wiadomości

stat

Pisanie dla dzieci to zastrzyk pozytywnej treści

Spotkanie z młodymi czytelnikami to dla pisarki zawsze zastrzyk pozytywnej energii.
Spotkanie z młodymi czytelnikami to dla pisarki zawsze zastrzyk pozytywnej energii. fot. arch. prywatne

Zanim została regularną pisarką, pracowała w bibliotece i prowadziła grupy biblioterapeutyczne. Do tworzenia książek dla dzieci i młodzieży inspiruje ją otoczenie i Internet. Miłość do czytania to jej zdaniem dar i inwestycja na całe życie.



"Iga, Kasia, Kuleczka, Justynka, Łukasz i Artur odkrywają tajemniczą szafę cioci Ali, niezwykły kufer z zagadkowymi listami. Znajdują porzuconą tratwę i zakopują dwie ważne mapy w ogródku. Zwyczajne przedmioty stają się kluczem do niezwykłych przygód. Wystarczy tylko wyobraźnia". To tylko fragment recenzji książki "Wakacyjny koncert" Agnieszki Sikorskiej-Celejewskiej, pisarki książek dla dzieci i młodzieży. Ale właśnie ten fragment najbardziej pasuje mi do jej wizerunku, osoby od zawsze traktującej książki, jak przygodę i pole do popisu dla wyobraźni. Jak sama o sobie mówi, w swoich pierwszych lekturach potrafiła zatonąć pomiędzy ubieraniem jednej, a drugiej skarpetki. Jako nastolatka nałogowo czytała Małgorzatę Musierowicz, Krystynę Siesicką i Zbigniewa Nienackiego. Bez "Dzieci z Bullerbyn" nigdzie się nie ruszała. Pisanie od zawsze darzyła podobnym uczuciem, jak czytanie, nawet jeśli chodziło tylko o szkolne wypracowania. Miłość do książek to jej zdaniem dar i inwestycja na całe życie, a najlepszym czasem na to uczucie jest dzieciństwo.

- Dlaczego piszę dla młodego odbiorcy? Tak naprawdę trudno odpowiedzieć na to pytanie, po prostu świat dzieci i młodzieży od zawsze był mi bliski - uważa Agnieszka Sikorska-Celejewska, pisarka. - Pracowałam z nimi, zawsze byłam ciekawa nie tylko tego, co ja mam im do powiedzenia, ale przede wszystkim, co oni mają do powiedzenia mnie. Myślę, że pisanie książek dla dzieci i młodzieży to także szansa przekazania im czegoś ważnego, pewnych wartości, ciekawych pomysłów na życie i spędzanie wolnego czasu . Kiedy skończę młodzieżowy cykl, którego pierwsza część to "Jest super!", zamierzam znowu powrócić do pisania dla dzieci. Mobilizują mnie do tego głównie spotkania autorskie z najmłodszymi czytelnikami, które są niesamowitym zastrzykiem pozytywnej energii. Gdy widzę, jak dzieci reagują na moją książkę, z jakim zapałem opowiadają, co dla nich było w niej ważnego czy zabawnego, to wierzę, że pisanie naprawdę ma sens.

Chociaż "Wakacyjny koncert" narodził się z miłości do "Dzieci z Bullerbyn", do pisania przeważnie inspiruje ją otoczenie. "Jest super!" to właśnie jedna z powieści, która zrodziła się na podstawie obserwacji z życia.

- Chciałam aby w tych książkach humor przeplatał się z ważnymi sprawami, takimi jak poszukiwanie własnego miejsca w życiu, poznawanie swoich korzeni, pracą nad ich akceptacją - mówi pisarka. - Są tam także skomplikowane relacje międzyludzkie. Dorota i Jagoda, bohaterki "Jest super" postanowiły żyć same według własnych przekonań. Dziewczyny myślały, że prędko znajdą pracę, mieszkanie i że będzie im się żyło, jak w raju. Szybko okazało się jednak, że to nie takie proste. "To taki życiowy film" — mówiła moja babcia, kiedy chciała wyrazić najwyższe uznanie dla filmu, który akurat obejrzała. Mam nadzieję, że książki z tej serii właśnie takie będą — życiowe — trochę śmieszne i trochę poważne.

Druga część młodzieżowej trylogii, czyli "Smak lata" ukaże się już jesienią. W trzeciej nie obędzie się bez wątków związanych z Trójmiastem. Jednak Sikorską-Celejewską, jak na XXI wiek przystało, do pisania inspiruje nie tylko miejsce zamieszkania, ale również Internet. Tak było w przypadku jednej z bohaterek "Jest super!" - Matyldy.

- Na jej postać wpłynęło kilka rzeczy, szczególnie pewne forum internetowe, a zwłaszcza jeden wątek - opowiada autorka. - Jakaś biedna matka ośmieliła się w nim zwierzyć, jak jest jej ciężko i jak ma dość, i generalnie została zakrzyczana hasłami: "współczuję twoim dzieciom" oraz "oddaj je, póki czas do opieki społecznej". Pamiętam swoje oburzenie i bezradność, gdy czytałam te komentarze. Byłam pewna, że ona sobie poradzi, kiedy tylko dostanie odpowiednie wsparcie, a bicie leżącego nikomu nie może pomóc. A później ktoś mi jeszcze opowiedział o dziewczynie, która udawała, że nie będzie jadła snickersa i pomyślałam, że to świetnie będzie się komponowało z postacią Matyldy i zajadaniem kłopotów. I tak to z pisaniem właśnie czasem wygląda.

Zanim jednak Agnieszka Sikorska-Celejewska została regularną pisarką, pracowała w bibliotece i prowadziła grupy biblioterapeutyczne. Z tego zakresu napisała nawet pracę magisterską.

- Byłam zachwycona biblioterapią, nagle otworzyły się przede mną zupełnie nowe możliwości pracy z czytelnikiem - mówi pani Agnieszka. - Na studiach szczególnie uczulano nas, aby nigdy nie mówić "leczenie książką", bo książka to nie aspiryna, a biblioterapia to po prostu stosowanie odpowiednio dobranych tekstów jako pomocy terapeutycznej. Oczywiście widziałam doraźne efekty tych działań: dzieci świetnie się bawiły, czuły się bezpieczne, chętnie wchodziły w nowe zabawy i rodzaje aktywności, ośmielały się. Nigdy natomiast nie przepadałam za większością tzw. terapeutycznych tekstów. Wszelakie bajki terapeutyczne raczej działają mi na nerwy swoim dydaktyzmem i schematami. Lubię wyszukiwanie i wykorzystywanie tekstów ciekawych od strony literackiej, nawet nie aspirujących do bycia bajką terapeutyczną, a przedstawiających po prostu przeżycia bohaterów w sposób wiarygodny i ciekawy.

Sikorska-Celejewska uważa, że książki dla dzieci i młodzieży powinny być bardzo różnorodne. W ten sposób mają szansę trafić do jak najszerszego grona czytelników.

- Podejrzewam, że popularność sielskich książek w typie "Dzieci z Bullerbyn", bierze się nie tylko stąd, że dzieci odnajdują w nich część swojego świata, ale także stąd, że te dzieci, które nie doświadczyły w dzieciństwie Arkadii, mogą to sobie zrekompensować poprzez utożsamianie się ze szczęśliwymi bohaterami powieści i opowiadań - twierdzi autorka. - To wspaniałe, że mają taką możliwość. I świetnie, że w innej książce, znajdą kogoś, kto cierpi tak, jak one same. Ja w literaturze staram się widzieć świat i w ciemnych, i w jasnych kolorach. Są korki, strajki, choroby i śmierć, ale jest też kolorowo. Są ludzie, dla których częścią życia jest pomaganie innym. Są ludzie, którzy biorą plecak i wyruszają w bliższe i dalsze podróże. Są przyjaźnie, które na przekór wszystkiemu trwają latami i takie same miłości. Dlaczego by o tym wszystkim nie pisać?

Agnieszka Sikorska-Celejewska ukończyła Informację Naukową i Bibliotekoznawstwo na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Pracowała w bibliotece szkolnej, posiada kilkuletnie doświadczenie w prowadzeniu zajęć dla dzieci i młodzieży, grup biblioterapeutycznych, warsztatów twórczego myślenia oraz Odysei Umysłu. Współpracuje z czasopismami branżowymi - "Guliwerem" oraz "Biblioteką. Szkolnym Centrum Informacji".

W Trójmieście mieszka od dziesięciu lat. Trójmiasto to jej ojczyzna z wyboru. Jadąc tramwajem, uwielbia słuchać nazw kolejnych przystanków, bo z każdym z nich uświadamia sobie, że jest właśnie tu, gdzie chciała być.

Jej pierwsza książka "Wakacyjny koncert", przeznaczona dla dzieci ukazała się w czerwcu zeszłego roku, a jesienią pierwsza część młodzieżowej trylogii "Jest super!". Na publikację oczekuje część druga - "Smak lata".

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

wiadomości

forum rodzina i dziecko

Najczęściej czytane