Wiadomości

Zupa owocowa, kasza z sokiem i kakao. Wspominamy smaki dzieciństwa

Kopytka - jedno z popularnych dań kojarzących się z dzieciństwem.
Kopytka - jedno z popularnych dań kojarzących się z dzieciństwem. 123rf.com/ katerinanikolaevna

Makaron z truskawkami, pampuchy od babci, oranżada czy jabłka i śliwki skradzione "na szaber" od sąsiada. To tylko niektóre przykłady smaków z dzieciństwa, które wspominamy po latach. Co jeszcze królowało na stołach w czasach, gdy byliśmy mali? Zapytaliśmy mieszkańców Trójmiasta o ich kulinarne wspomnienia.



Przedszkola w Trójmieście


Czy dobrze pamiętasz smaki swojego dzieciństwa?

oczywiście, tego się nie zapomina 71%
raczej tak, pamiętam sporo potraw i przysmaków 22%
coś mi świta, ale nie ma tego zbyt wiele 5%
nie, prawie nic nie pamiętam 2%
zakończona Łącznie głosów: 1105
Sklepy wypełnione słodyczami i szybkimi przekąskami, automaty w każdym biurze i szkole, knajpki na każdej ulicy i nieograniczony dostęp do fast foodów - dzisiaj dostęp do jedzenia i słodyczy jest niezwykle łatwy, łatwiejszy niż kiedykolwiek. Jednak jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu wyglądało to zupełnie inaczej. Posiłki opierały się głównie na bazie nieprzetworzonych produktów, można zaryzykować stwierdzenie, że jedzono skromniej, ale zdrowiej.

Prawdopodobnie każdy z nas ma swoje wyjątkowe wspomnienia związane z przysmakami z czasów młodości. Wiele z nich to pierwsze szkolne lub przedszkolne posiłki, ulubione dania, ale także znienawidzone potrawy, na myśl o których nadal może robić się słabo. Zapytaliśmy mieszkańców Gdańska, Sopotu i Gdyni, co najbardziej zapadło im w pamięć.

Czytaj też: Telegram w butelce sprzed 50 lat odnaleziono w murach remontowanego dworca

- Moje smaki dzieciństwa przypadają na lata 60. - wspomina Maria z Gdańska. - Są to przede wszystkim chleb polany kawą Turek i posypany cukrem. Czasami w innej wersji, z kwaśną śmietaną i cukrem. To także bułka ze smalcem domowej roboty i solą, a do tego jabłko, czyli kwaśna "papierówka" prosto z jabłonki z ogródka. Oczywiście był też placek drożdżowy z rodzynkami, którym pachniał cały dom w sobotę po przyjściu ze szkoły. Nie zapomnę lodów Eskimos kupowanych na ul. Wyspiańskiego we Wrzeszczu. Była też oranżada od Cyrsona z budki z warzywami, którą wspominał również Paweł Huelle w książce "Weiser Dawidek". Zimą stawialiśmy ją za piecem kaflowym, żeby się ogrzała. A na koniec jabłko, tak zwana "zimówka", czyli pieczone w piecu.
Są dzieci, które na posiłki przychodzą z radością, lubią próbować nieznanych potraw i łatwo przekonują się do nowych smaków. Są również takie, które potrzebują znacznie więcej czasu i cierpliwości, dlatego szybko zostają okrzyknięte "niejadkiem".
Są dzieci, które na posiłki przychodzą z radością, lubią próbować nieznanych potraw i łatwo przekonują się do nowych smaków. Są również takie, które potrzebują znacznie więcej czasu i cierpliwości, dlatego szybko zostają okrzyknięte "niejadkiem". Fot. Unsplash/Providence Doucet
- Ja się zawsze na śniadanie w przedszkolu spóźniałam, bo nie liczyliśmy czasu rano i w przedszkolu lądowałam, gdy ze śniadania zostawało dosłownie kilka kanapek - opowiada Dominika, która do przedszkola chodziła w latach 90. - Pamiętam, że kanapki były z pastą jajeczną i choć dawniej jej nie lubiłam, to dziś z chęcią bym takie kanapki zjadła. Do tego pamiętam naleśniki serwowane wyłącznie w piątki, bo przestrzegano postu. Było też kakao i kompot. Do tego chyba najfajniejsze jest wspomnienie zapachu świeżej zupy czy kotletów, który niósł się przez całe przedszkole. Zawsze na mnie wrażenie robił ten gigantyczny gar z zupą i z ogromną chochlą w kuchni, gdy zaglądałam tam ukradkiem.

Najbardziej znane trójmiejskie zespoły lat 90.



Z wizytą w Fabryce Czekolady "Bałtyk":


- Bardzo dużą część swojego dzieciństwa spędzałem na terenie klubu tenisowego na Lechii - opowiada Alan. - Pamiętam tamten sklepik, w którym często kupowałem słodycze czy frytki. W przedszkolu natomiast się jadło ryż z cynamonem i jabłkami, budyń z jakimś sztucznym różowym syropem, piliśmy też kawę zbożową. Moje smaki to także maliny w słoiku od dziadka, kotlet schabowy mamy i ciastko z nadzieniem jabłkowym, na które zawsze chodziłem po treningu.
- Do przedszkola chodziłem w latach 90. i najlepiej z tamtego okresu wspominam danie, które nazwaliśmy nie wiadomo właściwie dlaczego "lodziki" - śmieje się Daniel. - Był to po prostu makaron z twarogiem na słodko, za czym przepadali niemal wszyscy. Kiedy okazywało się, że tego dnia serwowane jest nasze ulubione danie, wbiegaliśmy do jadalni z radosnym okrzykiem "lodziki, lodziki!". Pamiętam też, że bardzo modne były wtedy tatuaże, które można było znaleźć w opakowaniach gum do żucia i przyklejało się je do skóry na wodę. Jeden z moich wujków, chcąc mnie zniechęcić do ich naklejania, wciąż powtarzał, że te tatuaże zmieniają kolor krwi i są strasznie szkodliwe.
Zobacz także: Mieszkaniec Witomina zebrał zdjęcia z 70 lat istnienia swojej dzielnicy

Naleśniki na słodko też mają wielu fanów w przedszkolu.
Naleśniki na słodko też mają wielu fanów w przedszkolu. fot. pixabay.com
- Moim ulubionym przedszkolnym daniem była "potrawka" - mówi Agata. - Było to mięso z kurczaka z ryżem i białym sosem, do tego gotowana marchewka. Ale były też dania, których nie znosiłam, takie jak zupa mleczna. Zjadłam ją tylko raz, gdy przymusiła mnie przedszkolanka będąca u nas na zastępstwie, nie znająca naszych zwyczajów i upodobań. Nadal mam bardzo wyraźne wspomnienie tego dnia. Na co dzień byłam fanką śledzi w śmietanie i parówek. Teraz uświadamiam sobie, że nie była to najlepsza dieta, ale łudzę się, że zdrowych rzeczy po prostu nie pamiętam. Zawsze lubiłam zupy, ale te domowe, nie z przedszkola czy od innych osób. Musiał być "mój" smak - opowiada.
- Moje smaki z dzieciństwa to przede wszystkim te związane z kuchnią regionalną - mówi Hubert, który pierwsze lata życia spędzał na Mazurach. - Na tamte rejony wpłynęła mocno kuchnia litewska, więc dużo było rzeczy mącznych i ziemniaczanych: babka ziemniaczana, kopytka, kartacze, pierogi. Natomiast w przedszkolu królowała zupa owocowa. Nikt jej nie lubił, ale ja się nią zajadałem. Do tego zupa mleczna na lanych kluskach lub z makaronem i oczywiście kaszka manna z syropem Paoli. Był także ryż z jabłkami i cynamonem lub z truskawkami. Oczywiście odbywał się też zawsze rytuał mycia rąk przed i po jedzeniu. Mieliśmy taki bardzo długi zlew z wystającymi kurkami i myliśmy w nim ręce aż po łokcie. A słodycze to przede wszystkim lody Bolero albo wodne lody pałki po 30 groszy. Do tego flipsy i gumy kulki. A jak brakowało słodyczy, ojciec robił mi kogel-mogel, a mama zawsze wołała na wylizywanie miski z kremu do ciasta.
- W okresie przedszkola byłem strasznym niejadkiem i toczyła się zawsze walka na stołówce o jedzenie - wspomina Tomasz z Gdyni. - Dopiero w wieku sześciu lat wysłano mnie do przedszkola, wcześniej byłem przyzwyczajony do posiłków, które gotował mi dziadek. Nie mogłem się długo przestawić na te wszystkie owocowe zupy. Była też zawsze walka o picie mleka, którego do dziś nie znoszę. Mój przysmak z dzieciństwa to kanapka z masłem i solą. Natomiast nie mogłem przekonać się do gotowanego mięsa z zupy i nigdy go nie jadłem. Jeśli chodzi o słodycze, pamiętam chrupki, w których można było znaleźć różne gadżety. Pamiętam serię kart z ciekawostkami ze świata "Ile zjesz, tyle wiesz". Lody "Solo" zajadałem, aż mi się uszy trzęsły. I uwielbiałem pić oranżadę Helenę, litrami.
A jakie są Wasze ulubione smaki z dzieciństwa? Czekamy na wspomnienia w komentarzach.

Opinie (240) 8 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • To słoik kwaśnej śmietany kupowany w środy i soboty na rynku i smarowany tym chleb i jeszcze trochę cukru

    • 0 0

  • (8)

    W latach dziecinstwa jadlo sie za duzo slodyczy i miesa. Teraz mamy wybor a i tak wiekszosc je to co popadnie.

    • 12 29

    • To prawda, nigdy w miesiącu nie jemy tyle mięsa, ani innych wyrobów rzeźniczych, ile wtedy było ,,na kartki" (2)

      • 5 7

      • no co ty, na kartki było tego tyle co kot napłakał

        zależnie od grupy zaopatrzenia bo były różne i niektórzy mogli mniej, inni więcej, to jeszcze był podział na województwa. W Gdańskim był jeden z gorszych przydziałów, a takie Elbląskie czy Olsztyńskie jeden z lepszych. Np. ja pamiętam że jak był przydział 3,5kg mięsa miesięcznie to tego najlepszego np. schabu czy wołowiny można było kupić tylko 400g. A to i tak był jeden z lepszych przydziałów dla wykonujących tzw, prace uspołecznione i miałeś szczęście jak się na to w ogóle natknąłeś w sklepie. Dalej były np. wędliny też chyba 400g, potem jakaś martadela i inne g... i z czasem to malało, systematycznie od lat 70 szło w dół. To były lata 80

        • 1 0

      • Za to cukru, a przede wszystkim słodu z kukurydzy jemy aż nadto

        - jest we wszystkim.

        • 1 0

    • to chyba w latach 90

      w 80 były na kartki. Dopiero chwilę przed upadkiem systemu wróciła normalność

      • 1 1

    • (2)

      W latach dzieciństwa jadało się nieprzetworzone. 100% mięsa w mięsie, pomijając pasztetową. Bardzo dużo jadało się podrobów: cynaderki, żołądki, serca, płuca, flaki, wątróbki, móżdżki, nóżki, kurze łapki.

      • 13 3

      • (1)

        Fakt, podrobów teraz się prawie nie je.

        • 3 1

        • Uwielbiam wątróbkę

          • 5 1

    • Teraz to mak albo kebs w większości niestety

      • 5 0

  • Dla mnie mleczna z makaronem to trauma z dziecinstwa (8)

    i przymusowe picie cieplego mleka w szkole. Milo wspominam zapieiekanki: bulka paryska, cebula, pieczarki i ketchup, deser typu wafle przekladane masa czekoladowa, polaczenie chyba kakao, cukier i masla. Pyszne kluski lane, kopytka i murzynek. Uwielbialam tez sok z woreczka, andruty, gume Donald i wafelki Kukuruku, tu dodatkowo byl szal bo w srodku byly naklejki do zbierania.

    • 55 3

    • (6)

      Zapiekanka taka prawdziwa, a nie "cultowa" jak dziś. I bułka faszerowana pieczarkami z cebulą na Żabiance przy Gospody. Pepsi w szkle z rodzimego browaru we Wrzeszczu. Pierwsza pizza we Wrzeszczu przy dworcu. Gruba na 10cm z serdelkami ;)

      • 10 0

      • Pepsi miała zupełnie inny smak niż dzisiaj - była pewnie z cukrem, a nie z tablicą mendelejewa. (5)

        • 6 2

        • nie sądzę, receptura ta sama od kilkudziesięciu lat (4)

          • 1 2

          • Tylko zawartość cukru inna / (3)

            • 1 0

            • cukier możliwe ale nie tablica mendelejewa (2)

              • 0 0

              • Tablica zamiast cukru - aspartany i tym podobne. (1)

                Obstaję przy swoim - pepsi w szkle z browaru miała inny smak niż obecna.

                • 0 0

              • nieno to musisz odróżnić zwykłą pepsi od pepsi zero

                ta druga ma zamiast cukru aspartam, pierwsza nie ma w ogóle. Co do smaku, jak po latach przypomniałem sobie niektóre smaki to więcej bym już nie spróbował. Nie twierdzę że wszystko, ale za małolata inaczej się je odbierało niż teraz

                • 0 0

    • teraz sobie przypomniałem - wafelki kukuruku, zbierałem naklejki do albumu

      • 4 0

  • Opinia wyróżniona

    (5)

    Gumy kulki i turbo... to były czasy;) Swoją drogą, to z tego co widziałem to wznowiono ich produkcję i są osiągalne w mniejszych spożywczakach;) Zbierało się te samochody i wklejało do specjalnego zeszytu;) Lody Solo i Oskary oraz z tańszych to Topixy i lody pałki po 30 groszy... człowiek wcinał je hektolitrami;)

    • 13 0

    • Czy były już wtedy widoczne na niebie "koniugacje astrologiczne"? (3)

      No powiedz "Pastalasi.

      • 1 3

      • (1)

        Czy chcesz mi to powiedziec w twarz denerwujacy cwaniaczku? Gdzie i kiedy?

        • 0 0

        • chce, ale ty dojedziesz

          skoro nalegasz Pantaloni

          • 0 0

      • Naprawdę mi Ciebie szkoda. Denerwujący pajac

        • 1 0

    • obrazki z gum turbo stały się nawet pewnego rodzaju walutą

      co do lodów to pamiętam te takie na dwóch patykach o smaku koli. Można było se z kumplem na spółe kupić i podzielić. Kosztowały 4500 zł

      • 0 0

  • Opinia wyróżniona

    Donuty w Sopocie na monciaku. (19)

    Oranżada w woreczku, lody z Giusti - sama woda i mąka ale teraz za nimi tęsknię. Gruszki z takiego wysokiego drzewa pod koniec parkowej. I okropne frytki mojej mamy:) Olej zmieniała na nowy raz w miesiącu. Banan, kiwi, jeden taki owoc na cały tydzień bo nie było kasy na co dzień jabłka. Jak się raz na dwa lata trafił Snickers to potrafiłem go jeść przez tydzień, mama kroiła mi nożem. Jedyna rzecz z tamtych czasów, która się niewiele zmieniła to sopocki kebab, haszu, kubba itp..

    • 83 5

    • oj pamiętam swojego pierwszego Snickersa, to chyba był 90 rok (2)

      fascynowały mnie te szlaczki na spodzie :D Z czasów PRL pamiętam natomiast smak hot dogów z farszem grzybowym zamiast parówki, saturatory oraz cytrynadę z woreczka. Potem wczesne lata 90 to era gum turbo, ale wcześniej były jeszcze gumy Donald. A pamiętacie że jeszcze w latach 90 można było kupić prawdziwie kiszone ogórki z beczki? W SAMie były. Kapusta kiszona też.

      • 4 0

      • Dalej kupisz kiszone w beczce, sa w Samie na petli w Brzeźnie:-) (1)

        • 1 0

        • to prawda, ostatnio w Stokrotce nawet widziałem, ale beczki malutkie

          niemniej to już rzadkość, mam nadzieję że wrócą do tego

          • 0 0

    • (8)

      Nie no kebab pycha. Jednak na królowej Jadwigi był dużo lepszy. Stało się w kolejce po siatę kebabów oj stało.

      • 8 0

      • Pizza obok wtedy też smakowała. (6)

        Dzisiaj już nie zrobiłaby wrażenia.

        • 7 1

        • a pamiętacie pizzerię na początku ul. Długiej? (5)

          nie pamietam dokładnie ale zdaje mi się że obok sklepu sportowego. To jeszcze chyba na przełomie przemian ustrojowych istniało. Pizza była specyficzna ale smaczna. Sprzedawali w prostokątnym formacie na tacce papierowej.

          • 4 0

          • (4)

            Ha. Właśnie nikt nie pamięta tego... Sklepu sportowego!

            • 0 0

            • Czy nie chodzi o sklrp Maraton? (1)

              • 1 1

              • chyba tak

                • 0 0

            • no właśnie dziwne (1)

              nawet na ścianie wisiał kajak

              • 1 0

              • Na Długiej, po lewej. Później na przeciwko był bar- restauracja Itaka z suwlakami i innymi greckimi daniami. Pierwsza pizzeria była chyba na Piwnej. Byłem z mamą i zamówiła z anchois. Jakoś mi nie pasowały rybki do ciasta. We Wrzeszczu przy dworcu była pizza po polsku. Gruba jak ciasto drożdżowe i kiełbasą parówkową, a na Przymorzu przy dworcu prostokątna, też nie za cienka.

                • 1 0

      • I haszu też przepyszne było .

        • 0 0

    • Donaty!!!! (3)

      Donaty były wspaniale, tak

      • 31 0

      • Zawsze była taka długa kolejka, a zapach czuc było z daleka (2)

        • 11 0

        • (1)

          Wszyscy piszą o oranżadzie w woreczku. Wcześniej była sypka, w saszetka do rozpuszczania w wodzie. Ale kto by ją rozpuszczał. Sypało się w garść i wylizywało. Strzelała i piekła w język. ZoZole mogą się schować.

          • 24 0

          • kolega gwizdnął ją kiedyś ze sklepu, próbował

            to naszli go w domu i dostał taki w...dol za oranżadkę że nie mógł chodzić

            • 0 1

    • Donuty!

      Tak tak donuty z Monciaka, do dziś pamiętam ich smak. Miło, że nie tylko ja :)

      • 2 1

    • o kurde te donuty, Boże, były cudowne

      Jedna z niewielu rzeczy które pamiętam, podsadzali mnie, bo nie dorastałem do lady, ale smak pamiętam.

      • 6 1

    • sobocki kebab się zmienił

      gdzie niby jest taki jak w latach 80?
      Co to jest haszu, kubba?

      • 6 4

  • (7)

    Pomidorowa z ryzem i chleb z margaryna i dzemem. Prawie przez caly tydzien. Tak wlasnie wygladal PRL w rodzinie bez znajomosci wsrod rolnikow. Zeby kupic cos innego do jedzenia, matka brala mnie i brata na łowy do Poznania. Ustawiala nas w kolejkach i krazyla od jednego do drugiego, ktory jest blizej kasy. Jesli chcecie poczuc klimat tych kolejek widzianych oczami dziecka to wlaczcie sobie na yt jakis film z "walka o karpia na promocji". Wcale nie bylo tak milo, uprzejmie i kulturalnie jak to niektorzy wspominaja. Dla mnie to byla obrona przed stratowaniem. Mojemu mlodszemu bratu w takiej kolejce zgnieciono dzwiami palec.

    • 28 9

    • My nie mieliśmy znajomości wśród rolników, ale mama kupowała w sklepie komercyjnym wędlinę , (2)

      Tak jak dzisiaj- 15-20 kg dziennie. Zarabiała przeciętnie pewnie- pracownica poczty, tata stoczniowiec.

      • 6 3

      • (1)

        20 kg to chyba kartofli i sruuuuuu worek do piwnicy.... a wędliny to raczej 20 dkg czyli w skrocie: deko :D

        • 14 0

        • Worek kartofli i cebuli się zamawiało

          • 0 0

    • Bez przesady - tak wyglądały lata osiemdziesiąte ew. końcówka Gierka (2)

      Lata sześćdziesiąte i część siedemdziesiątych były "normalniejsze".

      • 4 0

      • (1)

        "Za mlody" jestem i pamietam tylko 80te :)

        • 1 0

        • Zazdroszczę, bo ja niestety pamiętam jeszcze gierkowski "dobrobyt przedkartkowy".

          • 0 0

    • Noo

      Pomidorowa z ryżem, pycha jak dawbo nie jadlam, babcia zawsze robila

      • 2 0

  • Na zdjęciu są leniwe pierogi - mniam

    podsmażone na maśle, z cukrem i odrobiną cynamonu

    • 3 0

  • Przysmaki (6)

    Moje wspomnienia z czasów młodości to pampuchy z kapustą na 10 lutego w Gdyni , zupa pomidorowa i ogórkowa w barze na Władysława 4 -go , lody Mewa na patyku nigdy nie zapomnę tego cudownego zapachu i smaku na płazy w Gdyni , pyszne żelki w kształcie żabek i myszek , ciągnące toffi cukierki . To były czasy , była bieda ale ludzie byli cudowni dla siebie i każdy dzielił się czym miał !

    • 30 0

    • Pampuchy (1)

      Dziękuję za te wspomnienia.Też chodziliśmy na 10 Ludka na pampuchy.
      Pamiętam też lody Mewa na plaży.Na zawołanie ,,lody Mewa,,wołaliśmy
      niech Pan śpiewa.Przy plaży stał saturator z wodą sodową i przyczepa
      z parówkami.Czasem dla odmiany chodziliśmy na Polankę Redłowską na basen.
      Na placu Grunwaldzkim czasem było wesołe miasteczko.Nie było jeszcze bulwaru,były
      ''falochrony''.Na Władysława IV powstały drugie Delikatesy.Mówiliśmy na nie Nowe,albo
      ''na polu''.Obok była duża księgarnia,w której pracowałam po skończeniu liceum.Cieszyłam
      się,bo moja pierwsza praca była na ścieżkach mojego dzieciństwa.Piękne chwile.Pozdrawiam
      wszystkich b.serdecznie.

      • 2 0

      • Pampuchy

        Ja pamiętam pierwsze Delikatesy na środku Świętojańskiej to było Cudo , kierownik sklepu tak obrotny i sklep zaopatrzony jak w Pewexie przy Roxanie . Chałwa do dzisiaj przypominam sobie jest smak . Ale już takiej nie ma , kabanosy cienkie jak patyczki i smaczne , nie te dzisiejsze . Jak starczało pieniędzy , chodziliśmy do restauracji Myśliwska na Abrahama na dobre piwo z beczki i do tego wyśmienita golonka . A wieczorem po znajomosci do Inter Clubu na 10 lutego .Club tylko dla. Marynarzy za okazaniem książeczki żeglarskiej .Tam najładniejsze dziewczyny się bawiły .Pozdrawiam wszystkich którzy mieszkali wtedy tez w Gdyni , piękne wspomnienia :)))

        • 1 0

    • Ten bar z pampuchami to "Karlik"? (3)

      • 4 0

      • Pampuchy (2)

        Nie pamiętam nazwy tego lokalu , ale mieścił się vis poczty , takie w rzędzie boksy na 10 lutego , bliżej knajpy dla marynarzy Inter Club .

        • 2 0

        • Ten miałem na myśli. (1)

          Obok pawilonów była piwiarnia (między pawilonami a obecną Żabką - wtedy księgarnią).

          • 2 0

          • Pampuchy

            Ha ha ,to widzę że większość gdynian tam jadła te przepyszne rarytasy :) Pozdrawiam

            • 1 0

  • Baton krymski

    Oj... nie zapomnę tego smaku. Teraz nawet czekolada smakuje inaczej bo dodają do niej olej palmowy, który szkodzi!!!

    • 3 0

  • Smaki dzieciństwa

    Zupa kartoflanka i kiszona kapusta z mięsem i kaszą jęczmienną do tego tłuczone ziemniaki.Kakao gotowanie i do tego ru***anki ( placki drożdżowe smażone na patelni. Śledzie solone w śmietanie z cebulką do tego gotowane ziemniaki. Zupa z wiśni lub czarnych jagód z kaszą manną gotowaną na gęsto i pokrojoną w kostkę dodaną do zupy.

    • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Informacje

Reklama

Forum dziecko

  • Otulacz do fotelika Dziewczyny mam pytanie, jakich używacie otulaczy do fotelików dla dzieci? Mam jeden, po...

    Rodzina i dziecko bez ogłoszeń , autor: Renata23

  • Voucher 1000 zł - żłobek/ przedszkole... Posiadam Voucher 1000 zł dla rodzica, który ma zamiar zapisać dziecko do jednej z prywatnych...

    Rodzina i dziecko bez ogłoszeń , autor: Aleksandra987

  • wajlnfwd where can i buy over the counter sildenafil

    Rodzina i dziecko bez ogłoszeń , autor: Kiasum

  • Lekarz chorób zakaźnych Witam, Czy w dobie pandemii koronowawirusa jest w Trójmieście jakiś specjalista od chorób...

    Rodzina i dziecko bez ogłoszeń , autor: JF

  • organizacja urodzin dziecka (3) Przed nami organizacja 4 urodzin starszej córki, ale po raz pierwszy organizujemy różniez...

    Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

  • Pościel niemowlęca (4) Cześć dziewczyny, przychodzę z pytaniem. Potrzebuję dobrej, hipoalergicznej pościeli dla...

    Rodzina i dziecko bez ogłoszeń , autor: Agnieszka875

  • Ostriga Jakis czas temu wyczytałam że pomaga mocz . A dokładnie okłady z moczu. Stosuje od 4 dni i...

    Rodzina i dziecko bez ogłoszeń , autor: Aga

  • Dobry pediatra NFZ Rumia i okolice. (2) Jakiego polecacie pediatrę dla noworodka w Rumi i okolicach? Chodzi o lekarza POZ, do...

    Rodzina i dziecko bez ogłoszeń , autor: Przyszła mama.

  • Jakie liceum dwujęzykowe Na Was zawsze mogę liczyć,może i tym razem mi pomożecie.Szukam dobrego,przyjaznego liceum...

    Rodzina i dziecko bez ogłoszeń , autor: polanka

  • qrvtycusin generic dutasteride

    Rodzina i dziecko bez ogłoszeń , autor: Amysum

  • beta hcg - pomoc w interpretacji wyniku (5) moje drogie, jestem 13 dni po zastrzyku ovitrelle, 12 dni po owulacji - wczoraj test o...

    Rodzina i dziecko bez ogłoszeń , autor: Aleksandra

wszystkie tematy »