Liceum w czasie pandemii. "W edukacji zaczynamy wreszcie mówić, jak istotne są relacje"

- Zdecydowanie postawiliśmy na integrację i nadrabianie zaległości w relacjach. Jestem bardzo wdzięczna rodzicom za wyrozumiałość, ponieważ widać było, że opiekunowie rozumieją i wspierają nasze działania. Robiliśmy dużo zajęć na zewnątrz - wyjścia, gry i projekty plenerowe - podkreśla Małgorzata Mroczkowska, dyrektor liceum.
- Zdecydowanie postawiliśmy na integrację i nadrabianie zaległości w relacjach. Jestem bardzo wdzięczna rodzicom za wyrozumiałość, ponieważ widać było, że opiekunowie rozumieją i wspierają nasze działania. Robiliśmy dużo zajęć na zewnątrz - wyjścia, gry i projekty plenerowe - podkreśla Małgorzata Mroczkowska, dyrektor liceum. fot. Maciej Kosycarz/KFP

- Nawet najbardziej zaawansowana technika nie jest w stanie zapewnić takiego samego poziomu edukacji, która przecież opiera się na relacjach. Jeżeli nie widzi się drugiego człowieka, to nie ma tego kontaktu i często możliwości rozmowy. Czasami uczniowie nie chcieli włączać kamerki, nie mieli takich warunków, coś się zacinało, a czasami wręcz wstydzili się różnych sytuacji, które działy się w domu. To było bardzo trudne - podkreśla Małgorzata Mroczkowska, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 13 w Gdańsku. Rozmawialiśmy o trudnym czasie pandemii i funkcjonowaniu oświaty.



Czy wprowadzenie nauczania stacjonarnego to dobry pomysł?

tak, zdecydowanie; uczniowie muszą wrócić do szkół 74%
tak, ale z zachowaniem reżimu sanitarnego 15%
nie, jest jeszcze za wcześnie na taki krok 1%
nie, taki ruch będzie skutkował kolejnymi ogniskami zakażeń 8%
trudno powiedzieć 2%
zakończona Łącznie głosów: 380
Co było największym wyzwaniem ubiegłego roku dla III LO?

Małgorzata Mroczkowska: Po pierwsze musieliśmy zadbać o dobrostan podczas zawieszonych zajęć. Stan psychiczny uczniów oraz nauczycieli wymagał i dalej wymaga wsparcia - i nie mówię tu tylko o naszej szkole, ale generalnie o całym środowisku związanym z edukacją w Polsce. Na tym wsparciu skupiamy się w pierwszej kolejności. Oczywiście kwestie nauczania - przygotowania do matur, przekazywania wiedzy na odpowiednim poziomie są niezwykle ważne, jednak pandemia wpłynęła na nasze życie społeczne i potrzebowaliśmy zdecydowanie większego wsparcia na polu integracji.

Organizowaliśmy różne wydarzenia - koncerty, wydaliśmy kalendarz "Siła Kobiet w Topolówce" na 75-lecie, wykłady online ("Szkoła dla rodziców"), a po poprawie sytuacji w czerwcu - festyn na Dzień Dziecka, który pokazał nam, jak bardzo wszyscy potrzebowali bezpośrednich relacji.

W kontekście pandemii mówiło się, że stan ten najbardziej wpłynął na dzieci. Jak młodzież odczuła obecną sytuację?

Potrzeba socjalizacji występuje na każdym etapie życia. Na etapie nastoletnim mówimy jednak o pewnym buncie, dlatego zwłaszcza w tym wieku poradzenie sobie z izolacją jest trudniejsze.

Jak szkoła poradziła sobie z kwestiami technicznymi?

Staram się nie myśleć problemowo, tylko wyzwaniami i taką też obraliśmy taktykę. Ogromnym wsparciem okazała się Gdańska Platforma Edukacyjna, co powiem szczerze - uratowało nam życie i przyspieszyło proces zdalnego nauczania. Wiem, że w szkołach z innych regionów nie poszło to tak gładko, my natomiast praktycznie nie musieliśmy sami organizować narzędzi komunikacji. Przez dwa tygodnie udało nam się zrealizować szkolenia i mogliśmy wdrożyć nauczanie zdalne. Nie zmienia to faktu, że nawet najbardziej zaawansowana technika nie jest w stanie zapewnić takiego samego poziomu edukacji, która przecież opiera się na relacjach.

Jeżeli nie widzi się drugiego człowieka, to nie ma tego kontaktu i często możliwości rozmowy. Czasami uczniowie nie chcieli włączać kamerki, nie mieli takich warunków, coś się zacinało, a czasami wręcz wstydzili się różnych sytuacji, które działy się w domu. To było bardzo trudne.

Majowy powrót był problematyczny?

Trzeba było nauczyć się innego sposobu komunikacji i poznać się wzajemnie na nowo. Mam wrażenie, że w maju i czerwcu wszyscy zachowywaliśmy się jak takie wylęknione zwierzęta, które były odzwyczajone od kontaktów międzyludzkich i od wielu bodźców. Czasami było nam ciężko z faktem, że w szkole jest głośno. Są to często drobne bodźce, do których normalnie jesteśmy przyzwyczajeni, a obecnie stanowią duże wyzwanie.

Marzy mi się, żebyśmy doczekali czasów, kiedy o reformie edukacji nie rozmawiamy w kontekście zamykania/otwierania szkół czy wprowadzania kolejnych programów nauczania, a zaczęli rozmawiać o tym, co jest najważniejsze - co edukacja powinna nieść za sobą.
Pojawiły się dwa obozy - wrócić i nadrabiać "zaległości" i postawić na zdrowie psychiczne.

Zdecydowanie postawiliśmy na integrację i nadrabianie zaległości w relacjach. Jestem bardzo wdzięczna rodzicom za wyrozumiałość, ponieważ widać było, że opiekunowie rozumieją i wspierają nasze działania. Robiliśmy dużo zajęć na zewnątrz - wyjścia, gry i projekty plenerowe. Paradoksalnie dostrzegam też dobre aspekty pandemii. W edukacji zaczynamy wreszcie mówić o tym, co jest ważne i jak istotne są relacje - myślenie projektowe i nakierowane na umiejętności. Pandemia unaoczniła pewne problemy, z jakimi mierzy się edukacja, ale także wyznaczyła pewne słuszne kierunki i zmusiła nas do skupiania się na ważnych kwestiach.

Co z maturzystami?

Widać było, że dla wielu maturzystów jest to bardzo trudna sytuacja - nie wszyscy potrafią się dobrze zorganizować w warunkach domowych. Jestem dumna z naszych maturzystów, którzy ostatecznie świetnie sobie poradzili. Pewnie część z nich chciałaby mieć lepsze osiągnięcia, ale mierzyli się z wieloma problemami i wyszli z tego obronną ręką. Widziałam w nich mocniejszych ludzi i wierzę, że pandemia również sprzyja hartowaniu. Uzyskaliśmy wysokie efekty kształcenia, które są jednak proporcjonalnie niższe w porównaniu z ubiegłymi latami. Spodziewaliśmy się tego, bowiem uznaliśmy, że kondycja psychiczna będzie naszym priorytetem.

Proszę mi uwierzyć, że było bardzo trudno i z problemami wynikającymi z pandemii będziemy mierzyć się przez najbliższe długie lata. Nasz system edukacyjny bardzo naciska na oceny i wyniki, co w dalszej kolejności wywołuje presję. Nie chodzi tu o naciski ze strony nauczycieli, ale właśnie naciski społeczne, systemowe.

Czy pandemia nie popchnęła jeszcze bardziej licealistów w stronę świata wirtualnego?


Są to sytuacje bardzo indywidualne. Widać, że niektórzy mają z tym problem, a inni wręcz przeciwnie - mają dość komputera i uciekają na zewnątrz. Jest to charakterystyczne - wiele osób ma niestety tendencje do skrajnych zachowań. Osobiście jestem zwolenniczką harmonii i nie uważam, że powinniśmy walczyć z technologią, ale uczyć się ją wykorzystywać. Wszędzie - zarówno podczas nauki, jak i odpoczynku - trzeba złapać balans, co nie jest oczywiście łatwe.

Jaka jest rola rodziców w tej sytuacji?

Rodzice zawsze powinni być partnerami zarówno dzieci, jak i szkoły, chociaż opiekunom też jest trudno w pandemii. Z jednej strony trochę wyhamowaliśmy nasze życie, ale z drugiej strony przybywa nam obowiązków, co nie wpłynęło korzystnie na relacje z nastolatkami.

Czy powrót do nauczania stacjonarnego to dobry krok?

Zdecydowanie tak. Dbanie o zdrowie jest bardzo ważne, ale pamiętajmy, że mówimy również o zdrowiu psychicznym. Uważam, że decyzja o trybie nauczania zawsze powinna być w gestii dyrektora, który z jednej strony kontaktuje się z uczniami i rodzicami, zna środowisko i jest w porozumieniu z inspekcją sanitarno-epidemiologiczną. Kontakt rzeczywisty jest bardzo potrzebny i będziemy starali się, aby nauczanie stacjonarne już z nami zostało.

Dbanie o zdrowie jest bardzo ważne, ale pamiętajmy, że mówimy również o zdrowiu psychicznym. Uważam, że decyzja o trybie nauczania zawsze powinna być w gestii dyrektora, który z jednej strony kontaktuje się z uczniami i rodzicami, zna środowisko i jest w porozumieniu z inspekcją sanitarno-epidemiologiczną.
Jakie scenariusze są rozpatrywane?

Jesteśmy przygotowani na różne ewentualności. Pracowaliśmy zarówno z miastem, jak i z rodzicami i obecnie infrastruktura w szkole również uległa zmianie. Mamy sieć ze stałym łączem internetowym, możemy prowadzić zajęcia nawet w systemie - połowa klasy zdalnie, połowa na miejscu. Nie zmarnowaliśmy tego czasu, jednak mam nadzieję, że nie będzie konieczności powrotu do teleedukacji. Liczymy także na to, że szczepienia skutecznie pozwolą zabezpieczyć naszą pracę.

Jaka część personelu jest zaszczepiona?

U nas w szkole jest to mniej więcej 90 proc. kadry. Widzimy również, że znaczna część młodzieży jest zaszczepiona lub też oczekują na szczepienia. Mamy także możliwości, aby organizować szczepienia w szkole, jednak wszystko wskazuje, że nie będzie takiej potrzeby. Promocja szczepień nie działa, kiedy jest narzucana. Młodzież sama skutecznie promuje szczepienia. Taka oddolna promocja jest bardzo cenna i chyba działa najlepiej.

Co z maseczkami?

W częściach wspólnych poruszamy się w maseczkach, natomiast w salach lekcyjnych można tę osłonę zdjąć, co nie zmienia faktu, że szczególnie osoby niezaszczepione namawiamy do zasłaniania twarzy.

Wszyscy słuchają?

Oczywiście zdarzają się dyskusje - bunt wpisany jest w wiek, a patrząc szerzej na nasze społeczeństwo - w naszą "polskość", chyba zapisany w genach. Dlatego zwracamy uwagę i staramy się tłumaczyć, z czego wynikają zalecenia.

- Promocja szczepień nie działa, kiedy jest narzucana. Młodzież sama skutecznie promuje szczepienia. Taka oddolna promocja jest bardzo cenna i chyba działa najlepiej - mówi dyrektor III LO w Gdańsku.
- Promocja szczepień nie działa, kiedy jest narzucana. Młodzież sama skutecznie promuje szczepienia. Taka oddolna promocja jest bardzo cenna i chyba działa najlepiej - mówi dyrektor III LO w Gdańsku. Fot. mat. nadesłane
Życie w szkole wróciło do normalności?

Organizujemy obecnie normalne wydarzenia integracyjne. Staramy się, aby te wyjazdy nie były długie i nie były znacznie oddalone, ale utrzymujemy aktywności - tym bardziej że w ostatnim czasie pogoda dopisuje. Skupiamy się też na zdrowiu psychicznym. Mamy przygotowany program z cyklicznymi spotkaniami dla wszystkich klas w szkole. Rozpoczęliśmy spotkania z psychologami o charakterze integracyjnym. Później planujemy również psychoedukację, która ma pomagać radzić sobie z emocjami.

Coraz więcej mówimy o reformie edukacji. Czego pani oczekuje w takim momencie?

Marzy mi się, żebyśmy doczekali czasów, kiedy o reformie edukacji nie rozmawiamy w kontekście zamykania/otwierania szkół czy wprowadzania kolejnych programów nauczania, a zaczęli rozmawiać o tym, co jest najważniejsze - co edukacja powinna nieść za sobą. Wprowadzanie elementów psychoedukacji od najmłodszych lat, uczenie, w jaki sposób radzić sobie z emocjami i w jaki sposób pozyskujemy umiejętności. Ludzie potrafią sami zdobywać wiedzę, a nauczyciel powinien być mentorem pokazującym drogi dochodzenia do informacji. Marzy mi się myślenie o zdobywaniu umiejętności i wiedzy, a nie o ocenach.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (43)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Forum

Wydarzenia

Wystawa Pająków
Wystawa Pająków
pokaz
maj 28-31.12
g. 10:00 - 20:00
Gdańsk, ARANEUS
#72 Samodzielny Harpuś Otomin Cygańska Łąka
#72 Samodzielny Harpuś Otomin...
impreza na orientację, trening
wrz 11-19
g. 10:30 - 16:30
Gdańsk
Dni solidarności z osobami chorującymi psychicznie
Dni solidarności z osobami...
festyn, wykład, warsztaty, badania
wrz 11-20
Trójmiasto