wiadomości

stat

Na dobranoc, dobry wieczór, miś pluszowy śpiewa wam

Miś 10-letniej Marty służy jej jako model. Wystąpił już w sesji fotograficznej jako podróżnik (za kierownicą samochodu), intelektualista (rozwiązujący krzyżówkę) oraz gwiazda muzyki (z gitarą).
Miś 10-letniej Marty służy jej jako model. Wystąpił już w sesji fotograficznej jako podróżnik (za kierownicą samochodu), intelektualista (rozwiązujący krzyżówkę) oraz gwiazda muzyki (z gitarą). fot. Marta

Wchłania w siebie litry dziecięcych łez, jest tarmoszony za uszy albo robi za królika doświadczalnego. Ma ponad 100 lat i możliwe, że jest kobietą, bo nikt tak naprawdę nie zna dokładnej daty jego urodzin. 25 listopada obchodzimy Światowy Dzień Pluszowego Misia.



Rysunek przedstawiający prezydenta USA Theodora Roosevelta darującego na polowaniu życie małemu misiowi stał się inspiracją do uruchomienia produkcji pluszowych maskotek.
Rysunek przedstawiający prezydenta USA Theodora Roosevelta darującego na polowaniu życie małemu misiowi stał się inspiracją do uruchomienia produkcji pluszowych maskotek.
Gdyby istniał pluszakowy internetowy portal plotkarski, jego głównym tematem byłyby wyczyny największych misiowych celebrytów: Kubusia Puchatka, Paddingtona, Kolargola i Yoggiego. W Polsce komentowalibyśmy miłosne podboje misia Uszatka i misia Kuleczki. O słomkowym abnegacie z filmu Barei co pewien czas donoszono by, że "oczko mu się odkleiło, temu misiu".

Gdyby zliczyć dziecięce łzy, które wsiąkły we wszystkie misie na świecie, z mokrych pluszaków można by wycisnąć jezioro. Bo miś to najpopularniejsza, najbardziej wdzięczna i najukochańsza przytulanka. O tym, jaką ma dla nas wartość, nierzadko przekonujemy się, będąc już rodzicami, a nawet dziadkami. Wielu dorosłych z sentymentem wraca do chwil, w których zaprzyjaźnili się ze swoim pluszakiem.

- Misiu pojawił się w moim życiu, kiedy miałam 2 tygodnie. Dostałam go od swojej chrzestnej z okazji pierwszych imienin - opowiada pani Anna, teraz już mama i babcia. - Nie ma imienia, to po prostu jest mój misiu, który cierpliwie znosił zastrzyki z wody. Wielokrotnie naszpikowany różnymi płynami, długie godziny spędzał na lince, przypięty do niej za uszy klamerkami. Wysłuchiwał moich wszystkich dziecięcych skarg i żali, chociaż wypełniony sianem - służył jako przytulanka. W czasie przeprowadzek tygodniami siedział w kartonie. Przez te wszystkie lata zbrązowiała nie tylko jego metryka, ale i futerko, które pierwotnie było żółte. Dożywszy sędziwego wieku (ma 44 lata), zachował pełną sprawność ruchową. Obecnie siedzi sobie na kanapie w sztruksowych spodenkach, które dostał na 10 urodziny i swoimi błyszczącymi, brązowymi oczkami obserwuje zmieniający się otaczający go świat.

Czy w dzieciństwie miała(e)ś swoją ulubioną maskotkę?

oczywiście, zresztą mam ją do dziś

44%

tak, pomagała mi przeżyć trudne chwile

21%

miała(e)m kilka maskotek, które nastepowały jedna po drugiej

10%

coś tam miała(e)m, ale nie przywiązała(e)m się do niej przesadnie

15%

nie, nie miała(e)m ulubionej przytulanki

10%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 80
Dla dzieci miś jest ukochany nawet wtedy, gdy ma naderwane ucho lub brakuje mu ogonka. A może właśnie wtedy najbardziej. W końcu maskotka przeszła niejedno dziecięce życiowe tornado i potrafi się za to odwdzięczyć.

Dla 6-letniej Marty miś Tadek jest pocieszycielem. Zastępuje jej tatę podczas jego nieobecności, gdy ten na kilka miesięcy wypływa w rejs. Dla innej Marty, 10-letniej, miś służy do mierzenia ubranek, jako model pozuje do zdjęć. Wystąpił już w sesji fotograficznej jako misiu podróżnik (za kierownicą samochodu), misiu intelektualista (rozwiązujący krzyżówkę), misiu kucharz (mieszający w garach) czy misiu przestępca (zamknięty za firaną).

Miś ma wiele zastosowań, a jego rola wcale nie jest taka oczywista, jak mogłoby się wydawać. Pociesza, przytula, służy jako zagłówek lub poduszka. Z doczepionym paskiem bywa torebką, z metalowym kółkiem staje się breloczkiem. Misia bierzemy w teczkę i jedziemy z nim na wycieczkę. Potrafimy mu wiele wybaczyć, nawet jeśli w tę teczkę zrobi fiku-miku. Misiu wyjada miodek, lula do snu, ma w oczach szklane kulki, a jego uszy służą do targania.

Dzieciom towarzyszy od ponad 100 lat, chociaż data jego urodzin nie jest do końca jednoznaczna. Jedna z wersji głosi, że miś urodził się pod koniec XIX wieku, a jego "mamą" była Niemka Margarete Steiff, szyjąca pluszowe zwierzątka. Po namowie swojego siostrzeńca miała uszyć misia, który trafił na targi w Lipsku, a zaraz z nich do USA, gdzie zrobił iście hollywoodzką karierę.

Druga wersja mówi o prezydencie USA Theodorze Roosevelcie. Podczas polowania podobno postrzelono małego niedźwiadka, którego prezydent kazał uwolnić. Rysunek opisujący to wydarzenie i wydrukowany w The Washington Post, stał się inspiracją dla jednego z czytelników gazety, Morrisa Michtoma. Ten właściciel sklepu ze słodyczami zaczął produkować pluszowe niedźwiadki o imieniu Teddy, co miało zapoczątkować misiowe szaleństwo.

Zarówno firma niemiecka, jak i amerykańska istnieją do dziś i nadal szyją pluszowe zabawki. Przez ten czas miś stał się synonimem spokojnego i bezpiecznego dzieciństwa. Powstały o nim tysiące wierszyków, bajek i piosenek.


"Naprawiamy misia" - Czesław Janczarski

Kto misiowi urwał ucho?
No kto? - pytam.
Cicho, głucho...
Nikt się jakoś nie przyznaje.
Może jechał miś tramwajem?
Może upadł biegnąc z górki?
Może go dziobały kurki?
Może Azor go tarmosił,
Urwał ucho, nie przeprosił?
Igła, nitka, rączek para,
naprawimy szkodę zaraz.
O! Już sterczą uszka oba.
Teraz miś się nam podoba.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (9)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

wiadomości

forum rodzina i dziecko

Najczęściej czytane