• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Żłobek w czasie pandemii. Jakie zasady i adaptacja malucha?

Katarzyna Lubańska
8 września 2020 (artykuł sprzed 3 lat) 
W niektórych placówkach przed pandemią możliwa była adaptacja razem z rodzicem. Teraz trzeba się dostosować do nowych zasad. W niektórych placówkach przed pandemią możliwa była adaptacja razem z rodzicem. Teraz trzeba się dostosować do nowych zasad.

Rok szkolny 2020/21 wiąże się z szeregiem nowych procedur w wielu żłobkach, którym muszą sprostać wszyscy, zarówno pracownicy, rodzice, jak i dzieci. W niektórych placówkach nie było potrzeby wdrażania nowych zasad, ponieważ wciąż obowiązują te, które zostały wprowadzone wraz z ponownym otwarciem żłobków w maju br. Niestety wrzesień bardzo często wiąże się z procesem adaptacyjnym maluchów - w tym temacie zaszły największe zmiany, na które często narzekają zaniepokojeni rodzice.



Czy związane z pandemią zasady panujące w żłobku są dla ciebie uciążliwe?

Jak wyglądają procedury związane z pandemią COVID-19 w żłobkach?



Założona maseczka czy zdezynfekowane ręce przez rodziców przyprowadzających dzieci to już standard. Pracownicy również zostali wyposażeni w niezbędne środki ochrony indywidualnej i do dezynfekcji. Obowiązkowo dzieciom mierzy się również temperaturę, a w żłobku mogą przebywać tylko zdrowe maluchy. Gdy dziecko ma objawy przeziębienia, podwyższoną temperaturę, jest odsyłane do domu i przyjmowane ponownie dopiero po wyzdrowieniu. Nie wolno przyprowadzać do żłobka dzieci, jeśli w domu przebywa ktoś na kwarantannie lub izolacji. Z sal zniknęły też pluszowe zabawki oraz wszystkie przedmioty i sprzęty, których nie można skutecznie wyprać lub zdezynfekować.

- Rodzic ma wstęp do szatni, ale na teren żłobka może wejść tylko jeden opiekun i jedno dziecko, a pozostali czekają na korytarzu lub przed drzwiami wejściowymi. Co piątek oddajemy rodzicom pościele do prania. Codziennie dezynfekujemy leżaczki, pomieszczenia żłobka, stoliki i krzesełka po każdym użyciu. Zabawki odkażamy z dala od dzieci, najczęściej w pomieszczeniu, gdzie maluchy w danym momencie nie przebywają, i czekamy, aż opary się ulotnią. Do dezynfekcji płytek winylowo-dywanowych używamy specjalnych preparatów do dezynfekcji tkanin. Łazienkę, przewijak czy nocniki dezynfekujemy po każdym użyciu - pani Karolina KąkolNiepublicznego Żłobka Słoneczny Domek wylicza zasady, które obowiązują w placówce od maja.
Sprawdź

Panie Maja Majkowska i Magdalena Chmarzyńska-SimeliusNiepublicznego Edu-Żłobka opowiadają, jak to wygląda w ich placówce:

- W salach nie mamy dywanów. Grupa dzieci przebywa ciągle z tym samym opiekunem w wyznaczonej i stałej sali. Maluchy wiele razy w ciągu dnia myją ręce ciepłą wodą z mydłem, szczególnie po przyjściu do placówki, przed jedzeniem, po powrocie ze świeżego powietrza i po skorzystaniu z toalety. W łazienkach mamy tylko papierowe ręczniki i do odwołania zrezygnowaliśmy z mycia zębów. Wprowadziliśmy wiele małych, ale bardzo istotnych szczegółów, np. postawiliśmy dodatkowe kosze na śmieci przeznaczone na zużyte maseczki jednorazowe czy zakleiliśmy kontakty taśmą, by bezpiecznie dezynfekować włączniki. Sale wietrzymy przynajmniej raz na godzinę. Po otwarciu placówki 11 maja mieliśmy zasadę, że rodzeństwa są w tej samej grupie, aby ograniczyć ewentualne rozprzestrzenianie się wirusa pomiędzy grupami. To był bardzo dobry pomysł, ale niestety od września, kiedy już wszystkie dzieci wróciły do przedszkola, jest trudny do zrealizowania.
Przedmioty, z którymi dzieci mają styczność, odkażane są codziennie. Z sal zniknęły zabawki, takie jak pluszaki, których nie można szybko zdezynfekować Przedmioty, z którymi dzieci mają styczność, odkażane są codziennie. Z sal zniknęły zabawki, takie jak pluszaki, których nie można szybko zdezynfekować

Covidowe zasady oczami rodziców



Zapytaliśmy również rodziców, jak z ich perspektywy wyglądają zasady panujące w placówkach w dobie pandemii koronawirusa.

- W żłobku zniknęły wszelkie pluszowe zabawki, pościel do prania odbieramy teraz co piątek, a nie - jak wcześniej - raz w miesiącu. Oczywiście na teren żłobka po dziecko wchodzimy w maseczkach i po zdezynfekowaniu rąk. Wydaje mi się, że dzieci więcej czasu spędzają na dworze. Zauważyłam, że teraz, od września, zwiększyła się liczba maluchów uczęszczających do żłobka. Wprowadzone zasady nie są dla nas uciążliwe - mówi pani Ania, mama 2,5-letniego Franka.
Przeczytaj także: Powrót do przedszkola z nowymi zasadami

Niektórzy rodzice zwracają uwagę, że czasem procedury w żłobkach, do których uczęszczają ich dzieci, nie są do końca przestrzegane.

- Przed okresem wakacyjnym w naszym żłobku faktycznie wszystkie wprowadzone procedury były mocno przestrzegane. W szatni mógł przebywać tylko jeden rodzic i jedno dziecko, obowiązkowo dezynfekcja i maseczka. Nie mogliśmy podchodzić do sal. Dzieci przez cały dzień obowiązkowo przebywały tylko w jednej sali, bez mieszania grup. Jednak mam wrażenie, że wakacje, z powodu urlopów i braków w personelu, spowodowały ogólne rozluźnienie. Już np. nie trzeba czekać na swoją kolej do szatni, a dzieci zmieniają pomieszczenia, gdy nie ma do opieki odpowiedniej liczby "cioć" - zauważa pani Ewa, mama Laury.

Trudna adaptacja



Najwięcej problemów i zmartwień w związku z procedurami związanymi z SARS-CoV-2 dostarcza adaptacja nowych żłobkowiczów. Rodzice często narzekają, że w żłobku, który wybrali, zmieniły się zasady, przez które ich dziecko musi przeżywać dodatkowy stres.

- Musiałam oddać swoją płaczącą Asię pani opiekunce w szatni. Nie było żadnego pożegnania, tylko szybkie przekazanie z rąk do rąk, nie mogłam zostać na terenie żłobka. Serce mi pękało. Kiedy zapisywałam córkę do żłobka, możliwa była adaptacja z mamą, czyli dziecko nie musiało rozstawać się z rodzicem ani na moment w tych pierwszych chwilach - relacjonuje pani Magda.
- Z powodu pandemii nie było według mnie żadnej adaptacji. Żłobek, co prawda, zorganizował dzień wcześniej spotkanie z paniami, ale trwało ono ok. 15 minut i moje dziecko raczej było w zbyt wielkim szoku, żeby cokolwiek to dało - mówi z kolei pani Karolina.
Przeczytaj również: Pierwszy dzień w przedszkolu nie musi być stresujący

Procedury adaptacyjne zależą w dużej mierze również od wewnętrznych postanowień żłobka. W większości placówek są one zaostrzone, ale też - mimo panującej pandemii - brane są pod uwagę potrzeby dziecka.

- Mając na uwadze bezpieczeństwo podopiecznych, zostały wstrzymane dni adaptacji przebiegające w placówkach z obecnością rodziców. Jest to sytuacja wyjątkowa, decyzja została podjęta z troski o bezpieczeństwo dzieci. Każdorazowo sugerujemy rodzicom, aby długość pobytu dziecka konsultować z paniami opiekunkami, które widzą, na ile maluszek radzi sobie z rozłąką z rodzicem. Do każdej sytuacji podchodzimy indywidualnie, szczegółowo opowiadamy rodzicom o specyfice okresu adaptacji i podpowiadamy najlepsze rozwiązania, by dziecko ten czas przeszło możliwie najłagodniej - mówi Jan KazanieckiGdańskiego Zespołu Żłobków.
Ze względu na wyjątkową sytuację tegorocznej adaptacji i ograniczeń płynących z wytycznych GIS-u uruchomione zostały konsultacje telefoniczne z psychologiem Gdańskiego Zespołu Żłobków.

- Obecnie psycholog dyżuruje pod telefonem dwa dni w tygodniu, pozostając do dyspozycji rodziców. Podczas rozmowy z psychologiem rodzice mogą uzyskać wskazówki na temat tego, jak ułatwić dziecku przejście okresu adaptacji, a także uzyskać dodatkowe informacje na temat funkcjonowania dziecka w grupie rówieśniczej - dodaje Jan Kazaniecki.
- Dzieci w świat żłobka wprowadzamy pomału. Pierwsze spotkanie trwa dwie godziny i stopniowo codziennie wydłużamy ten czas. Zazwyczaj to rodzic zapoznaje dziecko z placówką, jeszcze przed rozpoczęciem żłobkowej przygody, poprzez odwiedzenie nas i oprowadzenie swojej pociechy po obiekcie. Obecnie, w dobie COVID-19, odbywa się to najczęściej po godzinach pracy. Mama lub tata mają też możliwość pójścia razem z nami na spacer. Jeśli jednak dziecko jest bardzo związane z rodzicem, a ten ma obiekcje i chce pozostać w pierwszy dzień adaptacji w żłobku, to ma możliwość, by na spokojnie w szatni zapoznać dziecko z paniami opiekunkami, może pokazać koleżanki i kolegów przez drzwi. A kiedy dziecko już wejdzie na salę, rodzic może pozostać w szatni aż do momentu upewnienia się, że wszystko jest dobrze. Rodzice raczej na salę nie wchodzą ze względu na pozostałe dzieci - niektóre z nich reagują płaczem na obce osoby - mówi Karolina Kąkol ze Słonecznego Domku. I dodaje:
- Nie możemy jednak odebrać rodzicowi chęci wprowadzenia swojej pociechy w żłobkową przygodę. Są to zbyt małe dzieci, by narażać je na drastyczne rozstania, i nie wyobrażam sobie odbierania maluchów przed drzwiami żłobka i niewpuszczania rodziców do szatni. Musimy pamiętać o tym, że dzieci są malutkie i często nie pozostają z nikim innym, oprócz rodziców, przez pierwszy rok życia, a nagle mają zostać w obcym miejscu, z obcymi osobami i innymi dziećmi. Jest to świat kompletnie maluchom nieznany. Jesteśmy również otwarci na sugestie rodziców i zawsze wspólnie znajdujemy rozwiązanie i sposób na adaptację. Każde dziecko jest inne, ma odmienne potrzeby i inaczej się aklimatyzuje. Żłobek to nie szkoła i to my musimy dopasować się do potrzeb dziecka, a nie ono do nas.
Najważniejsze, żeby nasze dzieci mogły poczuć się w nowym, nieznanym im miejscu komfortowo. Najważniejsze, żeby nasze dzieci mogły poczuć się w nowym, nieznanym im miejscu komfortowo.
Również w Edu-żłobku w okresie adaptacji rodzic, oczywiście zdrowy, może przebywać na terenie placówki, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności, jak osłona ust i nosa oraz dezynfekcja rąk.

- Dzienna liczba rodziców dzieci została ograniczona do minimum. Staramy się, aby na terenie placówki przebywał tylko jeden rodzic oraz, jeśli pogoda na to pozwala, aby adaptacje odbywały się na placu zabaw.
Jak widać, covidowa rzeczywistość wymaga sporo cierpliwości i przestrzegania reguł zarówno ze strony pracowników żłobków, jak i rodziców. Najwięcej problemów w związku z nowym rokiem szkolnym 2020/21 przysparza adaptacja, która rzadko kiedy jest bezproblemowa. Jednak nawet w czasach pandemii można starać się przeprowadzić ją tak, żeby była jak najlepsza dla zdrowia, zwłaszcza psychicznego, dzieci.

Miejsca

Opinie (71)

  • Żłobki perfidnie wykorzystały sytuację (1)

    aby zasłonić się wirusem i jednak nie przeprowadzać adaptacji, która jako element oferty była na pewno jednym z ważniejszych punktów na plus przy decyzji o zapisie dziecka. Jakoś są placówki, które adaptację aktualnie przeprowadzają, ale to trzeba chcieć, zaplanować, przypilnować.
    Jest mnóstwo badań mówiących o tym, że spokojna i zaplanowana adaptacja z rodzicem w pierwszych dwóch tygodniach rzutuje na bezpieczeństwo emocjonalne dziecka w dalszych tygodniach, miesiącach a nawet latach. Tylko to zamiast tkwić w poprzedniej epoce, może warto byłoby zacząć czytać, szkolić się i zmienić myślenie, że ten żłobek czy przedszkole jest w pierwszej kolejności dla dzieci, a nie dla pań nauczycielek i to dobrostan dzieci powinien być priorytetem.

    • 2 0

    • Zgadzam się i nawet nie chodzi o wirusa.U nas jest mentalność że to my rodzice mamy
      dziękować za przyjęcie dziecka i to Pani są tutaj na piedestale trzeba po przysłowiowych rączkach ...W innych państwach jest inaczej. To Panie z radosnych i promiennym uśmiechem witają dzieci ,czuć od nich przyjazne nastawienie. Sa to zazwyczaj osoby z powołaniem do tego zawodu a nie z przypadku

      • 0 0

  • Dzieci

    Żal takie małe dziecko oddawać do żłobka , ale niestety czasem jest to konieczność. Z jednej pensji ciężko . Dziadki pracują. Na szczęście ciocie w zlobku przeważnie są lubiane przez dzieci. Jeżeli dziecko chętnie idzie , czyli krzywda się nie dzieje. Trzeba je obserwować jak reaguje..

    • 0 0

  • Jak można? (22)

    W ogóle nie rozumiem jak można oddać dziecko do żłobka. To jest przecież takie małe dziecko... nie dałabym rady. Żłobek nigdy nie będzie tak dobrze zajmował się dzieckiem jak mama.

    • 17 87

    • (10)

      Niektórzy muszą chodzić do pracy.

      • 48 2

      • (9)

        Jeśli ktoś nie może zostać z dzieckiem w domu przynajmniej do 3 r.ż - niech nie robi dzieci!

        • 3 64

        • omg serio? (5)

          moje dziecko poszo jak miało 1,5r. Panie super, koledzy, nowe zabawki zajęcia. W wieku 2 lat śpiewał piosenki, mówił wierszyki, sam poprosił o nocnik bo widział jak inne dzieci korzystają. Teraz ma prawie 3 poszedł do grupy przedszkolnej. Zero traumy z rozstaniem, chętnie chodził od początku. Jeśli dziecko jest gotowe na nowe wyzwania to nie wiem czemu miałabym mu ograniczać kontakt z innymi dziećmi i możliwości rozwoju socjalnego. Dziecko nie żyje dla Ciebie mamo tylko dla siebie...

          • 50 6

          • jak rodzice ograniczenie

            to dziecko nie może się rozwijać..

            • 1 0

          • (2)

            Zapomniałaś dodać, że dziecko ma związek emocjonalny większy z nianią/panią niż z matką. Taka prawda.

            • 3 27

            • chyba u ciebie

              • 4 1

            • co za brednie wypisujesz , wygląda na to ,ze wcale nie powinnaś mieć dzieci ,nie dorosłaś do tego

              • 14 2

          • Z czasem się okaże czy do była dobra decyzja ,teraz nie szalej z zachwytu ,od kontaktów z innymi dziećmi jest

            przedszkole mamuśka .

            • 4 19

        • w punkt

          • 8 0

        • hmmmm

          W domu trzeba zrobić obiad, pranie, posprzątać trochę, poprasować itp. A Panie w żłobku nie mają nic więcej do roboty tylko opiekę nad dziećmi. W 100% się skupiają na tym. Wymyślają dużo ciekawych zabaw, które rodzicom nawet do głowy by nie przyszły. Jeżeli są dobre Panie w żłobku to dzieci się super bawią i ładnie się rozwijają. Dziecko ma duży kontakt z rówieśnikami i potem nie ma problemu, aby poszło dziecko do przedszkola.

          • 26 4

        • Wow

          No pewnie lepiej co rok to prorok, dzięki czemu walnąć emeryturę i w wieku 30 lat z bani, pracować nie trzeba, tylko siedzieć w domu z dziecmi. Jeszcze 500+ wpadnie. Haj lajf

          • 9 1

    • (1)

      Serio? A jak będzie szło do przedszkola, szkoły, na studia czy do pracy? To jak sobie wtedy poradzi? Mama przez całe życie ma prowadzić za rączkę i wszystko za dziecko robić? A czy mama zapewni dziecku te wszystkie kontakty z rówieśnikami, zabawy, naukę jak w żłobku czy przedszkolu? Wątpię... a później rośnie pokolenie bezstresowego wychowania

      • 3 0

      • Żłobek to zupełnie inna sprawa niż szkoła. Nie ma ci porównywać. Takie małe dzieci jeszcze nie potrzebują takiego kontaktu z rówieśnikami.

        • 0 3

    • A ja bardzo popieram instytucje żłobków

      Wg mnie żłobek to bardzo dobre rozwiązanie. Dziecko przebywa z innymi dziećmi, zajmują się nim osoby kompetentne, zwykle po odpowiednich kursach czy studiach. W żłobku dzieciom organizowane są różne ciekawe zajęcia, wielu nowych rzeczy dziecko się tam uczy.
      Po urlopie rodzicielskim większość kobiet musi wracać do pracy. I bardzo dobrze, bo wypadnięcie z rynku pracy na dłuższy czas może powodować problemy z powrotem do pracy lub ze znalezieniem nowej.
      Co więcej, siedzenie przez 3 lata z dzieckiem w domu (aż pójdzie do przedszkola) to raczej nic dobrego dla matki. Mozna popaść w marazm, każdy dzień taki jak poprzedni, jedyne towarzystwo to dziecko i mąż gdy wróci z pracy.

      • 9 0

    • a od cyca w wieku 6 lat?

      i potem takie mamusie wychowują wieczne niedojdy...

      • 10 2

    • Jesteś toksyczną mamą, a nie troskliwą. Jak dziecko będzie starsze też tak pod kloszem będziesz je trzymać?

      Poza tym mnie nigdy nie mieściło się w głowie jak można siedzieć tak długo z dzieckiem w domu. Takie kobiety to zwykłe lenie, którym nie chce się pracować.

      • 9 2

    • Współczuję (1)

      Współczuję teraz wszystkim rodzicom, którzy muszą oddać swoje dzieci w tym roku pod opiekę żłobka czy przedszkla

      • 25 12

      • Jest czego współczuć procedury najpierw dzieci później zgłupieli z procedurami i pseduo walką z COVID

        • 7 1

    • lepiej wekować biedronki w słoiki na zimę (1)

      Ja za to kompletnie nie rozumiem jak troskliwa mama może pisać taki komentarz. Dziecko do żłobka oddają rodzice, którzy muszą wrócić do pracy lub ich sytuacja nie pozwala na inne rozwiązanie. Nie jest to wybór z kategorii kino czy spacer. Moje dziecko poszło do żłobka, ponieważ dziadkowie pracują i nie mieszkają w okolicy. Uważam, że dla dobra rodziny i dziecka, lepiej jest wrócić do pracy i zarabiać na życie a nie wekować biedronki w słoiki na zimę.

      • 28 2

      • oczywiście ,ze lepiej wekować słoiki niż posłać dziecko do żłobka

        • 1 11

    • współczuje dziecku takiej mamy...

      słaba wróżba dla przyszłości dziecka..

      • 6 3

    • nie wszyscy mają dotacje z MOPS, bądź innego sponsora i niestety jest taka (coraz mniejsza) grupa ludzi która w przestarzały sposób po prostu pracuje

      • 20 1

  • (2)

    Biedne dzieci i biedni rodzice. Koronabzdura zdezorganizowala ludziom zycie, ale oczywiscie nikogo z rzadzacych to nie obchodzi;/ Lepiej zasiac panikę, wprowadzic durne zarzadzenia a pote. zostawic wszystkich na pastwe losu.

    • 16 3

    • Nie ma zadnej pandemii

      bzdura bzdura i po 100kroć bzdura

      • 1 0

    • sama jesteś babobzdurą bo co lekarze z pierwszego kontaktu nie mieszkają we własnych domach tylko

      wynajmują mieszkania tak sobie dla zabawy , nie filozofuj tylko noś maskę tam gdzie trzeba

      • 1 6

  • Nie ma zadnej pandemii

    • 1 1

  • mówcie swoim dzieciom ,że je kochacie ,że są dla was ważne ,chwalcie mądrze czyli gdy na to zasłużą , a nie ciągle (1)

    by nie były zarozumiałe ,bo to też żle, chwalić rozważnie. Wielu rodziców nie słyszało od swoich rodziców słów (kocham cię ) i niestety zupełnie nieświadomie kontynuują to ,a dziecku kochanemu w życiu jest dużo ,dużo lepiej. , więc tylko o to was proszę .

    • 12 1

    • Ja nigdy nie usłyszałam od rodziców słowa kocham Cię. Teraz mówię to swoim dzieciom przy każdej okazji, mówię im jak bardzo są dla mnie ważne, że z każdym problemem mogą przyjść do mnie, wysłucham i doradzę jeśli będę potrafiła. Staram się być przeciwnością moich rodziców, ale nie zawsze mi się udaje. Nie jestem idealną matką i nigdy nie będę, ale staram się być dobra

      • 5 0

  • Uważam ,ze posyłanie dziecka do żłobka jest głupotą , lepiej jeść chleb ze smalcem niż (8)

    oddać swoje dziecko pod opiekę obcym , wcale nie uważam ,że mogą być to złe osoby ale gdy dziecko spadnie czy coś innego się wydarzy , pani w żłobku o tym rodzicom nie powie ,bo będzie się bała utraty pracy.,a rodzice widząc to w domu sprawdzą u lekarza czy coś się stało maluchowi. Uważam natomiast ,ze dla rozwoju dziecka bardzo ważne jest przedszkole .

    • 6 49

    • nie zgadzam się z taką opinią. Pracuję w żłobku jako opiekunka i rzeczywistość wygląda inaczej. Rodzice często i gęsto za dużo pracują i nie mają tyle czasu do zabawy z dzieckiem. My jesteśmy z maluszkami od rana do późnego popołudnia. Rodzic widzi się z dzieckiem raptem 2 godziny i maluch idzie spać... i tak wygląda kolejny dzień. Nie ukrywam początki dla dziecka są cieżkie ale po miesiącu wchodzą do nas z uśmiechem a zdarza się i tak że jak widzi rodzica to płacze i się cofa... taka prawda starszaki dużo mówią... chłopiec ostatnio 3 latek skarżył się na tatę... nie lubię taty bo on w domu siedzi przed telefonem i nie chce się ze mną bawić. pozdrawiam

      • 9 0

    • Najlepiej trzymać dziecko pod spódnicą do pełnoletności.

      • 10 0

    • Chelb ze smalcem

      To na ulicy dają ??

      • 5 1

    • KORO jest jak zawał ,nie zawsze daje objawy ,zawał można mieć w kazdym wieku i z czasem można się (1)

      dowiedzieć ,ze przeszło się zawał , a KORO zostawi dziurki na płuckach i też czasem się o tym dowiemy , pamiętajcie wygodne mamusie . Maski noście w zbiorowisku ludzi i chrońcie swoje dzieci w domach ,chociaż w tym czasie . Dojrzała mama nigdy nie wrzuci dziecka do żłobka tylko się nim zajmuje

      • 2 21

      • co to za brednie

        czerpie energię ze słońca ?? żyje miłością ?? a żeby wykształcić pociechę korzysta z 500+, innych +, mopsu i całej reszty świadczeń dla nieudolnych !!!

        chyba po tylu latach wiadomo skąd kasa się pojawia to pis nie daje tylko to jest zawarte w podatkach, które osoby pracujące oprowadzają (kupują towary, itd) .
        halo halo ziemia

        • 8 2

    • (1)

      Nie karmić trolla! Głupotą jest pisanie takich komentarzy (publicznie) i jeszcze ślepa wiara w własną rację!

      • 8 1

      • i co twoje dziecko w żłobku pseudo tatusiu ,a ty zamiast w robocie to przy kompie

        • 1 3

    • jak pobrali kredyty na luksusy by szpanować to trzeba walić do roboty ,a dzieci do przechowalni

      • 3 19

  • Nie powinno sie rozdawać bez sensu 5OO+ na głupie zakupy w marketach , na trampoliny itd. tylko (4)

    powinno się za te pieniądze budować żłobki i przedszkola by budynki zostały dla następnych pokoleń ,a tak Pis rozdaje pieniądze by wygrać wybory ,zresztą nie swoje pieniadze rozdaje tylko nasze.i wybory wygrywa,a przedszkoli i złobków brak

    • 22 2

    • To powiedz to naszej Prezydentównie,to jest zadanie samorządu,wydają najwięcjej w Polsce na portal internetowy (6 mln zł) za to (3)

      To powiedz to naszej Prezydentównie,to jest zadanie samorządu,wydają najwięcej w Polsce na portal internetowy gdansk.pl (coś około 6 mln zł), za to można wybudować przedszkole/żłobek, 40 mln zł dla miasta Lipsk w Niemczech (GPEC) kilka baniek Saur itd. itd.

      • 3 2

      • 5OO+ jest przeznaczone na dzieci więc mądrze ktoś pisze ,ze lepiej na budowę żłobków i przedszkoli ,a co z (1)

        tym wspólnego portal internetowy ,co ma wspólnego z dziećmi ,bo nie kumam

        • 3 0

        • a co ma do tego 500+? Przeznaczane na dzieci? Mówią że nie ma kasy, kasa jest tylko źle rozdysponowana

          • 0 0

      • weż leki ,

        • 1 1

  • (4)

    Otwórzcie boiska i place zabaw - kartka wisi, że Covid a gdzie dziecko ma się bawić? Urzędnicy do roboty!

    • 17 2

    • chyba nie w te miejsca patrzysz co trzeba place zabaw są dla dzieci i dzieci się w nich bawią (1)

      • 1 1

      • boiska i place zabaw przy szkołach są wciąż zamkniete (nie wszystkie, ale większość)

        • 1 0

    • zmień płytę Pisuar (1)

      • 1 6

      • a co to ma wspólnego z Pisem ?? Idzie sie leczcie na głowy, paranoicy !

        • 6 1

  • Maluszki (1)

    Myślę że jeżeli pojawiłby się ktoś chory to żadna dezynfekcja i maseczki nie pomogą. Co z tego że opiekunow nie wpuszcza się bez maseczki jak ich maluszki są bez.Paranoja

    • 22 2

    • maluszki są mniejszymy nosicielami tego wirusa ,a maska nie jest dla ich ochrony tylko chronią je maski pań w żłobku

      • 1 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Forum

Wydarzenia

Wystawa budowli z klocków Lego (2 opinie)

(2 opinie)
33 - 35 zł
wystawa

Wystawa dinozaurów Di­no­world (5 opinii)

(5 opinii)
45 zł
wystawa

Unikaj statków, gdzie nie mają zwierząt. Zwierzęta na Darze Pomorza - wystawa czasowa (2 opinie)

(2 opinie)
28 zł
wystawa

Najczęściej czytane