Pierwsze tygodnie w żłobku. "Adaptacja dziecka może trwać nawet do 3 miesięcy"

Dzieci w żłobkach mają wypełniony czas zabawami praktycznie od wejścia do momentu odebrania ich przez rodziców.
Dzieci w żłobkach mają wypełniony czas zabawami praktycznie od wejścia do momentu odebrania ich przez rodziców. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Adaptacja żłobkowa to trudny temat, z którym mierzą się nie tylko dzieci wchodzące w nowe środowisko, ale również - a może przede wszystkim - rodzice. O czym należy pamiętać i jak wyglądają pierwsze dni w żłobku?



Potrzebujesz opieki dla malucha? Sprawdź, jakie prywatne i publiczne żłobki są Trójmieście


Czy Twoje dziecko chodzi do żłobka?

Zobacz wyniki (150)
Pierwsze tygodnie września mogą być trudnym czasem dla dzieci, rodziców i pracowników żłobków. Maluchy przyzwyczajone do wakacyjnego trybu i obecności opiekunów boją się rozłąki, a pierwsze symptomy lęku można obserwować na długo przed dotarciem do placówki czy przebraniem kapci w szatni. Lament rozpoczyna się czasem zaraz po porannej pobudce, a nawet i dzień wcześniej.

Zdarza się, że rodzice z kolei muszą wydelegować najsilniejszą psychicznie osobę, która nie rozklei się w trakcie odprowadzania dziecka do żłobka, a potem wytrzyma rozłąkę. To właśnie na początku września opiekunki mają zdecydowanie najbardziej wymagający czas, bowiem proces adaptacji u każdego dziecka przebiega w inny sposób.

- Proces adaptacji przede wszystkim zależy od indywidualnych cech charakteru dziecka, ale także w części od podejścia rodziców. Na początku na pewno zachęcamy do krótszych pobytów, które następnie wydłużamy, patrząc też, jak reaguje dziecko. Chodzi o to, aby dzieci zaufały opiekunkom, które cały czas organizują rozmaite aktywności, i powoli uczyły się nowego miejsca. Co ciekawe, wbrew pozorom szybciej adaptują się młodsze dzieci, które nie odczuwają jeszcze lęku separacyjnego. Natomiast każde dziecko jest inne i nie ma na to większej reguły - mówi Dorota Woźniak, dyrektor Gdańskiego Zespołu Żłobków.
Czytaj też: Nowa szkoła powstanie na granicy dwóch gdańskich dzielnic

"Dzieci są cały czas zajęte zabawą"



Zdarza się jednak, że proces adaptacji trwa znacznie dłużej i wymaga indywidualnego podejścia. Dotyczy to przede wszystkim dzieci, które do tej pory nie miały możliwości spędzania czasu z innymi dziećmi bądź bez rodziców. Nie zmienia to faktu, że każde dziecko ostatecznie jest w stanie przyzwyczaić się do nowych warunków.

- Adaptacja dziecka może trwać nawet do trzech miesięcy, natomiast zwykle potrzeba kilku dni, tygodni. Na bieżąco wyznaczamy plany adaptacyjne na podstawie postępów malucha. Na początku dzieci przychodzą na 45 minut, do godziny, aby przyzwyczaić się do faktu, że mama i tata znikają, ale zaraz się pojawiają. Redukujemy w ten sposób problem rozłąki - dzieci są zajęte cały czas zabawą, aby nie myśleć o rodzicach. Zanim zaczniemy przygodę ze żłobkiem, w miarę możliwości warto wcześniej próbować sytuacji, w których dzieci nie są cały czas wyłącznie z rodzicami - mówi Agnieszka Pniewska, dyrektor operacyjna Żłobka i Przedszkola MegaMocni Zaspa.
Czytaj też: Nowe przedszkola i żłobki w Trójmieście. Gdzie znaleźć opiekę dla dziecka?

"Rodzic również musi być gotowy"



Pracownicy żłobków podkreślają, że dzieci od początku do końca pobytu są zajmowane różnego rodzaju zabawami, aktywnościami i zajęciami i praktycznie nie mają czasu na tęsknotę. Inną - i niekiedy najistotniejszą - kwestią jest jednak podejście rodziców. To właśnie od ich zachowania zależy ostateczny sukces adaptacji.

- Rodzic również musi być gotowy, aby oddać dziecko w obce ręce. Mamy świadomość, że jest to bardzo trudne, jednak mówimy o placówkach z wykwalifikowaną kadrą i na pewno żadna krzywda nie dzieje się dziecku. Sytuacja jest o tyle trudniejsza, że ze względu na epidemię rodzice mają utrudnione warunki poznania opiekunek, ale staramy się maksymalnie zredukować ich stres, będąc w stałym kontakcie - zaznacza Dorota Woźniak.
Żłobki zazwyczaj wydają precyzyjne poradniki dotyczące zachowania rodziców. Nie oszukujmy się - to opiekunowie są w o wiele większym wymiarze zestresowani sytuacją i potem bardzo często te emocje udzielają się również pociechom. Zachowanie zimnej krwi jest szczególnie ważne w momencie przekazania dziecka.

- Na pewno często kluczowy jest moment zostawienia dziecka w żłobku. Tu bardzo ważne jest zachowanie rodziców, którzy również muszą być gotowi na oddanie pociechy. Bardzo często rodzice przychodzą poważni, zestresowani i to później udziela się dzieciom. Zalecamy, aby rozstanie było krótkie i z uśmiechem - mówi Agnieszka Pniewska.
Czytaj też: Gdański bon żłobkowy. Zmiany przegłosowane

Czasami, gdy dziecko jest bardziej przyzwyczajone do jednego rodzica - najczęściej mamy - dobrze jest, aby to tata odprowadził i odebrał dziecko, który być może też potrafi być bardziej powściągliwy w emocjach. Dodatkowo warto zwrócić uwagę, że każdy dzień jest inny i dzieci po dłuższym pobycie w domu, np. po chorobie czy weekendzie, ponownie muszą się zaaklimatyzować.

- Należy pamiętać, że adaptacja to proces, który trwa określony czas, dlatego rodzice nie powinni poddawać się zbyt szybko. Trudniejsze są z pewnością poniedziałki, ponieważ po weekendzie z rodzicami dzieci mają problem, aby na nowo przyzwyczaić się do ich nieobecności. Natomiast jesteśmy zwolennikami metody małych kroków i jeśli dziecko potrzebuje więcej czasu, to wydłużamy okres adaptacji. Jeżeli rodzic będzie cierpliwy, to z pewnością zauważy postępy w adaptacji i z każdym kolejnym dniem będzie coraz lepiej - dodaje Agnieszka Pniewska.

Szukasz przedszkola dla dziecka? Sprawdź publiczne i prywatne placówki w Trójmieście


"Obserwujemy mniejszą liczbę zachorowań"



Inną stroną medalu jest ryzyko związane z infekcjami - w takich miejscach jak żłobkowa sala zabaw trudno w pełni zabezpieczyć się przed transmisją patogenów. Okazuje się jednak, że obecny reżim sanitarny znacząco zredukował liczbę chorób.

- W żłobkach zawsze jest ryzyko nabycia infekcji, ale patrząc na ubiegłe lata, na pewno obserwujemy mniejszą liczbę zachorowań. W tej chwili cały czas działamy w podwyższonym reżimie sanitarnym, dezynfekujemy powierzchnie, a rodzice również bardziej dbają o higienę swoich pociech - wskazuje Dorota Woźniak.
Niestety czasem mają miejsce historie, kiedy to rodzice na siłę próbują zostawić dziecko w placówce. Trudno jest to do końca oceniać, bowiem każda sytuacja jest indywidualna - ma związek z kwestią zawodową czy brakiem opieki, jednak przywożenie chorego dziecka wydaje się skrajnie nieodpowiedzialne. Jak przyznają opiekunowie, zdarza się, że rodzice specjalnie dają wcześniej leki na zbicie gorączki, a opiekunki znajdują nawet "czopki przeciwgorączkowe" w pieluszce.

Natomiast pracownicy żłobków podkreślają, że od razu są w stanie wychwycić chore dziecko, tym bardziej że obecnie temperatura jest mierzona nawet trzykrotnie w ciągu dnia. Pojawienie się objawów skutkuje telefonem do rodziców i pilną potrzebą odebrania dziecka ze żłobka.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (21)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Forum

Wydarzenia

Wystawa Pająków
Wystawa Pająków
pokaz
maj 28-31.12
g. 10:00 - 20:00
Gdańsk, ARANEUS
Zabawa malarska w Malorcie
Zabawa malarska w Malorcie
warsztaty
wrz 20-17.12
Gdynia, Halo Kultura
Samodzielny Harpuś #83 Gdańsk Strzyża Most Weisera
Samodzielny Harpuś #83 Gdańsk Strzyża...
impreza na orientację
lis 27-5.12
g. 10:30 - 14:30
Gdańsk

Najczęściej czytane