• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Jak nauczyć dziecko jazdy na rowerze?

Magdalena Raczek
22 maja 2018 (artykuł sprzed 4 lat) 
Opinie (90)
Jeżeli dziecko nie miało wcześniej do czynienia z rowerkiem biegowym, to oczywiście na początku boczne kółka należy zostawić, aby dziecko czuło się bezpiecznie. Jeżeli dziecko nie miało wcześniej do czynienia z rowerkiem biegowym, to oczywiście na początku boczne kółka należy zostawić, aby dziecko czuło się bezpiecznie.

Wiosna i lato to idealny czas na naukę jazdy na rowerze. Na każdym kroku spotkać można dzieci jeżdżące na rolkach, deskach, wrotkach, hulajnogach, jeździkach, rowerach tradycyjnych i na tych biegowych, nic więc nie stoi na przeszkodzie, by do tej grupy dołączyła i twoja pociecha. Od czego zacząć i jak to przeprowadzić możliwie bezboleśnie? Podpowiadamy. Oto kilka kroków do efektywnej nauki jazdy na rowerze.



Czy namawiasz dziecko do aktywności fizycznej?

Pierwszy krok to oczywiście wybór odpowiedniego momentu. Dla chcącego nic trudnego, jak mawia stare porzekadło, i w tym przypadku jest to niezwykle istotne. Niektórym rodzicom wydaje się, że wystarczy kupić dziecku ładny rowerek i wszystko już dalej jakoś pójdzie. Niestety tak nie jest. Oczywiście rower to dla malucha ważna sprawa i będzie chciał jak najbardziej uczestniczyć w wyborze, dlatego warto, żeby sam zdecydował o kolorze ramy czy kolorowych lub bajkowych dodatkach (typu dzwonek, zawieszka na bidon czy koszyk na rzeczy), jednak wybór sprzętu to duża odpowiedzialność, która powinna leżeć po stronie rodziców.

Wracając jednak do tego, kiedy jest dobry moment na zakup roweru i naukę jazdy, tak naprawdę nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zdecydowanie im wcześniej, tym lepiej - ale nic na siłę. Niektóre maluchy już jako roczniaki wsiadają z powodzeniem na jeździki, a po roku przesiadają się bezproblemowo na rowerki biegowe i śmigają na nich całe lata, po czym bezkolizyjnie przesiadają się na dwa koła z pedałami. Inne dzieci z kolei nie wykazują zainteresowania żadnymi pojazdami ani na czterech, ani trzech, ani na dwóch kółkach. I to może trwać nawet kilka lat, po czym nagle pojawia się wielki zapał, by mieć rower i na nim jeździć. Jest to kwestia bardzo indywidualna i ważne jest, by nie zmuszać pociechy do wsiadania na pojazd, jeśli dziecko się boi, stawia opór lub zwyczajnie nie jest tym zainteresowane. Wszystko przyjdzie samo w swoim czasie.

W nauce jazdy na rowerze to częściej nie dzieci, lecz rodzice czują opory i lęki. W nauce jazdy na rowerze to częściej nie dzieci, lecz rodzice czują opory i lęki.
Oczywiście niezwykle istotne jest również to, by rodzice zachowali czujność i od czasu do czasu podejmowali temat, aby się przekonać, czy maluch nie zmienił zdania w tej kwestii. Dobrze jest zachęcać dziecko, czytając mu o rowerowych przygodach, zwracając jego uwagę na inne jeżdżące dzieci na podwórku czy też dając mu po prostu przykład swoją własną osobą. Na pewno maluch, którego rodzice sami jeżdżą rowerami, samoistnie zarazi się miłością do dwóch kół.

- W naszym przypadku dokładnie tak było, że nasz synek od razu stał się roweromaniakiem, tak jak my. My sami jeździmy na rowerach wszędzie, jest to nasz podstawowy środek komunikacji, ale też służy nam oczywiście do rekreacji. Jak urodziło się nasze dziecko, to nie kupiliśmy co prawda przyczepki, ale jak młody skończył 10 miesięcy, to znaleźliśmy świetny fotelik "kangurowy", który instaluje się na kierownicy roweru. W takim foteliku maluch jest bezpieczniejszy niż w tradycyjnym, montowanym z tyłu, no i można w nim wozić już niespełna roczne maluchy. Woziliśmy w nim naszego rok, po czym przesiadł się do fotelika tradycyjnego. Druga kwestia to jego samodzielne próby jazdy - na pierwsze urodziny dostał jeździk Pukylino, świetnej firmy niemieckiej Puky, i niemal od razu nauczył się na nim poruszać. Po roku przesiadł się na rowerek biegowy, tej samej firmy. Teraz jako 5-latek porusza się już na tradycyjnych dwóch kółkach. Nauka jazdy na rowerze u nas właściwie nie miała miejsca. Młody po prostu przesiadał się z jednego pojazdu na kolejny, przechodził sam z jednego etapu do następnego - opowiada Kasia.

Bezpieczeństwo to podstawa



Gdy już i my, i nasze dziecko będziemy gotowi na rowerowe szaleństwo, kolejnym ważnym krokiem jest zakup odpowiedniego sprzętu. Odpowiedniego, czyli bezpiecznego. Bezpieczny rower to taki, który po pierwsze jest dostosowany do wieku dziecka (pamiętajmy, że za duży lub za mały sprzęt może nie tylko zniechęcić naszego potomka do nauki, ale i stanowić dla niego zagrożenie), posiada odpowiednie atesty bezpieczeństwa oraz jest wykonany z solidnych materiałów. Niektórzy rodzice są zdziwieni, gdy zakupiony w supermarkecie rower po paru przejazdach rozpada się lub łamie, bo był wykonany z gorszego tworzywa. No cóż, rada jest na to jedna - nie kupujmy byle czego i nie sugerujmy się ceną. W tym przypadku warto zdać się na dobry sklep rowerowy i nie oszczędzać na sprzęcie, wszak nie oszczędzamy ani na zdrowiu, ani na bezpieczeństwie naszych dzieci.

Rzecz druga to stosowne nakrycie głowy, czyli kask. Według badań podczas wypadku kask ochronny zmniejsza ryzyko kontuzji nawet o 85 proc. Zakładanie kasku powinno być rutynowe, warto od początku wyrobić w dziecku ten nawyk. Wsiadamy na rower tylko w założonym na głowę kasku. Jeśli my sami zawsze jeździmy w kasku, to na pewno nie będzie to problemem ani niczym dziwnym dla naszego dziecka. Jeśli jednak sami stronimy od jazdy w kasku, to raczej możemy zapomnieć o tym, że nasz szkrab włoży na głowę kask.

- Świat się zmienia i chcąc wyjść mu naprzeciw warto zadbać o bezpieczeństwo. Na pierwsze lekcje nauki jazdy na rowerze warto zaopatrzyć malca w ochraniacze i kask. To ważne, bo już po pierwszym upadku dziecku może przejść ochota na dalszą naukę jazdy. Nie ma znaczenia, czy wychodzisz z malcem na rower na chwilę, czy na kilka godzin. Zawsze warto pamiętać o ochronie głowy. Dziecko powinno wyrobić w sobie nawyk zakładania kasku za każdym razem, zanim wsiądzie na rower. Najlepiej samemu świeć przykładem, jeżdżąc w kasku - mówi nasz redakcyjny specjalista rowerowy Krzysztof Kochanowicz.
Przeczytaj więcej porad: Nauka jazdy na rowerze, pierwsze próby.

Jaki wybrać rower?



Odpowiedni rower powinien być lekki, wielkością dopasowany do małego rowerzysty. Pamiętajmy, że to on ma być dla dziecka, a nie odwrotnie. Jeśli pojazd będzie zbyt ciężki (np. stalowa rama może stanowić za duży ciężar dla kilkulatka), to malcowi nie będzie się go chciało ani podnosić po wywrotce, ani wynosić np. z piwnicy, ani nawet prowadzić. Natomiast, gdy dwuślad będzie za duży, to dziecko nie będzie się na nim czuło bezpiecznie i pewnie, więc raczej szybko porzuci naukę jeżdżenia. Wielu specjalistów podkreśla, że najlepszym rozwiązaniem na początek jest rower biegowy.

Dobrze jest rozpocząć przygodę z rowerami od rowerka biegowego, który jest lekki i zapewnia dziecku stabilność i poczucie bezpieczeństwa. Dobrze jest rozpocząć przygodę z rowerami od rowerka biegowego, który jest lekki i zapewnia dziecku stabilność i poczucie bezpieczeństwa.
- Dobrze jest rozpocząć przygodę z rowerami od rowerka biegowego, który jest lekki i zapewnia dziecku stabilność i poczucie bezpieczeństwa. Jednocześnie uczy sprytu i utrzymywania równowagi. Rowerki biegowe (dwukołowe) są odpowiednie dla dzieci w wieku od około dwóch lat, wcześniej można zaproponować dziecku rowerek biegowy czterokołowy nazywany przez niektórych jeździkiem. Następnym etapem jest przesiadka na rowerek z kołami 16" - bardzo często nie ma już potrzeby umieszczania bocznych kółek. Jeżeli dziecko nie miało wcześniej do czynienia z rowerkiem biegowym, to oczywiście na początku boczne kółka należy zostawić, aby dziecko czuło się bezpiecznie i się nie zniechęciło - przekonuje Karolina Kupczak z Salonu rowerowego "Wysepka" w Hali Olivia.
W nauce jazdy na rowerze to częściej nie dzieci, lecz... rodzice czują opory i lęki, stąd pojawiają się słynne kijki z tyłu lub boczne kółka, które jednak najczęściej nie są maluchom potrzebne na długo albo wcale.

Dziecko powinno wyrobić w sobie nawyk zakładania kasku za każdym razem, zanim wsiądzie na rower. Dziecko powinno wyrobić w sobie nawyk zakładania kasku za każdym razem, zanim wsiądzie na rower.
- Największą przeszkodą bardzo często okazują się opory rodziców, ponieważ dzieci wyjątkowo szybko się uczą. Dodatkowo boczne kółka są jedynie rozwiązaniem na sam początek nauki, nie należy zostawiać ich zbyt długo. Kolejnym błędem popełnianym przez rodziców jest wybór za dużego rowerka "na zapas" - dziecko może się zwyczajnie bać na nim jeździć i szybko się zniechęcić. Popularne są również kijki (drążki) do prowadzenia rowerka - jest to udogodnienie przede wszystkim dla opiekunów, żeby nie musieli się schylać w celu asekuracji dziecka. Jest to dobre rozwiązanie dla początkujących, ponieważ zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Każde dziecko ponadto (nie tylko uczące się jeździć) powinno mieć kask - dodaje Karolina Kupczak.
Przeczytaj więcej porad: Jaki wybrać pierwszy rowerek dla dziecka?

Jazda na rowerze przynosi wiele korzyści: rozwija równowagę, poprawia kondycję psychofizyczną i ogólną sprawność fizyczną, zwiększa wiarę w siebie i daje wiele radości. Oczywiście musimy się przygotować również na łzy, złość i zniechęcenie dziecka, na jego wzloty i upadki (dosłownie), ale bez tego się raczej nie obędzie. Uzbrójmy się więc w cierpliwość. Mając już szczere chęci, dobry rower i wybornego nauczyciela, jakim jest niejeden rodzic, nic już nie stoi na przeszkodzie, by stać się królem szos. Na koniec nie zapomnijmy jeszcze zabrać najważniejszego - dobrego humoru, bo może się przydać.

Miejsca

Opinie (90) 4 zablokowane

  • rodzice są dziwni. jest mało uczęszczany chodnik a obok ścieżka rowerowa gdzie pędzą rowery (9)

    gdzie wrzucają takiego maluszka który jedzie slalomem, staje czy niestety przewraca się? między duże rowery.

    • 51 2

    • (1)

      I jeszcze obok mamusia na rolkach.

      • 13 2

      • Combo

        Z pieskiem na długiej smyczy w poprzek drogi rowerowej ;)

        • 14 1

    • Dziecko do 10 roku życia Nie może poruszać się drogą dla rowerów (są wyjątki ale zasadniczo nie może) (2)

      Z opiekunem ma obowiązek poruszać się po chodniku (nawet jak obok jest ddr)
      Jak jest wszyscy wiemy.

      • 9 2

      • (1)

        Podobnie jest z rowerzystą, który powinien z tej DDR korzystać. Często jednak jedzie ulicą, bo tak wygodniej.

        • 0 1

        • a jak ma korzystać jak bachory które ledwo umieją równowagę utrzymać panoszą się na tej drodze?To tak jakby dziecko na ulicę wysłać a co niech się uczy wszyscy mają się turlać 5 na godzinę bo brajanek uczy się jazdy na rowerku biegowym na ruchliwej drodze rowerowej tylko si.ę w czoło stukać

          • 0 0

    • (3)

      Potwierdzam, dziecko do 10 rż nie może poruszać się DDRem. Problem w tym, że 90% tego co mamy w mieście to nie DDRY a ciągi rowerowo piesze. A tu już g*wniaki mogą śmigać do woli.

      I problemu by generalnie nie było, gdyby i rodzice i dzieciaczki wiedziały, że należy trzymać się prawej strony drogi. Nie środka, nie od lewej do prawej tylko właśnie prawej strony. Prawej. PRAWEJ KUR**!!!

      • 9 3

      • nie prawda. W gdansku (1)

        DDRow mamy 120km
        CPRow mamy "zaledwie" 20km

        chyba nie rozróżniasz ciągu pieszo i rowerowego od ciągu pieszo i rowerowego.
        Fakt głupie co napisałem no ale tak jest. Wyjaśnienie znajduje się w rozporządzeniu ministra w sprawie znaków. Jeden to chodnik i obok ddr, a drugi to wspólny ciąg dla pieszych i rowerów.

        • 2 0

        • Niby sie zgadza ale każda droga dla rowerów MUSI być odseparowana fizycznie od chodnika.

          U nas takich praktycznie nie ma. Pas nadmorski, 3maja i to chyba wszystko.

          • 0 1

      • Często jeżdżę wałem Kanału Raduni, który jest ciągiem pieszym. Więc niby dziecko na rowerze ma pierwszeństwo. Niby przy wyprzedzaniu należy zachować szczególną ostrożność, i minimum metr odległości (bo towarzyszący dorosły to rowerzysta), a często zdarza się tak, że na styk przemyka zapaleniec. A dziecko niestety na rowerze "chwiejnie" jedzie.
        A wystarczy jechać środkiem i ruch się uspokaja ;)

        • 1 0

  • czekam na wpisy typu: a mój Kuba to od razu śmignął, (4)

    a Antka popchłem i pojechał. uprzedzam: nikogo to nie interesuje. a 99% artykułu to banały znane kompletnemu laikowi

    • 33 4

    • cieszymy się że jesteś z nami

      • 10 1

    • (1)

      Mój ojciec się ze mną nie cackał, bardzo dobrze pamiętam naukę jazdy na dwóch kółkach. Koło południa zaczeliśmy, popołudniu z plastrami na kolanach i łokciach już śmigałam sama z dziecmi z ulicy bawiąc się w autobusy.

      • 5 0

      • U mnie zadziałała konkurencja i też wystarczył jeden dzień... Mama uczyła mnie jazdy trzymając za patyk wsadzony za siodełko roweru, w pewnym momencie przypomniała sobie że ziemniaki trzeba zdjąć z gazu i poszła do domu. Za chwilę kolega zapytał czy ścigamy się "dookoła", nie trzeba było długo mnie prosić. Wsiadłam, pojechałam, tylko na zakrętach podpierałam się jeszcze stopą ;) Kolega wygrał oczywiście, ale przewaga nie była duża ;) Nie zapomnę miny mojej mamy jak mnie zobaczyła śmigającą ;D Do tej pory lubię szybko jeździć...

        • 1 0

    • mój apel na nic, niestety. może niezbyt wyraźna była nutka ironii?

      tabuny kochanych rodziców i wspomnienia z dzieciństwa. Jakie to słodkie. Dzięki bogu mamy net i możemy tracić życie na fora internetowe.

      • 1 0

  • To proste (5)

    Dostaniesz rowerek Ale najpierw naucz się jezdzic

    • 17 1

    • najpierw naucz swoje dziecko jeździć na tzw. "rowerku bieganym" - można go wypożyczyć w wielu przedszkolach (4)

      • 1 9

      • (3)

        Ale po co? Mój syn nauczył się kręcić pedałami bez pomocy rowerka biegowego.

        • 6 1

        • A trzymać równowagę też? (2)

          • 1 6

          • (1)

            Robisz z dziecka kalekę, jak się zadrapie to pewnie pogotowie wzywasz.Ty masz coś z równowagą umysłową nie tak.

            • 2 2

            • Że co?

              Jeżeli masz niebo łatwiejszy sposób, żeby nauczyć się jeździć, czemu z tego nie skorzystać?

              • 1 2

  • Mój Ksawery miał 3 latka wsiadł i pojechał. Miał dobry wzór, aktywnego i mądrego ojca:)! (3)

    • 8 35

    • przecież on go nawet nie znał

      • 19 1

    • Czyli po listonoszu na rowerze?

      • 11 0

    • Coś w tym jest, w przedszkolu jeden Ksawery był. I miał taką popieprzoną mamuśkę która urodziła mózg razem z łożyskiem. Nic tylko ten dzieciak, ahh, jaki on najlepszy i najmądrzejszy ze wszystkich :D Tak, to zdecydowanie coś nie tak z tym imieniem.

      • 7 0

  • w jeżdżeniu na rowerze najważniejsze jest pozyskanie umiejętności utrzymywania równowagi i hamowania. (6)

    to jest także ważne w życiu.

    Niektórzy uważają, że najważniejsze jest pozyskanie umiejętności pedałowania.

    Umiejętność utrzymywania równowagi i hamowania umożliwia zachowanie bezpieczeństwa w większości przypadków. Nawyk zakładania kasku dotyczy kolarzy, w codziennej jeździe rowerem taki nawyk nie jest potrzebny - bez kasku nie podejmujemy nadmiernego ryzyka.

    Kask jest potrzebny jedynie przy jeździe terenowej o charakterze wyczynowym oraz w czasie brania udziału w wyścigach, podczas gdy w normalnym życiu rower to nie żaden sport - to po prostu wygodny transport i źródło poczucia wolności.

    Nadmierna promocja potrzeby noszenia kasku na rowerze powoduje ograniczenie popularności systemów rowerów publicznych (w Gdańsku Mevo).

    • 21 20

    • Z kaskiem dokładnie odwrotnie. (5)

      Przy jeździe terenowej spadasz głową na w miarę miękką ścieżkę, przy jeździe po mieście na asfalt.

      Jeżeli zagwarantujesz mi, że kiedy będę jechał bez kasku kierowcy dookoła mnie zaczną jeździć bardziej kulturalnie, spoko.

      Jazda bez kasku sprawdza się w Holandii, gdzie rower zawsze ma pierwszeństwo i nie ma wzniesień, więc mało kto rozpędza się powyżej 20km/h.

      • 8 4

      • w Holandii to byłeś palcem na mapie (4)

        A "upadki rowerzystów" widziałeś chyba tylko w grach komputerowych. Kaski wprowadzono do kolarstwa szosowego i MTB ze względu na pochylenie do przodu i kolizje w takiej pozycji z innymi rowerzystami w peletonie, samochodami technicznymi i drzewami (MTB, downhill). W normalnym ruchu ulicznym rowerzyści jadą na rowerach miejskich/trekkingowych, są wyprostowani, po upadku odruchowo wyciągają ręce i nie uderzają głową o asfalt, zaś przy kolizjach z samochodami ulegają urazom miednicy, kręgosłupa, narządów wewnętrznych. Nie istnieją badania wskazujące na skuteczność kasków w poprawie bezpieczeństwa jazdy rowerem w ruchu ulicznym poza zawodami sportowymi. Ponadto każdy, kto choć raz pojechał rowerem za miasto zauważy, że kierowcy zupełnie inaczej (blisko) wyprzedzają kolarzy w strojach i kaskach a inaczej (z większym odstępem) zwykłych rowerzystów "cywilnych". No i na koniec Holandia o której masz zerowe pojęcie - prędkości rowerzystów są tam znacznie wyższe niż w Polsce, a to ze względu na umiejętności, siłę, jakość infry i odsetek rowerów elektrycznych. Wolniej jeździ się w peletonach w szczycie na głównych trasach, a przez 99% czasu i tras znacznie szybciej. Oczywiście ze świecą szukać kogokolwiek w kasku, bo tam o bezpieczeństwie myśli się na serio, czyli przebudowuje infrastrukturę, spowalnia ruch i egzekwuje prawo, zamiast obarczać ofiary obowiązkiem noszenia pseudozabezpieczeń.

        • 8 2

        • Osobiście połamałem 2 kaski na swojej bańce :) (3)

          Gdzie mi tu z downhillem wyjeżdzasz, przecież nikt nie mówi o jeżdzeniu w zbroi na mieszczuchu...

          Co do badań, były jakiekolwiek przeprowadzane i wykazały brak różnicy?
          Jeżeli nie, Twoja wypowiedź jest czystym bełkotem.

          Jeżeli sam się przewrócisz, spoko, lądujesz na rękach. Jak rąbnie Cię samochód, lecisz jak worek ziemniaków. Wiem coś o tym, wierz mi :)

          Co do Holandii - sprawdź, zanim zaczniesz obrażać ludzi wokół.
          Średnia prędkość rowerzysty w Amsterdamie to zawrotne 15km/h.

          • 3 0

          • PS (2)

            Znalazłem tylko jedno badanie, ma odnośniki do źródeł, niestety nie mam czasu, żeby wybrać się do biblioteki.

            opracowanie nazywa się:
            analiza ofiar wypadków drogowych w wieku 0–18 lat
            w materiale sekcyjnym zakładu medycyny sądowej
            akademii medycznej w białymstoku w latach 1997–2006

            cytat:
            najczęstszymi przyczynami zgonów były urazy głowy
            i/lub szyi. Dominowały one we wszystkich grupach
            wiekowych, a także we wszystkich kategoriach wypadków,
            za wyjątkiem kierujących jednośladowymi pojazdami silnikowymi
            (były równie częste jak śmiertelne urazy klatki
            piersiowej)
            (...)
            urazy głowy i/lub szyi, jako dominującą przyczynę zgonu wśród ofiar
            wypadków drogowych, podają również inni badacze.

            • 0 1

            • ten artykuł, nie trzeba chodzić do biblioteki :) (1)

              wpisz w Google cały tytuł, jest w pdf.
              Analiza ofiar wypadków drogowych w wieku 0–18 lat w materiale sekcyjnym Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Białymstoku w latach 1997–2006

              • 0 0

              • Ten artykuł widziałem, przecież wkleiłem z niego cytat :D

                Ale w artykule była jeszcze bibliografia, której tak łatwo znaleźć nie można:

                1. Kunz J., Kopacz P.: Analiza porównawcza zgonów gwałtownych
                i nagłych dzieci i młodzieży do 14 roku życia w latach 1946–1973
                i 1996–2005 w materiale sekcyjnym krakowskiego Zakładu Medycyny
                Sądowej CU UJ. Arch. Med. Sądowej Kryminol. 2007, 57, 318–321.

                2. Niemcunowicz-Janica A., Rydzewska M.J., Wardaszka Z., Janica J.:
                Analiza porównawcza ofiar wypadków drogowych w wieku 0–18 lat
                w latach 1959–1965 i 1990–1996 w materiale ZMS AMB. Materiały XII
                Zjazdu Pol. Tow. Med. Sąd. Krym. Warszawa 12–15.09.2001, 10–11.

                Garlicki J., Paczkowski P.M., Mikuła W.: Epidemiologia urazów jako
                problem III tysiąclecia. Nowa Med. – Ortopedia, 4, 2000, 9

                • 0 0

  • (1)

    jak już się potrafi utrzymać, to koniecznie za mamusią/tatusiem musi powtarzać jej/jego zachowania:
    przejazdy przez przejscia dla pieszych, przejazdy na czerwonym świetle, kopanie samochodu, którego kawałek wystaje na drogę rowerową, nieoglądanie się przy przejeżdżaniu przez ulicę, kaptur/słuchawki albo telefon przy ryju, wjeżdżanie na przejazd rowerowy z maksymalną prędkością, koniecznie przed maskę samochodu (bo przecież mam pierwszeństwo!). Wtedy dopiero stanie się prawdziwym rowerzystą

    • 14 9

    • Jak jedziesz samochodem

      Hamujesz jak masz pierwszeństwo i patrzysz, czy na pewno nikt nie wymusza?

      • 1 0

  • A ja jestem pod wrażeniem chodzików, czy jak to tam się nazywa. (1)

    Za moich czasów albo się miało kółka, albo ojciec śmigał z kijem od szczotki.
    Teraz jak patrzę na dzieciaki znajomych, to z biegowych od razu na dwa kółka, jedna albo 2 gleby żeby nauczyć się wystawiać nogę i jeździ...

    • 16 0

    • Tak, te jeździki to super sprawa

      Dzieciaki łapią to w mig, a potem szybka przesiadka na rower, i tylko nauczyć, że pedałuje się do przodu.

      • 3 0

  • Bardzo dobry artykuł (1)

    ale gdzie informacja grubymi literami:
    "Dziecko do 10. roku życia na rowerze jest traktowane jako pieszy. W związku z tym może przejeżdżać rowerkiem przez zebrę, ale nie może korzystać ze ścieżki rowerowej."

    • 37 2

    • Czasem korzystać może

      • 2 0

  • (9)

    Najlepiej najpierw zacząć od wpajania teorii czyli nauki zasad ruchu drogowego i poszanowania pieszych oraz innych uczestników. Inaczej wyrośnie taki obcisłogaciowy ignorant któremu wydaje się, że kodeks drogowy go nie obowiązuje.

    • 20 12

    • Pokaż mi jednego kierowcę, który nie łamie ograniczeń prędkości. (2)

      Albo zatrzymuje się przed zieloną strzałką...

      Tu nie chodzi o wpajanie zasad ruchu drogowego, tylko o poszanowanie prawa, którego w tym kraju nie ma ani grama...

      • 12 6

      • (1)

        To, że Ty nie przestrzegasz przepisów nie znaczy że wszyscy.Ktoś jest burakiem to Ty też będziesz? Ale sposób na życie,pozazdrościć.

        • 2 7

        • Zrób test.
          Przejedź się Grunwaldzką trzymając przepisowe 70km/h. Zobacz ilu ludzi Cię wyprzedzi.
          Przejedź 30km/h w strefie 30 i zobacz ile januszy będzie na Ciebie trąbić.

          Stań na przejściu dla pieszych między Manhattanem a byłym McDonaldem.
          Zobacz co ile zmian świateł ktoś stoi w poprzek pasów.

          O zielonych strzałkach nawet nie mówię, stań na jakimkolwiek skrzyżowaniu i licz samochody, które się zatrzymują...

          • 10 2

    • Napisał spasiony Janusz w 15-to letnim passacie.

      • 4 2

    • Tylko czemu najbardziej "dokształceni" (kierowcy) powodują najwięcej wypadków? (4)

      Z winy kierowców w ubiegłym roku zginęło ponad 600 pieszych, z winy rowerzystów 0 pieszych.

      Także kto tu jest ignorantem? Kto tu nie szanuje pieszych? kogo kodeks nie obowiązuje?

      • 6 2

      • (1)

        Może dla tego że rower waży 100 razy mniej niż samochód? I bliskie spotkanie z ignorantem w obcislych gaciach kończy sie otrzepaniem i pojaciem dalej, co najwyżej jakimś siniakiem lub już w "poważniejszych zdarzeniach" jakimś zlamaniem. Co nie znaczy że powodują mniej kolizji, wypadków. Gdyby kierowcy samochodów tak się zachowywali i ignorowali taki ogrom przepisów, co rowerzysci, ofiar nie było by 600 a 60000

        • 0 1

        • Znasz chociaż jednego kierowcę jeżdżącego zgodnie z przepisami?

          Ja nie, włączając w to mnie.

          • 1 0

      • (1)

        "W 2017 roku rowerzyści przyczynili się do powstania 1 546 wypadków, w których zginęło 119 osób, a 1 481 osób doznało obrażeń ciała". Jeżeli teraz uwzględnić, że samochodem 20 tys. km rocznie to żaden wyczyn, a 2 tys. km dla wielu rowerzystów całkiem niezły wyczyn, to dość sporo tych wypadków.

        • 0 1

        • Zgodnie ze statystykami KGP w 2017 r. doszło do 32 tys. 650 wypadków, w których życie straciło około 2800 osób, a rannych zostało 39 tys. 321 osób.

          To dalej nie jest 10x więcej...

          • 0 1

  • Kask

    Niech rodzice nauczą się najpierw dobrze dopasowywać i zapinać kask na głowie dzieciaka. Szczególnie teraz podczas "rowerowego maja" widzę jak dzieciaki jadą do szkoły, mają kask ale "lata" on im na głowie jak wiatrak. Kask powinien chronić czoło, dobrze być zapięty pod brodą.

    • 10 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Forum

Ogłoszenia polecane

Wydarzenia

Przeprowadzki - wystawa rodzinna

wystawa

Małe ABC - seans w planetarium

projekcje filmowe, pokaz

Wystawa o kosmosie "Kosmopark"

wystawa, warsztaty

Najczęściej czytane