wiadomości

stat

Pociągiem "z przygodami". Relacja czytelnika z wyjazdu na sportowy obóz judo do Zakopanego

artykuł czytelnika
Uczestnikom obozu sportowego z UKS Judo Grizzly Gdańsk udało się w końcu szczęśliwie dojechać do Zakopanego, choć nie obyło się bez przygód.
Uczestnikom obozu sportowego z UKS Judo Grizzly Gdańsk udało się w końcu szczęśliwie dojechać do Zakopanego, choć nie obyło się bez przygód. fot. Tomek Chróścielewski

Z Gdańska do Zakopanego, wagon z kuszetkami i podróż bez niespodzianek - tak miał wyglądać wyjazd na obóz sportowy trzydziestoosobowej grupy młodzieży z opiekunami. Rzeczywistość okazała się jednak zdecydowanie inna: mimo rezerwacji z trzymiesięcznym wyprzedzeniem kuszetki zamieniono na tzw. "kurnik" czyli wagon przechodni bez przedziałów, o śnie nie było mowy, a i kupione wcześniej bilety w kasie PKP okazały się nieprawidłowe. - I tak, od lat, PKP Intercity wyposaża nas w coraz to nowsze atrakcje, wspomnienia i przeżycia - opowiada Tomek Chróścielewski, trener oraz wieloletni opiekun podczas obozów sportowych.



Czy często jeździsz na wakacje pociągiem?

tak, podróżuję niemal wyłącznie pociągiem

22%

tylko wówczas, jeśli nie ma innej opcji

26%

nie, ale nie wykluczam takiej możliwości

17%

nie i nie zamierzam - za bardzo cenię sobie komfort

35%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 450
Bezpieczny i sprawny przejazd na upragnione wakacje to marzenie każdego urlopowicza, szczególnie, kiedy pod opieką ma się grupę dzieci. Niestety, niejednokrotnie jest to marzenie ściętej głowy, o czym opowiada Tomek Chróścielewski z UKS Judo Grizzly Gdańsk. Niedawno, jak co roku, wybrał się z podopiecznymi pociągiem na obóz sportowy do Zakopanego. Oto jego historia:

Jak co roku klubowa wyprawa wiąże się z ogromnymi emocjami. Prócz tego, że są to emocje związane z samym wyjazdem, to zarówno kierownik zgrupowania, jak i uczestniczący w nim trenerzy, dostają gęsiej skórki na samą myśl o grze wstępnej: zakupie biletów i rezerwacji miejsc w taborze PKP Intercity.

Precyzyjne i żmudne przygotowania

Niestety, wyboru zbytniego na rynku polskiej komunikacji nie ma - albo jedziemy PKP, albo autokarem, który niesamowicie podniesie koszty samego wyjazdu, przez co nasze przedsięwzięcie mogłoby nie dojść do skutku. Prócz tego koleje nasze oferują, co jakiś czas i jak się uda, kuszetki, dzięki którym można w miarę komfortowo dotrzeć na miejsce i nie trzeba odsypiać podróży, a nogi nie przypominają na drugi dzień kłód drewna. Zapewne zaraz pojawią się głosy, że "kiedyś to się jeździło i nikt na to nie zwracał uwagi". Zgadza się - i nadal można, ale po co, skoro w ofercie są lepsze warunki?

Kuszetki mają również ten atut, że wejście do wagonu, w którym się znajdują, jest kontrolowane przez konduktora i nie są to składy przechodnie. Przejazd w nich jest zatem z całą pewnością dużo bezpieczniejszy niż w zwykłych wagonach z przedziałami, nie wspominając już o tzw. "kurnikach" [wagony bezprzedziałowe - red.]. Tym bardziej, jeśli chodzi o dzieci i młodzież w wieku od 7 do 16 lat.

Warunki zakupu przejazdu grupowego mówią o tym, że bilety można zakupić najwcześniej na trzy miesiące przed planowaną podróżą. Zakupu dokonuje się przez stronę - proces nie jest skomplikowany.

Przygotowany zatem w powyższą wiedzę, praktycznie ze stoperem w ręku, czekam na utęsknioną datę - dokładnie na trzy miesiące przed podróżą do Zakopanego, bo wiadomo - do stolicy Tatr bilety chodliwe są i ludzie się o nie praktycznie biją. Zasiadam do maszyny, wpisuję dane, rezerwuję kuszetki w jednym wagonie dla całej trzydziestoosobowej grupy i bach! Przekazane do realizacji, czyli miejsca są! Idę spać!

Zamiast kuszetek młodym obozowiczom zaserwowano przejazd w "kurniku", a więc wagonie bezprzedziałowym. Opiekunom udało się na szczęście, mimo trudnych warunków, zapewnić im bezpieczeństwo.
Zamiast kuszetek młodym obozowiczom zaserwowano przejazd w "kurniku", a więc wagonie bezprzedziałowym. Opiekunom udało się na szczęście, mimo trudnych warunków, zapewnić im bezpieczeństwo. fot. Tomek Chróścielewski
Są bilety, jest "zabawa"...z Biurem Obsługi Przejazdów Grupowych

O godz. 8.37 następnego dnia dzwoni telefon. Patrzę na wyświetlacz i widzę, że to ktoś z obsługi przejazdów grupowych PKP. Przepełnia mnie radość i duma, że w naszym wspaniałym kraju obsługa jest tak sprawna. Odbieram.

- Dzień dobry - grzecznie wita się pracownica biura. Dalsza rozmowa nie jest już jednak tak przyjemna. - Proszę pana, ja panu nie zrealizuję tego zamówienia na kuszetki, bo my mamy zakaz umieszczania "grupówek" w kuszetkach. Pozostaje panu przejazd w przedziałach, ale nie będzie źle, bo to zdeklasowana pierwsza klasa na drugą, więc siedzenia się rozkładają - przekonywała.
Nie pozostało mi nic, jak po krótkim oporze i namyśle, zgodzić się na taką opcję.

Z kuszetki do "kurnika", czyli oferta nie do odrzucenia

Mijają kolejne miesiące, w międzyczasie udaje mi się dokonać zakupu biletów na powrót, i w wyznaczonym terminie udaję się do kasy PKP Intercity w Gdańsku Głównym, gdzie doświadczam przyjemności postania w ponad godzinnej kolejce. Niczym niezrażony podchodzę do obsługi, sprawa idzie szybko i gładko, jak na zakup grupowy oczywiście, bo tam zawsze coś jest nie tak, zawsze coś się nie zgadza. W międzyczasie pani wykonuje kilka telefonów upewniając się, że ma być tak, jak jej się wydaje, lub nie ma być, tak jak jej się wydaje i zaczynamy domykać transakcję. Starym zwyczajem wykupuję kilka miejsc więcej, żeby dzieciaki mogły czy to położyć swoje bagaże, czy też położyć się swobodniej - zgrupowanie judoków, więc jasnym jest, że ktoś tam ma jakąś kontuzję, kogoś coś boli, więc niech ma luksus - a co!

Pani w kasie jest naprawdę pomocna. Podaję jej wszystkie informacje - liczbę jadących dzieci, opiekunów, tłumaczę, że biorę kilka miejsc więcej w powyższych celach. Nie ma żadnego problemu, bo w końcu normalnie za to płacimy. Nagle okazuje się, że z miejscówkami coś nie gra. Kasjerka powiadamia mnie, że brak kuszetek to niejedyny problem. Jest znacznie gorzej - jedziemy w kurniku, a wiec w wagonie bezprzedziałowym! Zaczynam zatem zadawać pytania: jak z bezpieczeństwem dzieci? Czy to jest wagon przechodni? Czy ktoś kontroluje wchodzących i wychodzących? Nie mam problemu z tym, że dzieciaki jadą na siedząco - nic im nie będzie tak naprawdę, a po latach będą miło wspominać, jaką to "ciężką" podróż miały. Najbardziej martwię się o ich bezpieczeństwo - mamy jechać 13 godzin przez całą Polskę i to większość nocą. PKP nie może się raczej zbytnio pochwalić brakiem przestępczości.

Podróż pociągiem na wakacje jest niejednokrotnie bardziej opłacalna pod względem ekonomicznym niż przejazd samochodem czy autokarem. Niestety, potrafi przy okazji dostarczyć wiele emocji, nie zawsze pozytywnych.
Podróż pociągiem na wakacje jest niejednokrotnie bardziej opłacalna pod względem ekonomicznym niż przejazd samochodem czy autokarem. Niestety, potrafi przy okazji dostarczyć wiele emocji, nie zawsze pozytywnych. fot. Krzysztof Mystkowski/KFP
Trzydzieścioro dzieci oznacza, że nikt na miejscu nie usiedzi, że ktoś będzie chciał ciągle iść do toalety, umyć ręce, wstać i przejść się. Oczywiście, jako opiekunowie, będziemy kontrolować, co się dzieje, w razie konieczności odprowadzać najmłodszych do ubikacji, ale czy na tym ma polegać przejazd grupowy? Na takiej zasadzie to można iść do kasy i bezpośrednio zakupić bilety indywidualne na kilka dni przed wyjazdem. Tym bardziej, że różnica w cenie jest praktycznie żadna, o ile jest, a szansa na zakupienie kuszetek jest jakieś 100 proc. większa niż w przypadku przejazdów grupowych. Bo po prostu jest... Łapiąc się za głowę i zadając te pytania pani kasjerce otrzymałem pocieszenie, że powinienem być szczęśliwy, że wszyscy jedziemy w jednym wagonie. W sumie to racja, bo przez lata przygód z PKP bywało i kilka razy tak, że jechaliśmy w dwóch różnych składach...

Przezorność nie gwarantuje powodzenia

Dzień wyjazdu. Nareszcie! Dzieciaki z niecierpliwością czekają na dworcu. Wsiadamy, zajmujemy miejsca. Jest gwarno i wiemy, że będzie tak do prawie samego świtu. Współpasażerów mamy bardzo tolerancyjnych, tym bardziej, że widzą, że nasi podopieczni starają zachowywać się w miarę cicho, a i my pilnujemy, żeby nie przekraczać pewnego poziomu hałasu.

Przez nasz wagon przetaczają się wprost tłumy - ciągle ktoś wchodzi i wychodzi, aż w pewnym momencie samozamykające się drzwi przemieniają się w drzwi "samootowarte". W toalecie bliżej naszych miejsc brak jest wody bieżącej. Do tej z drugiej strony nie puszczamy dzieciaków, żeby pozostali jadący mogli w miarę komfortowo podróżować bez potrącania, podciągania nóg itd. itp.

Podczas pobytu w Zakopanem młodzi judocy pilnie trenują pod czujnym okiem instruktorów.
Podczas pobytu w Zakopanem młodzi judocy pilnie trenują pod czujnym okiem instruktorów. fot. Tomek Chróścielewski
Pierwsza kontrola biletów i rozpoczynają się schody. Okazuje się, że mamy bilety wykupione dla dzieciaków i jednego opiekuna, a dla pozostałych dwóch trzeba dopłacić do ceny biletu normalnego. Nie mam z tym problemu, ale czuję się zrobiony w konia przez panią w kasie, bo przecież mówiłem, że jedzie nas troje dorosłych... Pani konduktor prosi mnie o przejście do kierownika składu, co czynię niechętnie, bo trzeba zostawić całą grupę już pod mniejszym nadzorem. No, cóż. Sprawę załatwiamy i dalsze kontrole przebiegają już bez problemu.

Białe noce w PKP i wymuszona pasażerska integracja

Mija północ i uderzam z zapytaniem do pani konduktor, czy byłaby tak miła i przyciemniła światło, bo jarzeniówki dają tak po oczach, że nasi podopieczni raczej nie zasną - sam zakładam, że raczej spać nie pójdę dziś w ogóle. Otrzymuję odpowiedź, że nie ma takiej możliwości, ponieważ jedna pani nie potrafi tego zrobić, a druga twierdzi, że w tym wagonie nie da się tego po prostu zrobić. Oczy stają mi w słup, ale co zrobić. Mija piętnaście minut, nagle światło samoczynnie przygasa i słychać w całym wagonie westchnienie ulgi. Jedziemy na awaryjnych. Szczęście wprost nie zna granic. Ale niestety tylko przez pięć minut, bo po tym czasie znowu włączają się pełne światła i znowu zaczyna się ruch w wagonie...

W międzyczasie udostępniamy nasze wykupione dodatkowe, nieobsadzone miejsca stojącym pasażerom - nam nie są potrzebne, bo bagaże wylądowały na półkach, a dzieciaki jakoś się porozsadzały tak, że jest im wygodnie. Już nawet nie zadaję sobie pytania, jak w pociągu, który jest objęty rezerwacją miejsc siedzących, mogą znajdować się pasażerowie bez miejscówek...

PKP Intercity wyjaśnia, że zwiększone zapotrzebowanie na przejazdy wagonami z ofertą nocną (kuszety i sypialne) jest widoczne jedynie w okresie wakacji. Przez pozostałą cześć roku zainteresowanie pasażerów taką ofertą jest zdecydowanie mniejsze.
PKP Intercity wyjaśnia, że zwiększone zapotrzebowanie na przejazdy wagonami z ofertą nocną (kuszety i sypialne) jest widoczne jedynie w okresie wakacji. Przez pozostałą cześć roku zainteresowanie pasażerów taką ofertą jest zdecydowanie mniejsze. fot. PKP Intercity
Około drugiej pojawia się kolejna drużyna konduktorska i, tym razem pan, wspaniałomyślnie wyłącza połowę oświetlenia. Część dzieciaków zasypia, a pozostali kręcą się, wiercą, nie mogą zapaść w sen. Jest już sporo po trzeciej, zaczyna robić się "szarówa" i nagle udało się - coś strzeliło, coś pyknęło i w całym wagonie włączyły się jedyni żarówki awaryjne. Da się? No da się, ale dlaczego, jak zaczyna robić się jasno? Rozglądam się po wagonie i z zadowoleniem stwierdzam, że wszyscy śpią. Czuwam do 6:20, kiedy to budzą się pozostali opiekunowie i padam spać na komfortowe siedzenie PKP Intercity - niestety, akurat moje ma urwany podłokietnik i po przebudzeniu okazuje się, że jego wystające metalowe resztki porwały mi koszulkę.

I tak, od lat, PKP Intercity wyposaża mnie w coraz to nowsze atrakcje, wspomnienia i przeżycia. W tym roku czeka mnie jeszcze ich kilka - przecież musimy jakoś wrócić do Gdańska, a bilety już wykupione...

W imieniu przewoźnika sprawę komentuje Agnieszka Serbeńska, rzecznik prasowy PKP Intercity:

Dokładamy wszelkich starań, aby zapewnić naszym pasażerom wysoki komfort podróży. Jeszcze przed wakacjami przyjęliśmy do realizacji wnioski grupowe na łączną liczbę prawie 60 tys. osób. Zwiększone zapotrzebowanie na przejazdy wagonami z ofertą nocną (kuszety i sypialne) jest widoczne jedynie w okresie wakacji. Przez pozostałą cześć roku zainteresowanie pasażerów taką ofertą jest zdecydowanie mniejsze. PKP Intercity stawia na rozwój połączeń dziennych. Poprawiający się stan infrastruktury (inwestycje PKP PLK) umożliwia skrócenie czasów przejazdów. Ponadto PKP Intercity dysponuje coraz nowocześniejszym taborem jak Pendolino, PesaDART czy FLIRT3 oraz zmodernizowanymi wagonami. Obecnie realizujemy strategię taborową na lata 2016-2020, w ramach której przeznaczymy ok 2,5 mld złotych na zakup i modernizację w sumie 510 wagonów i 60 lokomotyw.

Obecnie PKP Intercity dysponuje 19 wagonami z miejscami do leżenia i 56 wagonami sypialnymi. 26 wagonów sypialnych zostało skierowanych do przeglądu, który wykonuje spółka Wagon Opole. Niestety wykonawca nie wywiązał się z kontraktu. Do tej pory z napraw wróciło jedynie 8 wagonów. W przypadku otrzymania przez PKP Intercity kolejnych wagonów sypialnych w pierwszej kolejności będą one włączane do sezonowych pociągów, w których takie wagony były planowane.

Przepraszamy za wszelkie niedogodności związane z podróżą. Pragniemy poinformować, że pracownicy kas oraz drużyny konduktorskie przejdą dodatkowe szkolenia z zakresu obsługi klienta.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (67)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

wiadomości

forum rodzina i dziecko

Najczęściej czytane