Jak udzielić dziecku pierwszej pomocy? Poradnik dla rodziców

Zakrztuszenia, oparzenia, rany różnego rodzaju, użądlenia, podtopienia, zatrucia - to jedne z najczęstszych niebezpieczeństw, na jakie narażone są dzieci w każdym wieku.
Zakrztuszenia, oparzenia, rany różnego rodzaju, użądlenia, podtopienia, zatrucia - to jedne z najczęstszych niebezpieczeństw, na jakie narażone są dzieci w każdym wieku. fot. Danil Chepko / 123rf.com

Zakrztuszenia, oparzenia, rany różnego rodzaju, użądlenia, podtopienia, zatrucia - to jedne z najczęstszych niebezpieczeństw, na jakie narażone są dzieci w każdym wieku. Tymczasem niewielu rodziców potrafi udzielić pierwszej pomocy swojemu dziecku w prawidłowy sposób. Jak pokazują co jakiś czas medialne doniesienia - opiekunowie najczęściej nie zachowują się odpowiednio do okoliczności, poddają się stresowi, a najczęściej nie mają pojęcia, jak reagować poprawnie, zwłaszcza w sytuacji zagrożenia życia dziecka. Dlaczego tak się dzieje? Czy pierwsza pomoc to tak trudna umiejętność?



Warto na początek powiedzieć, że zdarzenia zagrażające zdrowiu lub życiu dziecka najczęściej mają miejsce nie w szkole, w przedszkolu czy na placu zabaw, lecz... w domu, gdy dziecko znajduje się pod opieką rodziców. Tu wszyscy czujemy się pewnie i bezpiecznie, dlatego często zapominamy o zachowaniu dodatkowej czujności oraz ostrożności. Według statystyk to właśnie we własnych czterech ścianach najczęściej musimy sięgać po wiedzę z zakresu pierwszej pomocy. Niestety niewielu z nas ma o niej pojęcie.


Przede wszystkim rodzice często popełniają podstawowy błąd, zakładając, że ich to nie dotyczy, że ich dzieci są bezpieczne, ich dom nie posiada zagrożeń, a w razie czego znają przecież telefon alarmowy 112. Niestety, prawda jest taka, że nawet super zabezpieczenia, jakie obecnie można pozakładać niemal wszędzie (na kanty mebli, na kuchenki, piekarniki, klamki, itd.), nie ochronią nas przed wszystkimi groźnymi sytuacjami, a w momencie wypadku nie będzie czasu na szukanie porad w Internecie. W niektórych przypadkach najczęściej liczy się bowiem pierwsza i szybka reakcja.

- Szczerze mówiąc byłam nieraz świadkiem sytuacji, gdy jakaś z moich koleżanek, będąca mamą, wpadała w panikę i nic nie potrafiła zrobić poza wezwaniem pomocy. Ja sama miałam ze swoim dzieckiem kilka "wypadków" i za pierwszym razem totalnie mnie sparaliżował strach, musiałam ściągnąć męża z pracy, bo mnie sytuacja przerosła. Potem przy kolejnych akcjach, w tym przy oparzeniu - już było lepiej. Nawet na pogotowiu nas pochwalili, że dziecko zostało zabezpieczone jak należy - schłodzone rany, opatrunek hydrożelowy i podany środek przeciwbólowy. Nikomu jednak nie życzę takich sytuacji - opowiada Ania, mama 7-latki.
Przeczytaj także: Nauczą pierwszej pomocy w zamian za prezenty dla dzieci

Błędy rodziców



Lekceważenie niebezpieczeństw, brak wiedzy oraz zbyt duża pewność siebie, a w sytuacji kryzysowej działający paraliżująco stres powodują, że nie potrafimy udzielić maluchom pomocy. Tymczasem nie jest to wiedza tajemna - kurs pierwszej pomocy niemowlęciu i dziecku może, a nawet powinien, odbyć każdy rodzic, któremu dobro dziecka leży na sercu. Na szczęście nie jest to ani trudne, ani niedostępne - kursy organizowane są w wielu miejscach, zarówno grupowe, jak i dla par czy też indywidualne, trwają kilka godzin, a ceny zaczynają się od kilkudziesięciu złotych.

- W naszej szkole rodzenia organizujemy co najmniej raz w miesiącu warsztaty z pierwszej pomocy prowadzone przez ratownika medycznego. Warsztaty są nie tylko dla rodziców, ale również dla opiekunów dzieci, np. dziadków. W naszym przypadku zainteresowanie warsztatami jest spore, ale musimy stwierdzić, że nie wszyscy rodzice chcą w nich uczestniczyć, z uwagi na brak czasu czy lekceważenie tematu. Niezmiernie ważne jest, aby rodzice wiedzieli, jak postępować w przypadku, zwłaszcza gdy ich dziecko uległo wypadkowi, niezależnie od tego, czy to jest zakrztuszenie, czy bezdech niewiadomego pochodzenia. Szczególnie ważne jest, by nie wpadać w panikę, pomoc jest prosta. Szlochanie matki na tym etapie nic nie pomoże. I to uświadamiamy rodzicom przede wszystkim - mówią przedstawiciele POZ Medik Szkoła Rodzenia Mama i ja.
Często to ojcowie w groźnej dla dziecka sytuacji lub w trakcie wypadku zachowują "zimną krew".
Często to ojcowie w groźnej dla dziecka sytuacji lub w trakcie wypadku zachowują "zimną krew". fot. Olesia Bilkei / 123rf.com

Strach ma wielkie oczy



Druga grupa rodziców to ci, którzy z kolei są niepewni i boją się nie tylko czyhających zewsząd zagrożeń, ale i obawiają się, że ratując dziecko, mogliby mu zrobić krzywdę. Tymczasem dużo gorszy jest brak reakcji.

- Młodzi rodzice mają bujną wyobraźnię i często są przekonani, że ich dziecko na pewno spotkają wszystkie możliwe urazy w ciągu pierwszych kilku miesięcy życia, co potęguje ich strach, a odrealnione i przez to ciekawsze przypadki, jakimi karmi nas telewizja, wcale nie pomagają w jego zwalczeniu. Najczęstsza wątpliwość przy pomaganiu dziecku, to: "A co, jeśli zrobię mu krzywdę?". Zazwyczaj pierwszej pomocy wymagają już widoczne i dalej rozwijające się urazy i brak naszego działania spowoduje znaczne pogorszenie stanu zdrowia lub nawet zagrożenie życia dziecka, którego można było uniknąć. Czy w sytuacji zagrożenia życia np. przy zakrztuszeniu możemy dziecku zaszkodzić, uderzając je między łopatki? Nie, ono może właśnie umierać i gorzej już być nie może - prosta kalkulacja, prawda? Ponadto nasze ciało ma możliwość regeneracji - kości się zrastają, a siniaki znikają, ważne, by podtrzymać podstawowe czynności życiowe, czyli oddychanie i krążenie - zapewnia Michał Romasz, magister administracji bezpieczeństwa i porządku publicznego, oraz ratownik medyczny z RR Reaguj Ratuj.
Najważniejsze jest bowiem działanie, o czym przekonują wszyscy ratownicy medyczni.

- Najważniejsze jest działanie, zatem w przypadku bezdechu dziecka powiadomić służby ratownicze - telefon 112 jest najodpowiedniejszym. Do czasu przyjazdu karetki pogotowia należy przystąpić do działań w zależności od tego, z jakim problemem mamy do czynienia - przekonują POZ Medik Szkoła Rodzenia Mama i ja.
Przeczytaj także: Dziecko tonie po cichu - czujność plażowiczów może je uratować

Dziecko to nie mały dorosły



Wiele osób łudzi się, że skoro miały w szkole przysposobienie obronne, to "coś tam" pamiętają i "coś tam" wiedzą. Jednak to "coś tam" to zwykle zbyt mało.

- Warto się szkolić. Wytyczne dotyczące pierwszej pomocy zmieniają się co pięć lat, stąd jeżeli ktoś "kiedyś" odbył szkolenie, to jest już pewnie nieaktualne, a umiejętności wykonywania resuscytacji zanikają w ciągu trzech do sześciu miesięcy po szkoleniu. Sytuacje nagłe zawsze was zaskoczą i nigdy nie będziecie przygotowani - przebyte szkolenie obali wpojone wam mity, nauczy was improwizować i skupić się jedynie na tych czynnościach, które realnie uratują komuś życie - zapewnia Michał Romasz.
Ponadto, jak mawia stare ratownicze przysłowie, "dziecko to nie mały dorosły", więc udzielanie pomocy najmłodszym wygląda trochę inaczej niż osobom starszym, o czym też częstokroć zapominamy. Podstawowe różnice anatomiczne między dziećmi a dorosłymi generują odmienne postępowanie przy udzielaniu pomocy. Niestety nawet z tego duża liczba rodziców i opiekunów nie zdaje sobie sprawy.

- Postępowanie z maluszkiem jest inne niż ze starszym dzieckiem. Wymaga delikatniejszego działania i odmiennego ułożenia dziecka. Uważamy, że każdy rodzic, zwłaszcza ojcowie, którzy potrafią zachować częściej "zimną krew" powinni uczestniczyć w spotkaniach pierwszej pomocy, które są organizowane nie tylko przez szkoły rodzenia. I ostatnia rada: jeśli mama z różnych względów nie jest w stanie pomóc swojemu dziecku, niech spokojnie zrobi wszystko, aby mogły pomóc inne osoby - twierdzą POZ Medik Szkoła Rodzenia Mama i ja.
Dziecko to nie "mały dorosły", więc udzielanie pomocy najmłodszym wygląda inaczej niż osobom starszym.
Dziecko to nie "mały dorosły", więc udzielanie pomocy najmłodszym wygląda inaczej niż osobom starszym. fot. Jens Molin / 123rf.com

Zasady pierwszej pomocy dziecku i niemowlęciu



Zasady udzielania pierwszej pomocy dziecku i niemowlęciu przedstawia dla nas ratownik medyczny - Michał Romasz z RR Reaguj Ratuj:

Resuscytacja
Zmieniła się sekwencja ucisków i wdechów u dzieci i niemowląt - teraz u wszystkich grup wiekowych wykonujemy tą samą sekwencję 30 ucisków i 2 wdechy. U dzieci i niemowląt zaczynamy od jednorazowych 5 wdechów wstępnych i następnie kontynuujemy wspomniane 30 uciśnięć i 2 wdechy i tak w kółko aż do skutku lub do przyjazdu pomocy lub do momentu, kiedy musimy ratować własne życie.

Kolejną kwestią jest ułożenie rąk ratownika - u niemowląt wykonujemy uciski dwoma palcami naszej dłoni, u większych dzieci całą dłonią. Należy wykonać skuteczne uciski na głębokość ok. 4 cm u noworodka, ok. 5 cm u niemowlęcia oraz 5-6 cm u dziecka starszego. Jak nie damy rady dwoma palcami, bo niemowlę jest tak duże - uciskajmy całą dłonią. Należy jedynie pilnować głębokości ucisku. Jak często uciskać? 100 - 120 ucisków na minutę, czyli 2 uciski na sekundę. Pamiętajmy też, że obowiązkowe stały się tylko uciski, jeżeli nie mamy możliwości wykonania wdechów - możemy z nich zrezygnować i kontynuować uciski bez przerw.

Jeżeli mamy maseczkę i wykonujemy wdechy, musimy pamiętać, że dziecko ma mniejsze płuca. Nadmuchanie go jak balon działa tylko w kreskówkach, tutaj należy wykonywać malutkie wdechy, aby uniosła się klatka piersiowa dziecka - jak widzimy, że się uniosła, wystarczy.

Uwaga: u dzieci powyżej 1. roku życia możemy użyć defibrylatora AED jeśli jest dostępny. Włączcie go i uważnie słuchajcie, wytłumaczy wam w języku polskim wszystko po kolei, co należy zrobić i będzie później nadzorował resuscytację.

Zakrztuszenie
Najczęstszy mit: "Podnieś ręce do góry i kaszl!". Podnoszenie rąk do góry blokuje obręcz barkową i oddycha się i kaszle znacznie trudniej. Najbardziej kaszel ułatwi nam pochylenie się do przodu bez podnoszenia rąk.

Niemowlęta - jeśli zakrztuszą się płynem - należy spionizować i uderzać między łopatki. Przy wykrytym zakrztuszeniu ciałem stałym, kiedy dziecko sinieje i/lub ma chrapliwy oddech lub brak oddechu:
1. Wezwijmy pomoc.
2. Niemowlę układamy na brzuchu na naszej ręce, tak aby rączki i nóżki znajdowały się po obu stronach naszego przedramienia. Trzymamy je stabilnie za głowę tak, by twarz wylądowała w naszej dłoni i uważamy, by nie zatykać mu ust. Najczęstszy błąd - nie wolno trzymać za szyję. Nasz odruch chwytny spowoduje podduszanie niemowlęcia, kiedy będzie zsuwać nam się z ręki.
3. Pochylamy rękę z dzieckiem w dół i drugą ręką wykonujemy 5 mocnych uderzeń między łopatki - tu każdy panikuje. Pamiętajcie: chcecie uratować dziecko, którego życie właśnie jest zagrożone. Uderzenia zbyt delikatne mu nie pomogą.
4. Przekładamy dziecko na przeciwną rękę na plecy i wykonujemy 5 uciśnięć klatki piersiowej jak przy resuscytacji.
5. Powtarzamy całość do skutku lub przyjazdu wezwanej pomocy.

Dzieci już chodzące ratujemy podobnie jak osoby dorosłe.
1. Klęknąć za nimi, pochylić do przodu lub oprzeć o nasze kolano
2. 5 razy uderzyć między łopatki.
3. Spionizować dziecko, wyszukać pępek, umieścić nad nim naszą pięść, objąć pięść drugą ręką i energicznie lecz z poprawką na wielkość dziecka ścisnąć do 5 razy jego nadbrzusze.
4. Powtarzamy całość do skutku lub przybycia wezwanej pomocy.


- Jeśli uda nam się udzielić pomocy i dziecko zacznie głośniej płakać, normalnie oddychać, to postarajmy się uspokoić maluszka i zadbać, by nie został wychłodzony. Pamiętajcie też, że pomocy wymaga nie tylko ciało, ale i umysł dziecka. Stres jest zawsze zaraźliwy, a dziecko będzie pod wpływem reakcji opiekuna, dlatego jeśli chcecie pomóc - zarażajcie swoim spokojem - podkreśla Michał Romasz.

Inne wypadki wymagające pierwszej pomocy



Wypadki się zdarzają, choć bardzo chcielibyśmy ich uniknąć. Pamiętajmy jednak, by zachować zimną krew, gdy już do nich dojdzie. Nie stosujmy też metod niepewnych i zasłyszanych, które mogą przynieść więcej szkód niż pożytku. Do takich należą m.in.:

Oparzenie - schładzamy letnią a potem zimną wodą, po czym trzeba założyć opatrunek hydrożelowy, który każdy powinien mieć w domu. Przy poważnym oparzeniu jedziemy z dzieckiem do szpitala.

- Oparzenia są drugim najczęstszym zaraz po zakrztuszeniach wypadkiem w warunkach domowych. W tym przypadku najistotniejszą rolę pełni natychmiastowe usunięcie czynnika termicznego i rozpoczęcie schładzania - najlepiej pod zimną bieżącą wodą. Jest to kluczowe, bowiem dzięki temu można czasem nawet uniknąć powstania trwałego uszkodzenia głębszych warstw skóry, a co za tym idzie - wytworzenia się blizny. Oprócz aktywnego schładzania należy pamiętać o podaniu dziecku leków przeciwbólowych. Natomiast jeśli chodzi o opatrunek na schłodzona już okolicę oparzoną to dobrze by było, żeby nałożyć opatrunek hydrożelowy lub luźny jałowy. I słowo JAŁOWY to słowo klucz. Obalmy tu jeden powszechny mit - ran oparzeniowych NIE okładajmy maślanką, jogurtem, kefirem, białkiem jaja kurzego bądź innymi produktami nabiałowymi... Te produkty nie są jałowe, a wręcz mają w sobie tysiące kultur bakterii i są dla poszkodowanego potencjalnym źródłem zakażenia rany - ostrzega lek. Ewelina Łuszczak ze Szkoły Rodzenia "Super Mama".
Użądlenia przez owady (osy, szerszenie i pszczoły) - ich jad jest silnie uczulający a reakcja alergiczna może pojawić się dopiero po drugim użądleniu. Jeśli podejrzewamy reakcję alergiczną, należy natychmiast wezwać pogotowie.

Uderzenia w głowę i upadki

- Najważniejsze to zachować spokój. Nie każde uderzenie w głowę wymaga od razu interwencji karetki lub wycieczki na SOR. Czasami wystarczy przyłożyć zimny okład na obolałe miejsce, co już znacznie zmniejszy ból i obrzęk. Warto natomiast pamiętać o kilku niepokojących objawach, w przypadku wystąpienia których niezbędna jest diagnostyka lekarska. Są to m.in. nudności z wymiotami, zawroty głowy z zaburzeniami równowagi, nierówne źrenice czy też wyciek krwi lub przejrzystego płynu (gdyż z dużym prawdopodobieństwem będzie to płyn mózgowo-rdzeniowy) z uszu, nosa bądź oczu. Pojawienie się powyższych objawów po upadku lub uderzeniu w głowę stanowi wskazanie do niezwłocznej wizyty u lekarza. Oczywistym jest również, że należy udać się na oddział ratunkowy w przypadku, gdy w wyniku urazu powstanie otwarta krwawiąca rana, wymagająca zszycia przez chirurga - mówi lek. Ewelina Łuszczak ze Szkoły Rodzenia "Super Mama".
Poradnik "Pierwsza pomoc dla dzieci i niemowląt" to niezbędnik, który warto mieć w domu.
Poradnik "Pierwsza pomoc dla dzieci i niemowląt" to niezbędnik, który warto mieć w domu. mat.promocyjne wydawnictwa

Domowa apteczka



Domowa apteczka do podstawa bezpieczeństwa. Tymczasem z apteczkami domowymi nie jest najlepiej - albo nie mamy ich wcale, albo pełno w nich leków i sprzętów przeterminowanych. Ważne, by była ona kompletna i by sprawdzać jej stan co jakiś czas. Powinny być w niej m.in.: gazy, bandaże, opaski elastyczne, plastry, chusta trójkątna, opatrunki hydrożelowe, woda utleniona, koc ratunkowy, aparat do płukania oka, pęseta, rękawiczki jednorazowe, termometr, nożyczki.

Warto do niej dołożyć również poradnik "Pierwsza pomoc dla dzieci i niemowląt" (wyd. Sierra Madre), który został napisany przez ratownika medycznego Mikołaja Łaskiego. Opisuje on 30 najczęstszych wypadków, które zdarzają się małym dzieciom i niemowlętom - w formie szablonów, każdy przypadek na osobnej twardej karcie. Tego typu poradnik w postaci prostej instrukcji powinien mieć w domu każdy rodzic.

- To jest fantastyczna ściąga. Robiłam kurs pierwszej pomocy, jak moje dziecko było malutkie, teraz niestety niewiele mi z niego zostało w głowie. Ale ten poradnik jest zawsze pod ręką w razie czego - nie wyjeżdżamy nigdy bez niego i zawsze korzystamy, gdy mamy jakieś wątpliwości lub mniej poważne sytuacje typu zranienia, skaleczenia, ból brzucha czy gorączka. Nie zawsze się pamięta, żeby np. nie oczyszczać rany przy ugryzieniu przez zwierzę, co zrobić przy zatruciu albo jak zatamować krwotok z nosa, itd. Czasem odruchowo wiemy, jak działać, a czasem paraliżuje nas strach i robimy głupoty - opowiada mama kilkulatka.

Opinie (23)

  • A skąd niby mają wiedzieć co i jak robić? Poradnik to można czytac jak zaoopiekować się roślinką w domu a nie dzieckiem. (3)

    Takie szkolenia mogli by robić np na szkołach rodzenia (nie jest to dość częste) a na pewno ogóle profesjonalne szkolenia z ratownictwa dla licealistów i studentów. Tak by każdy mógł parę razy spróbować na fantomie.

    Za miast tego politycy wolą pakować 2h religii na tydzień czy lekcje pseudo patriotyzmu.

    • 18 3

    • Moja przykładowa sytuacja z soboty - niespełna 2 latka wybiła sobie rękę w łokciu i ręka była całkowicie wiotka. (1)

      Nie jest to bezpośrednie zagrożenie życia, ale w domu samodzielnie tego nie nastawię, więc ruszyliśmy na SOR.

      Pojechaliśmy do Szp. Dziecięcego Polanki - na wejściu dowiedzieliśmy się o braku chirurga, więc z powrotem (40 minut straty w 2 strony) przez całe miasto do Copernicusa na Nowe Ogrody (dawny Szp. Wojewódzki). Na stronach internetowych placówek nie dowiesz się na który SOR jechać z dzieckiem w zależności od sytuacji.

      Polecam też zawsze jechać w 2 osoby dorosłe - 1. do opieki nad dzieckiem, 2. do załatwiania formalności/logistyki.

      • 9 0

      • Bo na Polankach nie ma soru

        Ale to trzeba mieć mózg żeby znać takie podstawy

        • 1 5

    • Lepszy poradnik niż nic, uwierz, obecni rodzice wszystko znajdą w necie, ale nie informację jak zająć się własnym dzieckiem. Nawet z rozdrapanym odczynem po ukłuciu komara potrafią przelecieć do szpitala.

      • 3 1

  • Zabrac do pracy!

    • 2 0

  • A starsze dzieci oraz młodzież przechodzą takie szkolenia w szkole? (1)

    • 1 0

    • Tak na odwal

      Albo jak trzeba zmalwersować kaske z UE

      • 2 0

  • Kiedy wreszcie adrenalinę będzie można kupić od reki (5)

    Ugryzie cię coś i wstrząs gotowy, zanim pogotowie przyjedzie będzie kolejny trup.

    • 7 0

    • (3)

      Ja mam jednorazowy wstrzykiwacz adrenaliny z recepty. Noszę go wszędzie bo nawet jeżeli nie mi to komuś innemu może uratować życie. Reakcje alergiczne są podstępne, można żyć i nie wiedzieć że jest się na coś uczulonym - Znajoma została użądlona przez osę i przeżyła tylko dzięki temu że dotarła do szpitala w bardzo krótkim czasie.

      • 3 0

      • Gdzie kupiłeś / kupiłaś (2)

        • 0 0

        • Jest napisane, że z recepty

          więc pewnie w aptece

          • 1 0

        • To jest na recepte

          Problem w tym że lekarze nie chcą dawać recept. Jedziesz do lasu na dzialke i warto by mieć jednorazowy automat do podawania adrenaliny. Po ukąszeniu, zanim dojedzie pogotowie osoba ugryziona zwyczajnie się udusi.
          Lekarze gadają że to niebezpieczne, że może zaszkodzić że trzeba umieć podać, że ograniczony termin waznosci i takie tam farmazony. A sprawa jest prosta. Jak zużyjesz to z jakiegoś powodu bo i tak musisz wezwać lekarza. Jak nie zużyjesz to żeby dostać nowa receptę należałoby oddać lekazowi przeterminowany. A jak chcesz tylko po to żeby odlecieć, to kupujesz pół litra za 25 zł w sklepie za rogiem, a nie automatyczna strzykawke adrenaliny za 250 zl na recepte

          • 2 0

    • pitole reklamę rowerków na forum

      Nie kupię ich !!!!

      • 1 0

  • A tego nie uczą w szkole na przysposobieniu obronnym? (1)

    U mnie w szkole przez cały semestr ćwiczyliśmy pierwszą pomoc: resuscytację na dorosłej lalce, niemowlęcej, poza tym bandażowanie ręki i głowy oraz postępowanie przy zakrztuszeniu. To nie jest standard?

    • 2 0

    • Teoretycznie tak... Ja miałam 2 lata PO i jedyne, co pamiętam z tych zajęć, to jak nauczyciel zapalił papierosa, żeby nam pokazać, jak piszczy czujka dymu... Niby mieliśmy kupić jakieś bandaże, ale nie pamiętam więcej niż jednego ich użycia. Oceny na koniec na podstawie ćwiczeń, a nie np. znajomości zasad 1. pomocy i masażu na fantomie.

      • 2 0

  • UWAGA na karygodne błędy na zdjęciach z niemowlakiem!!!

    Przy zakrztuszeniu uderzamy nie nasadą dłoni lecz dłonią ułożoną w "łódkę". Chcemy wytworzyć ciśnienie, a nie złamać kręgosłup.
    Przy RKO nie przytrzymujemy za głowę, lecz podkładamy rękę (wierzchem do góry) pod łopatki, tak by głowa sama się odchyliła, albo stosujemy pozycję "transportową".
    Przy sprawdzaniu oddechu nie stosujemy czoło-żuchwa, bo niewprawny ratownik może uszkodzić dzieciakowi szczękę. Należy wywołać samoistne odchylenie głowy stosując metody jak przy RKO.
    A w tekście.
    Absolutnie nie "Niemowlaka należy spionizować". Należy ułożyć skosem, głową w dół jak na zdjęciu.

    I już poza konkursem, poniesienie rąk przy zakrztuszeniu. Przy zachłyśnięciu, jeżeli poszkodowany sam oddycha, to jedna z szybszych i łatwiejszych metod pod warunkiem uniesienia łokci aż ramiona dotkną głowy. Naciągnięcie gorsetu mięśniowego brzucha i klatki wydatnie pomaga przeważając na zablokowaną obręczą barkową. Oczywiście jeżeli samoistnego kaszlu (przy np. mocnym zadławieniu) nie ma, to nic nie da. Kto nie wierzy niech spróbuje zakasłać zgięty "w pół" i podnosząc ręce.

    • 3 0

  • 28.09.2009r naszyn 5-dniowy syn umierał (4)

    Tylko dzięki wiedzy jaką wynieśliśmy z zajęć z ratownikiem w Szkole Rodzenia nasz syn żyje. Nie uzyskaliśmy pomocy pod nr 112 - tylko kilka bezsensownych pytań o Pesel dziecka, o wybranego pediatrę(dzień wcześniej wyszliśmy z Klinicznej, pediatry nie wybraliśmy), gdzie ja mam lekarza ogólnego i że tam mam dzwonić po wyjazdowego pediatrę. Żadnej pomocy. Żadnych rad co robić z nie oddychającym noworodkiem, przelewającym się przez ręce! Nie to co pokazują w TV...
    Dziecko się zachłysnęło 3 godziny po karmieniu czyli tuż przed kolejnym(dopiero po latach został potwierdzony refluks), nie oddychało. Spało w łóżeczku. W głowach mieliśmy książkowe karmienie co 3 godziny. Okazało się, że syn nie reaguje. Po chwili nie oddychał. Mąż udrożnił drogi oddechowe, wygarnął z buzi śluz(później sobie przypomnieliśmy, że czekając na wypis z Klinicznej też się zachłysnął śluzem, był źle odśluzowany po cc). Moja Mama chwyciła na ręce bezwładne ciałko i uderzyła w plecki. Oddech załapał.
    Zaraz dojechał pediatra wyjazdowy (z Wałowej na Przymorze) + karetka którą udało się wezwać pod nr 999. Trafiliśmy do szpitala na Polankach na obserwację w kierunku pozachłystowego zapalenia płuc. Tam wyszło, że syn miał ZUM dlatego spał i nie chciał jeść(sam nie budził się na jedzenie).
    Dziś jest zdrowym 9-latkiem, tydzień temu zdobył zielony pas w karate :) Ale nie zawdzięczamy tego "pani" ze 112, która 28.09.2009r około godziny 22 odebrała mój telefon... Tylko ratownikowi, który prowadził zajęcia w Szkole Rodzenia. Po wyjściu z Polanek byliśmy w SR na zajęciach z ratownikiem - podziękować i uczulić rodziców. To nie zawsze pozostaje teorią...

    • 6 0

    • plus dla SR za naukę pierwszej pomocy (1)

      ale to karmienie książkowe co 3 godziny to chyba z bardzo starych książek. Teraz karmi się na żądanie. Chyba, że butla ale o tym nie wspomniałaś.

      • 1 0

      • Tak - karmienie butlą

        właściwie mieszane, bo było dużo problemów z karmieniem naturalnym i nawet polecany doradca laktacyjny nic nie poradził. 13m-cy ściągania pokarmu i karmienia butlą, do tego mniej lub więcej mm.

        Monitor oddechu - wyszliśmy z Polanek po 10 dniach. Przed wyjściem zamówiliśmy do domu monitor oddechu - taki jak był w szpitalu. Wtedy można było wypożyczyć na rok, z polskiej firmy. A i tak mu nie ufałam w 100% i syn spał z nami.

        • 0 0

    • monitory oddechu robią dobrą robotę (1)

      Warto raz wyłożyć te 100-200 złotych i mieć spokój przez pierwszy rok życia dziecka albo zażyczyć sobie jako prezent od dziadków zamiast kolejnego gadającego misia czy szeleszczącego kocyka. Z kim nie rozmawiam, bezdechy na poziomie 30 sekund zdarzają praktycznie wszystkim dzieciom. Śmierć łóżeczkowa to najpoważniejsza przyczyna zgonów w tej grupie wiekowej, częstsza niż odra czy gruźlica. Pomimo tego nie ma w tym zakresie żadnych kampanii promocyjnych czy edukacyjnych. Być może dlatego, że stosowanie monitora nie niesie za sobą żadnego ryzyka skutków ubocznych, niepotrzebne do tego są żadne konsultacje lekarskie, suplementy, szczepienia ani dodatkowe kursy i nikt na tym nie robi kokosów.

      • 2 0

      • Po powrocie z Polanek

        mieliśmy już w domu monitor oddechu - taki sam jak był na Polankach na oddziale noworodków i niemowląt (polskiej firmy, a nie jakiejś znanej marki) - można było wypożyczyć na rok.
        Załatwiłam go będąc chwilowo w domu (na zdjęcie szwów po cc, gdy moja położna ze SR mnie odwiedziła). Sprzęt dotarł zanim wróciłam z dzieckiem do domu.

        • 0 0

  • karygodne błędy!! (1)

    Portal nie ponosi odpowiedzialności za opinie - a czy ponosi odpowiedzialność za artykuł? Proszę odpowiedzieć bo jeżeli ktoś kiedyś będzie próbował ratować niemowlaka (RKO) wg waszych zdjęć to spokojnie może pozwać Was do sądu za przekazanie metod którymi robi się dziecku krzywdę.
    Zmieńcie te zdjęcia lub wyrzućcie je całkowicie bo są absolutnie błędne.
    Do tego wszystkiego źle opisana resuscytacja - uciski o głębokości 5-6 cm stosuje się tylko u osób dorosłych. u niemowląt podaje się ten parametr jako 1/3 wysokości przednio tylnej czyli wysokości klatki piersiowej niemowlaka jak ten leży na płaskim. Gdyby niemowlaka ucisnąć na 5-6 cm to mostek dotknął by kręgosłupa!!
    Przy robieniu wdechów - klatka piersiowa niemowlaka ma się nie unieść tylko drgnąć - jak dorosły wdmuchnie powietrza tyle że klatka zauważalnie się uniesie to ma szansę zrobić z niemowlaka kalekę bo uszkodzi pęcherzyki płucne.
    Pionizowanie przy zakrztuszeniu - co za brednia - w jednym miejscu pisze Pani o pionizacji po czym przytacza Pani słowa ratownika w pkt. 3 że pochylamy rękę z niemowlakiem w dół i uderzamy pomiędzy łopatki. Proszę się zdecydować - pionizujemy czy pochylamy w dół.
    Gratuluję p.Raczek - tytuł artykułu powinien być jak skrzywdzić swoje dziecko w sytuacji zagrożenia życia a nie pierwsza pomoc.

    • 2 0

    • Chyba nikt racjonalny nie ratuje nikogo przy pomocy zdjęć z internetu albo czytając artykuł.

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Forum

Ogłoszenia polecane

Wydarzenia

Wystawa Pająków
Wystawa Pająków
pokaz
maj 28-31.12
g. 10:00 - 20:00
Gdańsk, ARANEUS
Zabawa malarska w Malorcie
Zabawa malarska w Malorcie
warsztaty
wrz 20-17.12
Gdynia, Halo Kultura
Trening uważności
Trening uważności
warsztaty
wrz 22-10.11
g. 16:00
Gdańsk, Mindfulness dla dzieci

Najczęściej czytane