• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Adopcja w Trójmieście. Mniej dzieci, chętnych też brakuje

Wioleta Stolarska
13 marca 2018 (artykuł sprzed 4 lat) 
Opinie (91)
Sam proces adopcji w Trójmieście trwa około dwóch lat. Oczywiście czas kwalifikacji zależy od indywidualnych predyspozycji kandydatów oraz tego, ilu jest chętnych. Sam proces adopcji w Trójmieście trwa około dwóch lat. Oczywiście czas kwalifikacji zależy od indywidualnych predyspozycji kandydatów oraz tego, ilu jest chętnych.

Zmniejszyła się liczba dzieci zgłaszanych do adopcji w trójmiejskich ośrodkach, niestety ostatnie dwa lata to również mniej zakończonych procedur adopcyjnych. Sam proces adopcji w Trójmieście trwa około dwóch lat. Oczywiście czas kwalifikacji zależy od indywidualnych predyspozycji kandydatów oraz tego, ilu jest chętnych. Jak przekonują pracownicy ośrodków, ta długa droga wymaga cierpliwości, ale to czas intensywnych przygotowań, kiedy kandydaci uczą się roli rodzica adopcyjnego.



Co powoduje, że chętnych do adoptowania dziecka jest coraz mniej?

W województwie pomorskim działają dwa ośrodki adopcyjne - Pomorski Ośrodek Adopcyjny w Gdańsku oraz Ośrodek Adopcyjny Fundacji "Dla Rodziny". Tylko w ubiegłym roku pod ich opiekę trafiło 417 dzieci, a tylko 96 z nich zostało adoptowanych.

W ostatnich latach dzieci zgłaszanych do adopcji jest coraz mniej. Tylko do Pomorskiego Ośrodka Adopcyjnego w roku 2012 trafiło ich aż 871, a w ubiegłym roku było ich już 269.

- Zgodnie z prawem do ośrodka adopcyjnego zgłaszane są wszystkie dzieci z uregulowaną sytuacją prawną. Oznacza to, że rodzice biologiczni dziecka wyrazili zgodę na jego przysposobienie, bez wskazywania osoby przysposabiającej, są pozbawieni władzy rodzicielskiej wobec dziecka lub nie żyją - mówi Joanna Bartoszewska, dyrektor Pomorskiego Ośrodka Adopcyjnego.
Jak wyjaśnia, nie każde dziecko zgłoszone do adopcji otrzymuje kwalifikację. Podczas podejmowania decyzji główną przesłanką jest dobro dziecka.

- Większość dzieci z uregulowaną sytuacją prawną nie jest gotowa, by znaleźć się w rodzinie adopcyjnej. Przeważnie przebywają one w rodzinach zastępczych spokrewnionych u dziadków, wujostwa itp., bądź nie wyrażają zgody na przysposobienie i posiadają silne więzi emocjonalne z opiekunami - dodaje.
Decyzję o kwalifikacji dziecka do adopcji ośrodek podejmuje w oparciu o zebrany materiał diagnostyczny. Kluczowe jest tu zweryfikowanie gotowości dziecka do adopcji oraz jego zdolności do nawiązania więzi w nowej rodzinie.

Adopcje w Trójmieście w ostatnich latach. Adopcje w Trójmieście w ostatnich latach.

Kto może adoptować dziecko?



Adopcja to bardzo złożony proces, który musi być odpowiednio przygotowany i przemyślany przez kandydatów, wymaga dużego zaangażowania i cierpliwości.

Procedury adopcyjne są szczegółowo określone przez ustawę o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej oraz kodeks rodzinny i opiekuńczy. W myśl przepisów "przysposobić dziecko może osoba pełnoletnia, mająca pełną zdolność do czynności prawnych, której kwalifikacje osobiste uzasadniają, że będzie należycie wywiązywała się z obowiązków przysposabiającego".

- A więc adoptować może małżeństwo bezdzietne, bądź posiadające własne dzieci lub też osoba niebędąca w związku małżeńskim. Jednak przysposobić wspólnie mogą tylko małżonkowie. Istotna jest również różnica wieku między rodzicami adopcyjnymi i dzieckiem. Kodeks nie precyzuje tego zagadnienia, stwierdzając jedynie, że: "między przysposabiającym i przysposobionym powinna istnieć odpowiednia różnica wieku". Praktyka wskazuje jednak, że wymiar tej różnicy nie powinien przekraczać 40 lat - mówi Grażyna Bruska, dyrektor Ośrodka Adopcyjnego - Fundacja "Dla Rodziny".
Czytaj także: "Nie byłem u mojej mamy w brzuszku", czyli jak mówić dzieciom o adopcji

Sam proces adopcji w Trójmieście trwa około dwóch lat. Oczywiście czas kwalifikacji zależy od indywidualnych predyspozycji kandydatów oraz tego ilu jest chętnych. Sam proces adopcji w Trójmieście trwa około dwóch lat. Oczywiście czas kwalifikacji zależy od indywidualnych predyspozycji kandydatów oraz tego ilu jest chętnych.

Od czego zacząć?



Pierwszym krokiem do rozpoczęcia procedury kwalifikacyjnej jest umówienie się na spotkanie informacyjne z pracownikiem ośrodka adopcyjnego. Po rozmowie i podjęciu decyzji o rozpoczęciu procedury należy złożyć formularz zgłoszeniowy wraz z wymaganą dokumentacją.

Wśród wymaganych dokumentów znajduje się m.in. zaświadczenie o niekaralności, stanie zdrowia czy dochodach, ale także życiorys czy zdjęcia rodziny. Po ich skompletowaniu następuje proces kwalifikacyjno-diagnostyczny, który trwa ok. pół roku. Kandydaci od tego momentu mają do dyspozycji pracownika ośrodka, który staje się opiekunem rodziny.

- Opiekun przeprowadza wywiad adopcyjny w miejscu zamieszkania kandydatów. Ma on uzyskać informacje o sytuacji materialnej, bytowej oraz zdrowotnej rodziny. Następnie kandydaci do przysposobienia dziecka biorą udział w badaniach psychologicznych i pedagogicznych. To pierwszy krok do uzyskania wstępnej oceny. Całokształt zebranych informacji i diagnoz przedstawiany jest zespołowi ds. rodzin naszego ośrodka przez pracowników diagnozujących sytuację kandydatów. Tutaj też podjęta zostaje zespołowa decyzja o zakwalifikowaniu kandydatów do szkoleń, które są kolejnym elementem diagnozy. Podczas szkoleń kandydaci do przysposobienia dowiedzą się m. in., co o przysposobieniu mówi prawo, jak przebiega rozwój dziecka oraz uzyskają informacje o przebiegu procesu kształtowania się więzi w rodzinie adopcyjnej. Dodatkowo nabędą nowe umiejętności wychowawcze, zrozumieją istotę jawności adopcji oraz będą mieli możliwość poznania ludzi, którzy już adoptowali dziecko. Po ukończeniu szkolenia kandydaci otrzymają świadectwo potwierdzające ich uczestnictwo w spotkaniach szkoleniowych. Następnie ma miejsce rozmowa podsumowująca dotychczasowe etapy procedury. W dalszej kolejności przygotowywana jest opinia końcowa, zawierająca opinię o kwalifikacjach osobistych, która przedstawiana zostaje zespołowi ds. rodzin. Wtedy też zostaje podjęta decyzja dotycząca kwalifikacji kandydatów do przysposobienia. Jeśli decyzja zespołu jest pozytywna, rozpoczyna się okres oczekiwania na dziecko - wyjaśnia Joanna Bartoszewska.
- Sam proces przebiega szybko i sprawnie, ale chyba mieliśmy w tym wszystkim dużo szczęścia, bo w listopadzie złożyliśmy papiery, a jakoś w lutym następnego roku zaczęliśmy chodzić na spotkania w ośrodku. Same spotkania były ciekawe i dla nas pełne emocji, bo zbliżały nas do upragnionego dziecka. Warsztaty dla mnie osobiście były dość ciężkie, tzw. prace domowe, czyli uzupełnianie przekazywanych nam materiałów o naszym życiu, o nas samych, rodzinie, poglądach. Procedura przygotowań zakończyła się w czerwcu. Wszystko było sprawnie zorganizowane, jedynie okres oczekiwania na dziecko powinien być jak najkrótszy - mówi pani Małgorzata, która z mężem kilka lat temu zdecydowała się na adopcję dziecka w jednym z gdańskich ośrodków.
Czytaj też: Ruszyła kwalifikacja par na dofinansowane zabiegi in vitro w Gdańsku

Szukają rodziców dla dziecka, nie odwrotnie



Priorytetem pracy ośrodka adopcyjnego jest znalezienie kandydatów na rodziców adopcyjnych dla dziecka i jego potrzeb, nie odwrotnie.

- Proces szkoleniowo-przygotowawczy małżonków pomaga pracownikom ośrodka poznać ich mocne strony i kompetencje, które nakładamy na potrzeby dziecka. Kandydaci dostają propozycję poznania dziecka. Pierwszy etap to zapoznanie się z dokumentacją i badaniami psychologicznymi, a kolejny - poznanie dziecka. Na każdym etapie małżonkowie samodzielnie podejmują decyzję - dodaje Grażyna Bruska.
- Tylko wnikliwa analiza sytuacji kandydatów i odpowiednia diagnoza dziecka pozwala dokonać doboru odpowiedniej rodziny właściwej ze względu na potrzeby konkretnego dziecka. Kluczem jest tu bowiem nie kwestia dokonania się przysposobienia, ale powodzenie adopcji - przekonuje dyrektor POA.
Jak dodaje, rodzice adopcyjni powinni zdawać sobie sprawę z tego, że nie wystarczy zaakceptować i pokochać dziecko, trzeba wiedzieć, jak mądrze postępować z dzieckiem, którego historia jest boleśnie naznaczona już od najmłodszych lat.

- Zanim sami zdecydowaliśmy się na adopcje, spotkaliśmy się z parą, która adoptowała dzieci, chcieliśmy się doradzić, porozmawiać. Oni opowiedzieli nam, co nimi kierowało, co im się podobało a co nie w całej procedurze, a co najważniejsze - poznaliśmy dzieci. Martyna, ich córka - to poznanie tego dziecka utwierdziło mnie, że bardzo chcę być mamą. Na tym spotkaniu ci znajomi przestrzegli nas, żeby nie zgadzać się na przyjęcie dziecka z nierozwiązaną sytuacją prawną - chyba jakiś znak, bo właśnie z naszym synem na początku tak było, że nie miał uregulowanej sytuacji. To spotkanie z nimi było takie ważne wtedy i przełomowe dla nas, rozmowa z kimś, kto już przeszedł ten proces jakby ułatwiła i nakierowała nas. Od jakiegoś czasu sama także rozmawiam z parą, która myśli i zaczęła już działać w sprawie adopcji - opowiada Małgorzata.
Sam proces adopcji w Trójmieście trwa około dwóch lat. Oczywiście czas kwalifikacji zależy od indywidualnych predyspozycji kandydatów oraz tego ilu jest chętnych. Sam proces adopcji w Trójmieście trwa około dwóch lat. Oczywiście czas kwalifikacji zależy od indywidualnych predyspozycji kandydatów oraz tego ilu jest chętnych.

Właściwa motywacja



Dyskwalifikować do pełnienia roli rodzica adopcyjnego może brak warunków formalnych, niewłaściwa motywacja, pozostawanie w żałobie po stracie dziecka, mała refleksyjność, stan zdrowia, nieumiejętność rozpoznawania sygnałów biegnących od dziecka, zła kondycja małżeństwa.

- Ośrodek w swoich działaniach kieruje się fundamentalną zasadą dobra dziecka, które potrzebuje szczególnej ochrony i pomocy ze strony osób dorosłych. Wszelkie działania zmierzają do zapewnienia dziecku jak najlepszego środowiska rodzinnego - mówi dyrektor POA.
Zgodnie z prawem, po uprawomocnieniu się postanowienia sądu o adopcji, ośrodek adopcyjny nie ma możliwości wglądu w sytuację ustanowionej w ten sposób rodziny. Wszelkie wsparcie i pomoc mogą być realizowane jedynie na wniosek rodziców adopcyjnych.

- W tym celu w naszym Ośrodku prowadzimy spotkania grup wsparcia dla osób, które przysposobiły dziecko i chciałyby uzyskać pomoc w trudnościach wychowawczych czy podzielić się swoimi doświadczeniami - dodaje.

Miejsca

Opinie (91) ponad 10 zablokowanych

  • (10)

    Dopóki nie urealnią wymagań do adopcji, to adopcji nie będzie. Szkoda, że nie sprawdzają mnożącej się patologii i warunków w jakich chowane są dzieci. Szkoda, ze nie patrzą w wyra cyganów mieszkających w Polsce, bo ci też produkują dzieci tasmowo. Za to porządnych ludzi, którzy marzą o dziecku a swojego nie mogą mieć, tym stawia się warunki z kosmosu. Chory system.

    • 184 7

    • (2)

      "niewłaściwa motywacja, pozostawanie w żałobie po stracie dziecka, mała refleksyjność, stan zdrowia, nieumiejętność rozpoznawania sygnałów biegnących od dziecka, zła kondycja małżeństwa."

      A czy to jest sprawdzane u rodziców biologicznych???

      • 112 15

      • no i właśnie dlatego tak to jest sparwdzane u rodzicow adopcyjnych, chcących przysposobić dziecko odrzucone przez rodzicow

        • 23 9

      • Nade mną mieszka taka rodzina - dopiero po interwencji policji poczuli strach i jest spokoj, dzieci nie placza calymi dniami, nie sa bluzgane. Nie wiem, jak przebiegla interwencja mops-u, ale dzieci nadal tam sa.

        • 19 2

    • Czytasz mi w myślach.

      • 24 0

    • (2)

      Prostsze formalności adopcyjne, prywatne ośrodki adopcyjne (nie prowadzone przez osobę, która latami zdobywała kwalifikacje, ale przez jakiegoś biznesmena, czy osobnika podstawionego, takiego z twarzy podobnego do nikogo),
      obniżone wymagania wobec chętnych do adopcji...

      Tak, na pewno adopcji byłoby więcej.

      A zastanowił się ktoś że tu nie chodzi o to żeby wyprzedać towar, żeby nie zalegał w magazynie?
      Zastanowił się ktoś na ile osób zajmujących się adopcją (np w tychże prywatnych ośrodkach) i na ile zgłaszających się, NIEKTÓRZY mieliby zamiary przestępcze?
      Jak myślicie, na ile punktów obrotu adoptowanymi, jeden sprzedawałby dzieci na lewo
      z przeznaczeniem na:
      - organy zamienne,
      - dla mafii pedofilskiej.

      Jakieś głębsze wnioski?

      A teraz, jeśli ktoś naprawdę chce mieć dziecko, to będzie to takim problemem starać się te dwa lata?

      • 23 15

      • Dobrze, że tylko 2 lata. Gorzej jakby było to

        10 lat. Za nim 8 latek dostanie rodziców adopcyjnych będzie już dorosły

        • 17 0

      • pedofile

        Tak, tylko że jest problem skrzętnie zamiatany pod dywan przez rządzących. Bardzo łatwo i szybko uzyskują dzieci ludzie z zza granicy. Niestety są to pedofile. Oni nie muszą tych wszystkich procedur spełniać, a po dziecku ginie wszelki ślad.

        • 5 3

    • Ojciec adopcyjny od 6 lat (2)

      Witam jestem od 6 lat ojcem adopcyjnym i nie zgodzę się, że kryteria stawiane potencjalnym rodzicom adopcyjnym są z kosmosu. To nie jest kaprys niedzielnych zakupów.
      Jak ktoś sie wacha i ma pytanie szczerze odpowiem subiektywnym uczuciem ojca.

      • 29 5

      • Ojciec adopcyjny od 6 lat (1)

        Napisałem, że jak ktoś się wacha to szczerze odpowiem na pytania, szanuje każdego opinię, jeśli ktoś jest do mojego poprzedniego postu negatywnie nastawiony to niech napisze dlaczego ? Szanuję każdego opinie i uczucia lecz mnie zależy, aby było jak najwięcej szczęśliwych dzieci w szczęśliwych rodzinach, bez względu czy biologicznych czy adopcyjnych.

        • 9 2

        • Mama ado 3 dzieci

          Mysle ze ktos kto doswiadczyl i przeszedl pozytywnie proces nie powie ze formalności są "wydumane" i zbyt trudne... Cholera, to dziecko!!! Żaden proces nie jest zbut trudny aby adopcja byla udana. To ma pomóc dziecku - nie nam. To ma zrobic z nas rodzine a to nie dzieje sie w chwile.

          • 12 2

  • Jest taki problem z adopocją więc dlaczego prezydent Gdyni nie współfinasuje in vitro:(??

    • 39 29

  • (2)

    Nikt nie uczy zwykłych ludzi życia z dzieckiem, opieki i nie spr czy możesz je mieć. Rozumiem, że jest ono po traumie, ale bez przesady...no i tez najlepiej dać małe do adopcji wtedy dziecko nie pamięta i można traktować normalnie

    • 48 14

    • W Polsce jest wysoki procent "zwracania " dzieci przez rodziny adopcyjne, czy zastępcze (1)

      • 7 9

      • A może dlatego, że malutkie dziecko najpierw dobrych kilka lat "zalega" w bidulu i ma potem brzydko mówiąc przeoraną psychikę? Mało się o tym mówi, ale to są trudne bardzo wymagające. Może gdyby całość procesu przyspieszyć i dzieci wędrowałyby szybko do nowych rodziców, łatwiej byłoby je otulić opieką i miłością, przysposobić w pełni. Dużo jest też przypadków że dziecko przed adopcją kwitnie latami w domu w którym starzy chleją, tłuką siebie i dzieci, a na sen maczają dziecku smoczka w wódce. Te dzieciaki kwalifikują się potem do terapii i leczenia.

        • 8 2

  • (12)

    Nie adoptowałabym dziecka. 2 lata czekania,nie wiadomo czy się uda,przyzwyczajasz się do dziecka i potem mówią,że jednak nie,jak już się uda to dziecku nagle może odwalić i szuka rodziców biologicznych. Wole 9 miesięcy nosić własne w brzuchu i nie mieć problemów

    • 27 129

    • Adopcja jest dlabludzi ktorzy nie moga nosic dziecka w brzuchu (4)

      A jak twojemu dziecku odwali w gimnazjum to sie go pozbedziesz??

      • 57 6

      • (1)

        Tak, pozbędę się.

        • 7 23

        • albo ono ciebie się pozbędzie

          • 7 3

      • (1)

        Można próbować in vitro,dużo lepsze wyjście

        • 8 28

        • Tak , tylko nie kogoś komórki ? P

          • 0 0

    • 'dziecku nagle może odwalić i szuka rodziców biologicznych'

      Chęć poznania i kontaktu z rodziną biologiczną nie jest syndromem 'odwalania'. Nie musi też oznaczać osłabienia więzi z nową rodziną, często bywa wręcz odwrotnie.

      • 42 3

    • (1)

      Gorzej jak swojego nie możesz w brzuchu nosić...

      • 18 0

      • Nie koniecznie,mam znajomą która uważa,że nie chce "narażać" swojego ciała,woli adoptować i dać szczęście porzuconemu dziecku.

        • 12 6

    • I właśnie po to są te procedury, żeby odsiać frustratów, którym się wydaje że gdy adoptują dziecko, to stają się jego właścicielami a ono ma wdzięczność okazywać.

      • 39 4

    • Dopasowanie rodziców i dziecka następuje na końcu drogi, nie na początku. Dopiero jak się przejdzie szkolenia to kontaktuje się z dzieckiem, może to być równie dobrze niemowlak. I adoptuje się NIEMOWLAKA a nie 2latka.
      Boże jak ludzie nic nie wiedzą, a komentują jak specjaliści od wszystkiego.
      I całe szczęście że jest szczegółowa weryfikacja, przynajmniej dzieci trafiają do ludzi odpowiedzialnych a nie "znafcuf" każdego tematu.

      • 8 1

    • niezkrwiazduszyiserca (1)

      O ile sie da! Mam troje adoptowanych dzieci i są wspaniałe!

      • 6 1

      • Dokadnie, mam trójkę - 1,2,6 - cudowne moje ado-dzieci. Nic bym nie zmienila i kazdemu zycze takiego szczescia :)

        • 3 0

  • aaa (4)

    Ja adoptowałem i jestem zadowolony. Nie wyobrażam sobie życia beż córki. Teraz jesteśmy również rodziną zastępczą, dla innych dzieci. Adopcja kiedyś była łatwiejsza, bo można było adoptować dziecko w ośrodkach prywatnych. Teraz tylko można w państwowych.

    • 69 6

    • no to jesteś szczęściarzem (3)

      Ja z autopsji znam inną historię - wspólna rodzina, równe traktowanie, brak jakichkolwiek uprzedzeń (zresztą jako rodzeństwo późno się o tym dowiedzieliśmy), a jednak - geny w pewnym czasie eksplodowały i dały znać o sobie

      • 18 5

      • Ja też znam (2)

        Pięcioro dzieci od tych samych rodziców. Jeden nauczyciel, jeden policjant, jedna pielęgniarka, jeden bezrobotny i jeden recydywista. I...?

        • 21 3

        • i nie wiem co (w sumie takie gdybanie mnie nawet nie interesuje) (1)

          ale jeśli na sześcioro osób jedna się wyróżnia agresją, buntem, dziwnymi skłonnościami... Do tego - na czworga biologicznego rodzeństwa owej adoptowanej osoby troje jest na dnie, a jedna od dna się właśnie wybija - to tylko człowiek naiwny będzie utrzymywał, że to zbieg okoliczności

          • 2 3

          • To nie jest zbieg okolicznośc. To wychowanie.

            • 6 2

  • chore to (1)

    To dla tych którzy nie mogą mieć dzieci a chcą, są wygórowane wymagania bez pewności że w ogóle to dziecko "dostaną" a dla patologii jest w nagrodę 500+... Żenujące

    • 92 14

    • Po pierwsze dostać to możesz cukierka a nie dziecko. Właśnie dlatego są takie wymagania, a nie inne, żeby to dziecko było kochane, a nie "dostane". Po drugie z Twojej chorej logiki wynika, że 500+ dostaje sama patologia... Ciekawe, ciekawe...

      • 2 4

  • Ja jestem adoptowany (6)

    Formalnie nikt nic nie wie. Ja sie dowiedzialem przypadkiem. Moje podejscie troche sie zmienilo do różnych spraw. Ciezki temat.

    • 75 8

    • Ciekawe, za co te minusy... (1)

      Ode mnie wszystkiego dobrego.

      • 45 2

      • Też się zastanawiam, kto minusował. Bo to, że po nic, to raczej widać.

        • 26 2

    • Ja wychowywałam się w domu i słyszałam plotki, że mój Tata nie jest moim ojcem

      Nigdy tego nie sprawdziłam. Zmarł kilka lat temu i nie chcę dociekać prawdy. Był najwspanialszym Tatą na świecie. Więc nawet gdyby to była prawda guzik mnie to obchodzi.

      • 67 2

    • A czemu ciezki temat??

      • 0 8

    • farciarz (1)

      źle że nie powiedzieli wcześniej, w oczy ale błagam na wszystko pamiętaj dlaczego to zrobili .... chcieli jedynie cię chronić. Zobacz to tak: chcieli mieć dziecko, zaadaptowali, pokochali nad życie, oddając się w całości rodzicielstwu. Nie myśl że temat ciężki ... należysz do grona ogromnych farciarzy! nie tylko fakt, że nie zostałeś w domu dziecka (przejdź się tam, zobacz jakie oczy mają te dzieci) tylko znalazłeś dom pełen miłości to jeszcze fajnych rodziców którzy chronią .. ponad wszystko. Farciarz jesteś!! dziękuje Bogu bo dzieci z domów dziecka mają oczy puste ... nikt nie nauczył ich kochać i przytulać!

      • 9 1

      • Mylisz się. Nie ma farta tylko nieszczęście.
        Rodzice nie chronili takim zachowaniem Jego, tylko siebie.
        I uwierz mi, że są rodzice adopcyjni, zwłaszcza sprzed kilku dekad, których natura pozbawila możliwości i się nie pomyliła, bo dzieci nie powinni mieć.
        Normalna rodzina nie musiąść mieć tajemnic i nie czuję zagrożenie swojej pozycji. W końca sami wychowywali to dziecko i wiedza jaka robotę wykonali...

        • 0 3

  • a po co oddawać jak 500+ płacą?

    • 39 10

  • Dlaczego pary homoseksualne nie moga adoptowac dzieci ? (9)

    Mamy w naszych zwiazkach tyle milosci ze moglaby byc przekazana ona dzieciom. Widac ze coraz mniej par heteroseksualnych chce adoptowac dzieci, oni gonia za kariera. Nie bojmy sie LGBT, to normalne ze jest jak wykazuja badania, prawie 30% osob homoswksualnych w kazdym spoleczenstwie.

    • 32 95

    • kiedyś mówiono o 2%, później o 5%, ostatnio o 10% i w to jeszcze jestem w stanie uwierzyć (1)

      teraz już 30%?

      Puknijcie się w czoło lewicowi propagandyści

      • 36 16

      • Amerykanski Instytut Badan Nad Preferencjami Seksualnymi.

        Tak zwany wspolczynnik LGBT to 30,75 %

        • 5 15

    • 'prawie 30% osob homoswksualnych w kazdym spoleczenstwie'

      Chętnie poznam źródło tych... badań. Ps. Krytyka innych nie dodaje wartości jej autorom, warto o tym pamiętać;)

      • 23 6

    • 30 %??

      Na pewno nie 30 %. to nie śmietana do ciasta.
      A tak serio, uważam że normalni homo powinni mieć prawo do tego żeby adoptować. Niestety żyjemy w kraju gdzie lepiej być dzieckiem w pato rodzinie które ojciec bije kablem od żelazka niż móc być adoptowany przez normalnych ludzi.

      • 13 22

    • Boo NIEEEEEEEEE!!!!!

      Natury nie oszukasz nie możesz Urodzić, nie możesz mieć- PROSTE

      • 21 18

    • Daj już spokój trollu. Ryjesz te swoje bzdury w każdym wątku.

      Czy trójmiasto.pl nie mogłoby banować takich co się nudzą i przebierają nogami, żeby coś głupiego napisać?

      • 15 5

    • ale samotnym babom dają dzieci do adopcji

      • 4 10

    • Po co mają adoptować, skoro przecież, jak powiedziała pewna mądra głowa z PO, w związkach homoseksualnych rodzi się więcej dzieci niż w związkach hetero.

      • 7 6

    • Strzeliłbym se w łeb gdybym miał dwóch tatusiów.

      Wiedząc, że nigdy nie mógłbym być ich dzieckiem skoro tata nr 1 może tatę nr 2 jedynie jechać w d.

      Ojciec i matka to nie to samo. Oboje idealnie się uzupełniają. Tak to natura stworzyła i wszelkie próby zmiany tego porządku rzeczy uważam za szkodliwe, przede wszsytkim dla dziecka. To, że dwóch dorosłych facetów ma takie skłonności i jest ze soba jestem w stanie zrozumieć. Adopcji dzieci nigdy nie zrozumiem i zawszę będę przeciwko.

      A 30% procent osób LGBT w społeczeńtwie to po prostu jakiś ponury żart. Owszem, jest was więcej niż większości ludzi się wydawało, ale nadal jesteście, i zawsze będziecie zdecydowana mniejszością. Szczerze nienawidze waszej propagandy.

      • 15 4

  • bo miasto dotuje INVITRO bez wymogow (3)

    a dom dziecka sprawdza czy cie stac na wychowanie i utrzymanie, czy nie jestes stukniety itp ! a ADAMOWICZ -prosze, miejcie dziecko majac problemy psychiatryczne -dlatego tez dziieci miec nie mozecie.... tak sie

    • 9 22

    • A co ma in vitro do problemów psychiatrycznych? Ludzie potrafią mieć różne choroby i mieć dzieci naturalnie,a na in vitro obraza? Dziecko z in vitro będzie zdrowe,jak nic nie zmutuje podczas podziału komórek

      • 1 4

    • (1)

      lepsze dziecko z in vitro niż adoptowane

      • 3 6

      • Zgadza się. Ludzie chyba sobie wyobrażają, że adoptują biedną sierotkę, której rodzice zginęli w wypadku. Ale takich dzieci nie ma do adopcji. Do adopcji są dzieci ludzi chorych psychicznie, upośledzonych, alkoholików i narkomanów. Mają ich geny i swoje przeszły już w życiu płodowym. Jeśli ktoś decyduje się na adopcję, jego sprawa, ale ja zdecydowanie bym wybrała in vitro.

        • 3 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Forum

Ogłoszenia polecane

Wydarzenia

Przeprowadzki - wystawa rodzinna

wystawa

Małe ABC - seans w planetarium

projekcje filmowe, pokaz

Wystawa o kosmosie "Kosmopark"

wystawa, warsztaty

Najczęściej czytane