na temat objawów. Do najczęstszych symptomów zaburzeń depresyjnych należą:
  • przewlekłe poczucie smutku i przygnębienia,
  • niemożność cieszenia się życiem i sprawami, które dawniej sprawiały radość, brak zainteresowania światem zewnętrznym,
  • utrata energii, poczucie wyczerpania, męczliwość.

Obecność jednego z wyżej wymienionych jest niezbędna do rozpoznania depresji w powiązaniu z dalszymi objawami:
  • zaburzenia koncentracji uwagi, pogorszenie pamięci i funkcji poznawczych,
  • pesymizm, świat widziany w czarnych barwach, niska samoocena, brak wiary w siebie,
  • myśli i próby samobójcze, samookaleczenia,
  • zaburzenia snu,
  • zaburzenia aktywności ruchowej,
  • zaburzenia łaknienia i masy ciała.

O rozpoznaniu depresji mówi się, gdy stwierdza się ich obecności przez co najmniej dwa tygodnie. Należy pamiętać, że zaburzenie to ma wiele twarzy, bywa maskowane. Żadnego symptomu nie wolno lekceważyć. Należy przyjąć, że jeżeli objawy depresji o niewielkim lub umiarkowanym nasileniu utrzymują się przez 2-4 tygodnie, konieczna jest konsultacja psychiatryczna.

Czytaj też: Jak lepiej spać, żeby się wysypiać?

Depresja upośledza funkcjonowanie i może na jakiś czas wyłączyć z aktywnego życia, zwłaszcza gdy nie zostanie zdiagnozowana i jest nieleczona.
Depresja upośledza funkcjonowanie i może na jakiś czas wyłączyć z aktywnego życia, zwłaszcza gdy nie zostanie zdiagnozowana i jest nieleczona. fot. 123rf.com/ iakovenko
Skąd bierze się depresja sezonowa? Czy można ją po prostu nazwać chandrą?

Dokładne przyczyny powstawania depresji sezonowej nie są znane. Uważa się, że jednym z głównych czynników jest niedobór światła słonecznego, co wpływa na sposób funkcjonowania różnych struktur mózgowych, zwłaszcza pracę neuroprzekaźników i hormonów.

Badania pokazują, że niedobór światła w porannych godzinach rozregulowuje okołodobowy rytm snu-czuwania człowieka. Brak światła słonecznego powoduje zwiększone wydzielanie melatoniny - tzw. hormonu snu. Nasz mózg jest zdezorientowany co do godziny i pory dnia, a my stajemy się bardziej senni i zmęczeni. Poza tym zaburzone zostają również inne rytmy wydzielania hormonów, chociażby zmniejsza poziom serotoniny, która odpowiedzialna jest między innymi za utrzymywanie dobrego nastroju.

Takie sezonowe epizody depresyjne charakteryzują się między innymi niskim poziomem energii, uczuciem smutku, pustki, lęku, niepokoju, przewlekłego przemęczenia, większą ilością snu, tendencją do wzmożonego zapotrzebowania na jedzenie bogate w węglowodany i przybierania na wadze. Pierwsze objawy depresji sezonowej mogą pojawić się już w październiku lub listopadzie, ustępują zazwyczaj w miesiącach wiosennych (marzec, kwiecień), kiedy zwiększa się ilość światła słonecznego.

Czytaj też: Większość przyjmuje leki, a 40 proc. choruje przewlekle. Jaki jest stan zdrowia Polaków?

Jak powinniśmy reagować na takie sezonowe obniżenie nastroju? Czy może ono doprowadzić do poważniejszych problemów?

W przypadku podejrzenia depresji nie należy liczyć, że samo przejdzie. Warto udać się na konsultację do lekarza psychiatry. W trakcie diagnostycznego wywiadu lekarz stwierdzi, czy występują charakterystyczne dla depresji sezonowej objawy, pojawiające się cyklicznie w konkretnych porach roku. Dostosuje również najkorzystniejsze formy pomocy.

W sytuacji dużego natężenia objawów przepisze leki przeciwdepresyjne. Zaleci psychoterapię, zwłaszcza gdy depresja sezonowa współwystępuje z innymi trudnościami natury psychicznej. Pomocne może być unikanie stresujących sytuacji oraz nienakładanie na siebie zbyt wielu obowiązków w okresie jesienno-zimowym. Ważne jest również dbanie o dobrą kondycję psychofizyczną poprzez medytację, spacery w słoneczne dni czy regularne ćwiczenia fizyczne. Korzystne dla samopoczucia osób cierpiących na depresję sezonową okazują się też zimowe wyjazdy do krajów o dużym stopniu nasłonecznienia.

Czy trauma, szok po doświadczeniu dramatycznego zdarzenia mogą wywołać automatycznie depresję lub np. zachowania autoagresywne? Jak reagować w takich sytuacjach? Czy każda osoba, która doświadczyła dramatycznego przeżycia, powinna znaleźć się pod opieką specjalisty?

Psychika człowieka jest niezwykle złożona. Kiedy ktoś doświadcza kryzysu, może różnorodnie na niego zareagować. Reakcja na dramatyczne zdarzenie warunkowana jest wieloma czynnikami o charakterze indywidualnym i sytuacyjnym. Spośród indywidualnych cech człowieka znaczenie mają poczucie własnej wartości, zaufanie do siebie, przekonanie o skuteczności własnego działania, poczucie sprawczości, odporności na stres. Ogromne znaczenie ma także historia życia i doświadczenia życiowe oraz wsparcie społeczne. Obecność drugiego empatycznego, słuchającego człowieka w obliczu kryzysu jest niezwykle cenna. Nie oznacza to ciągłej, fizycznej obecności u boku osoby przeżywającej kryzys. Oznacza bycie gotowym do pomocy, słuchanie, towarzyszenie przejawiające się w pytaniach o emocje i potrzeby, wrażliwość na zmieniające się przeżycia, dawanie tego, czego osoba w kryzysie potrzebuje, z jednoczesną uważnością, na to, co my jesteśmy gotowi jej dać.

Ważna jest normalizacja doznań - wyjaśnienie, że to, co czuje osoba, która przechodzi kryzys, jest naturalną reakcją na sytuację traumatyczną. Warto zaproponować osobie, która doświadczyła dramatycznego przeżycia, wsparcie psychologiczne lub psychiatryczne. Konsultacje psychoterapeutyczne pomagają w zrozumieniu stanów emocjonalnych, porządkują, dają wsparcie. W trakcie terapii osoba uczy się, jak radzić sobie z trudnymi uczuciami. Zdarza się, że nie każdy jest od razu gotowy sięgać po pomoc. Należy to uszanować. Jeśli osoba w kryzysie nie jest w bezpośrednim zagrożeniu życia, należy dać jej czas, nie naciskać. Towarzyszyć, pokazywać swoją obecność i zainteresowanie.

Czytaj też: "Co trzecia osoba doświadcza kryzysu psychicznego"

Niemal każdy z nas kiedyś powiedział, że ma "deprechę", bo temperatura spadła, słonecznych dni coraz mniej, a do wiosny pozostały jeszcze długie miesiące.
Niemal każdy z nas kiedyś powiedział, że ma "deprechę", bo temperatura spadła, słonecznych dni coraz mniej, a do wiosny pozostały jeszcze długie miesiące. fot. 123rf.com/yacobchuk
Coraz częściej młodzi ludzie mają problemy natury psychologicznej. Jak przez młodsze pokolenia - młodzież, nastolatki są one postrzegane? Czy zdają sobie sprawę z wagi problemu? Czy przychodzą po pomoc? W jakim momencie?

Dorastanie to niezwykle trudny czas. Czas zmian i wyzwań. Utrata przywilejów z dzieciństwa, brak przywilejów dorosłych. Czas pytań - kim jestem? Jaki jestem? Kim chcę być? Jak mnie widzą inni? Co chcę robić w życiu? Nastolatki maskują swoje stany emocjonalne. Chorują na depresje inaczej niż osoby dorosłe. Często są Często są rozdrażnione, smutne i złe jednocześnie niejednokrotnie wybuchają złością, niszczą różne rzeczy, wszczynają bójki, awantury. Niepokój powinno budzić wycofanie z kontaktów z przyjaciółmi, opuszczanie zajęć, kłopoty z zaśnięciem, przesiadywanie przed ekranem komputera lub telewizora.

To, co często opóźnia poszukiwanie pomocy, to przekonanie płynące również z otoczenia, że same muszą dać sobie radę, bo inni to potrafią. Młodzi ludzie często nie są w stanie, nie potrafią nazwać tego, co się z nimi dzieje. Dlatego tak ważna jest obecność osoby dorosłej, która dostrzeże i nazwie problem, umówi na konsultację do specjalisty.

Dzięki różnym kampaniom społecznym wzrasta świadomość i coraz częściej nastolatki trafiają po pomoc w odpowiednim momencie. Dużą rolę odgrywają również psycholodzy i pedagodzy szkolni, którzy "wychwytują" młodzież i podpowiadają uczniom i ich rodzicom, gdzie można szukać pomocy.

Osobną kwestią jest dostępność specjalistów. Czy w czasie pandemii faktycznie oczekiwanie na poradę, konsultację czeka się bardzo długo?

Faktycznie pandemia przyczyniła się do kryzysu psychicznego, zachwiała stabilność i równowagę emocjonalną. Wydobyła różne lęki związane z szeroko rozumianą stratą. Wiele osób zmusiła do radykalnej zmiany dotychczasowego rytmu życia. Obserwuję większe zainteresowanie poszukiwaniem specjalistycznej pomocy, wynikające nie tylko z pandemii, ale również z większej samoświadomości. Zdarza się, że na termin trzeba poczekać.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (109)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Forum

Ogłoszenia polecane

Wydarzenia

Przeprowadzki - wystawa rodzinna
wystawa
kwi 30-31.10
g. 10:00
Gdynia, Muzeum Emigracji
Wstęp wolny
Lekcje Sztuki dla grup szkolnych
wykład / prezentacja, wystawa, warsztaty
maj 6-24.06
g. 10:00 - 15:00
Gdańsk, Łaźnia 2
Wstęp wolny
FUN RUN Zbiornik Kolorowy
gra miejska, zajęcia rekreacyjne, impreza na orientację
maj 13-22
Gdańsk Zbiornik Kolorowy
15 - 21 zł